Dział: TELEWIZJA

Dodano: Czerwiec 18, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"Wojna zastępcza" skrytykowana w recenzji dla rady programowej TVP. "Serial o dramatycznie dużej ilości błędów"

"Wojna zastępcza" opowiada o grupie młodych agentów, którzy swoją działalność rozpoczynają w 1991 roku (fot. Dawid Olczak/TVP)

"Wyprodukowano serial o dramatycznie dużej ilości błędów merytorycznych, dramaturgicznych, scenariuszowych, obsadowych i realizacyjnych" – podano w zleconej przez radę programową Telewizji Polskiej recenzji serialu "Wojna zastępcza", który był jedną z wiosennych nowości.

Przygotowała ją scenarzystka i producentka Ilona Łepkowska. "Naszym recenzentem seriali będzie też Ilona Łepkowska, twórczyni produkcji TVP, królowa polskich seriali" – zapowiadała już w marcu Barbara Bilińska, przewodnicząca rady programowej TVP.

"»Wojna zastępcza« jest serialem, który – można powiedzieć potocznie – siedzi okrakiem na barykadzie, co zazwyczaj jest najgorszym wyborem. I tak też jest, niestety, w tym wypadku. Twórcy filmu wyraźnie nie mogli się zdecydować, w jakiej konwencji miał być zrealizowany serial. Domyślam się, że miała być to opowieść w dużej mierze inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z okresu końca lat 90-tych XX wieku. Główna czwórka młodych bohaterów, a również dwójka Rosjan – Nastia i Zarudin to postacie fikcyjne" – napisała Łepkowska w recenzji, do treści której dotarł "Presserwis".

Czytaj też: Polska Press raczej nie zmieni właściciela przed wyborami parlamentarnymi

Jak dodała scenarzystka, serial nie ma rytmu i precyzyjnie przeprowadzonej linii fabularnej. Napisała też m.in.: "Autorzy wyraźnie nie umieją konstruować zaskakujących dynamicznych scen", "Serial często jest zwyczajnie nudny", "Nie pomaga też realizacja, która swoją nieudolnością często pogłębia jeszcze niedostatki scenariusza", "Charakteryzacja – którą przecież także musi zaakceptować reżyser – jest czasami tak słaba, że budzi jedynie śmiech", "Sceny akcji są bez tempa, bez dramaturgii, źle filmowane".

"Widać, że albo budżet był niewystarczający do zrobienia serialu o poziomie realizacyjnym do jakiego widzowie są dziś przyzwyczajeni nie tylko przez platformy streamingowe, ale i przez TVP, albo pieniądze te były niewłaściwie wykorzystane" – oceniła Ilona Łepkowska. I dodała: "Po efekcie ekranowym można wnioskować, że zawiodła tu rola producencka TVP".

Podkreśliła, że wie, jak taki proces powinien przebiegać i ilu błędów w "Wojnie zastępczej" można byłoby uniknąć. Jej zdaniem byłoby to możliwe, "gdyby zarówno proces pracy nad scenariuszami jak i kolejne etapy pracy nad serialem były prowadzone profesjonalnie i nadzorowane przez zamawiającego, producenta wykonawczego i producenta kreatywnego z prawdziwego zdarzenia znającego tajniki produkcji filmowej".

"Wojna zastępcza" opowiada o grupie młodych agentów, którzy swoją działalność rozpoczynają w 1991 roku. 13-odcinkową produkcję można było śledzić w TVP 1 w niedziele o 20.25, od 8 marca do 24 maja. Serial oglądało średnio 806 tys. widzów. Najwięcej widzów – 1,22 mln – zgromadził premierowy odcinek (dane Nielsen Media z widownią poza domem).

Przed rokiem – wiosną 2025 roku – TVP 1 pokazywał w podobnym pasmie drugi sezon "Zatoki szpiegów" (serial miał średnio 1,44 mln widzów, dane bez widowni poza domem). 

(MNIE, 18.06.2026)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.