Wydawca "GW" musi przeprosić za artykuł zarzucający czyny pedofilskie ks. Jankowskiemu
Na zdjęciu ks. Henryk Jankowski podczas rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych w Gdańsku w 2008 roku (fot. Adam Warzawa/PAP)
Wydawca "Gazety Wyborczej" (spółka Wyborcza w Grupie Agora) musi przeprosić i usunąć fragmenty publikacji z 2018 roku, zarzucającej pedofilię księdzu Henrykowi Jankowskiemu – orzekł Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Pełnomocnik Wyborczej Tomasz Ejtminowicz zapowiada skargę kasacyjną i wniosek o wstrzymanie wykonalności wyroku sądu drugiej instancji.
Przedmiotem sporu jest reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", opublikowany w 2018 roku na łamach "Dużego Formatu" – dodatku do "Gazety Wyborczej". Jego autorka Bożena Aksamit opisała przypadki nadużyć seksualnych wobec nieletnich, których miał się dopuszczać ks. Henryk Jankowski.
W ocenie trzech sióstr legendarnego kapelana "Solidarności" publikacja naruszała ich dobra osobiste w postaci prawdziwej i dobrej pamięci o zmarłym bracie. Rodzeństwo kapłana wystosowało do sądu pozew, w którym zażądało przeprosin za – w ich ocenie – nieprawdziwe i krzywdzące twierdzenia o nieobyczajnym zachowaniu prałata i jego czynach pedofilskich.
W marcu 2023 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał wydawcy "Gazety Wyborczej" publikację przeprosin w wydaniu papierowym i na stronie internetowej oraz w "Dużym Formacie". Ale tylko w zakresie zawartym w spornym wątku samobójczej śmierci 16-letniej Ewy, którą ks. Henryk Jankowski miał doprowadzić do ciąży.
Sąd pierwszej instancji zaznaczył, że nie udało się potwierdzić, by we wskazywanej części Gdańska w latach 1967-1970 doszło do podobnej tragedii. Relacja na ten temat pochodziła z zeznań Barbary Borowieckiej – jednej z osób, które zdecydowały się na oskarżenie ks. Henryka Jankowskiego o czyny pedofilskie.
W ocenie mec. Tomasza Ejtminowicza, pełnomocnika wydawcy "Gazety Wyborczej", wyrok pierwszej instancji był dla reprezentowanej przez niego strony korzystny. – Udało się obronić tezę, że autorka artykułu miała prawo napisać o pedofilii i molestowaniu ks. Henryka Jankowskiego. Zeznania jednej z jego ofiar i głównej informatorki autorki spornego reportażu – Barbary Borowieckiej – sąd uznał za wiarygodne. Dodatkowo wiarygodność Barbary Borowieckiej potwierdziła podczas przewodu sądowego Joanna Podsadecka, dziennikarka i autorka książki o ks. Janie Kaczkowskim. Ważną okolicznością było również wyznaczenie do składu sądu pierwszej instancji trzyosobowego składu, co wskazuje na nadanie sprawie wysokiej rangi – zaznacza Tomasz Ejtminowicz.
Strony konfliktu odwołały się od wyroku sądu pierwszej instancji. Sąd Apelacyjny w Gdańsku prawomocnym orzeczeniem nakazał usunięcie z publikacji słów Barbary Borowieckiej, że w wieku ok. 12 lat była wykorzystywana przez kapłana, który miał "dopaść ją" 10 lub nawet 20 razy, oraz opisów czynności seksualnych, jakich miał wobec niej się dopuszczać. Sąd nakazał umieszczenie w papierowym wydaniu "Dużego Formatu" oraz na stronie portalu Wyborcza.pl przeprosin, otwierających się automatycznie każdemu użytkownikowi. W treści przepraszającego komunikatu wydawca ma zaznaczyć, że sporny artykuł powstał "bez zachowania obowiązkowej, szczególnej staranności". Stanowił też próbę obarczenia ks. Jankowskiego odpowiedzialnością za samobójczą śmierć 16-letniego dziecka, a w konsekwencji naruszył dobra osobiste sióstr nieżyjącego kapłana.
Teresa Karczyńska-Szumilas, przewodnicząca trzyosobowego składu orzekającego Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, podczas ustnego omówienia wyroku zaznaczyła, że w zdecydowanej części postępowanie apelacyjne wygrała strona powodowa (siostry ks. Henryka Jankowskiego).
– Trudno zrozumieć, dlaczego Sąd Apelacyjny nie odniósł się do uzasadnienia wyroku pierwszej instancji, który zeznania Barbary Borowieckiej uznał za wiarygodne i co za tym idzie ocenił, że zachowania pedofilskie ks. Henryka Jankowskiego były faktem – mówi Tomasz Ejtminowicz. – Z całą pewnością bardzo niekorzystny dla naszej strony był brak możliwości powołania na świadka autorki artykułu – Bożeny Aksamit (dziennikarka zmarła 1 lutego 2019 roku – przyp. red.). Gdyby mogła zeznawać podczas procesu, mogłaby bronić swoich ustaleń, pokazać warsztat. Udowodnić, że kierowała się zasadami staranności i rzetelności. Po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku złożymy skargę kasacyjną. Wniesiemy o wstrzymanie wykonalności wyroku Sądu Apelacyjnego – mówi Ejtminowicz.
Z pełnomocnikiem sióstr ks. Henryka Jankowskiego, mec. Michałem Gilarskim, nie udało nam się wczoraj skontaktować.
(JF, 22.09.2026)










