Część lokalnych rozgłośni nie kwalifikuje się do ministerialnego programu "Bliska kultura"
W programie mogą brać udział media, które prowadzą działalność nadawczą skierowaną do obszaru nie przekraczającego dwóch jednostek statystycznych NUTS3 (fot. Pexels.com)
Warunki programu wsparcia mediów lokalnych "Bliska kultura", ogłoszonego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wykluczyły część rozgłośni z możliwości ubiegania się o dofinansowanie.
Program "Bliska kultura" ruszył pod koniec marca. Kierowany jest do wydawców lokalnej prasy oraz nadawców lokalnych stacji radiowych i telewizyjnych. Budżet programu wynosi 10 mln zł. Wysokość dofinansowania na realizację jednego zadania to od 25 tys. zł do 200 tys. zł. Wnioski można składać do 28 kwietnia.
Nadawcy lokalnych rozgłośni zwracają jednak uwagę, że w programie mogą brać udział media, które prowadzą działalność nadawczą skierowaną do obszaru nieprzekraczającego dwóch jednostek statystycznych NUTS3 (klasyfikacja jednostek terytorialnych do celów statystycznych).
– Rozumiem kwestię bardzo małej ilości środków do podziału w tym roku, lecz w tym momencie lokalne radio stało się w tym programie beneficjentem marginalnym – na palcach można policzyć stacje, które zakwalifikują się do udziału – komentuje Krzysztof Pietrzak, współtwórca Radia na Stoku z Białegostoku, POPradia z Pruszkowa, Radia Płońsk i Waszego Radia FM z Wągrowca. – Współtworzę lokalne projekty radiowe, które często są jedynym źródłem informacji o wydarzeniach kulturalnych na swoim terenie. Koncesja w jasny sposób określa nasze kompetencje. Ale wystarczy, że choć jedną gminą wykroczymy poza dwie jednostki NUTS3 i na realizowaną misję nie dostaniemy nawet złotówki – dodaje.
Warunków programu nie spełniają Wasze Radio FM i Radio na Stoku (druga stacja nadaje krócej niż pięć lat, co też jest jednym z kryteriów). Kwalifikuje się Radio Płońsk, a w przypadku POPradia trwają jeszcze analizy prawników.
Krzysztof Pietrzak jest też zaskoczony charakterem ograniczenia. – Zasięg koncesyjny opiera się o gminy, a nie na opisany w regulaminie podział terytorialny – wskazuje.
Z programu "Bliska kultura" nie może również skorzystać warszawskie Radio Kolor, które było nim zainteresowane. – W Radiu Kolor tworzymy wiele lokalnych treści, które kwalifikowały się do dofinansowania. Informacja o zmianach, które wykluczyły nas z możliwości partycypacji, nie wywołała u nas większych emocji. Już w pierwotnej formie program ten był tak naprawdę wyłącznie listkiem figowym, który miał mydlić oczy, że Polska robi cokolwiek, by wesprzeć lokalne media. Na przestrzeni ponad 33 lat nauczyliśmy się, że nie mamy co liczyć na państwo, które wciąż nie rozumie, jak ważną rolę odgrywają niezależne lokalne redakcje. Dla nas to i tak byłoby symboliczne wsparcie, możemy tylko współczuć koleżankom i kolegom z mniejszych miejscowości, dla których te środki były naprawdę istotne – mówi Łukasz Suda, dyrektor Radia Kolor.
Piotr Ploch, dyrektor Radia 7 z Mławy (również nie spełnia warunków programu), wskazuje, że w większości europejskich krajów formy wsparcia mediów lokalnych funkcjonują. – Takie systemowe wsparcie w Polsce jest dziś również niezbędne. Sytuacja polskich lokalnych nadawców radiowych jest z każdym rokiem coraz bardziej dramatyczna – uważa szef Radia 7. – Dodatkowo dziś reklamy odpływają do platform typu Google czy Meta. Jakby tego było mało, samorządy wydają swoje media, zatrudniając najlepszych dziennikarzy, oferując z publicznych środków honoraria, na które niezależnych wydawców nie stać – przypomina.
Według Piotra Plocha program "Bliska kultura" nie jest dostosowany do realiów rynku radiowego. – Jako członek Związku Pracodawców Mediów Radiowych MOC FM braliśmy udział w konsultacjach. MOC FM postulował zniesienie ograniczeń terytorialnych, gdyż wykluczy to większość lokalnych nadawców. Niestety, nasz postulat z jakichś powodów nie został uwzględniony i dlatego tylko nieliczni nadawcy radiowi będą mogli z programu skorzystać – komentuje szef Radia 7.
Dyrektor Radia Elka z Leszna Roman Lewicki chce wierzyć, że doszło do niezrozumienia stanowisk między resortem kultury a MOC FM. – W styczniu w imieniu MOC FM byliśmy z Andrzejem Mielimonką (prezes i udziałowiec Radia 90 z Rybnika oraz pełnomocnik zarządu Grupy RMF ds. rozwoju sieci – przyp. red.) na spotkaniu w ministerstwie. Mówiliśmy, że kryterium dwóch jednostek NUTS3 wyeliminuje wielu nadawców. Zaproponowaliśmy, żeby warunkiem udziału była lokalność w koncesjach. Wykreślenie kryterium zasięgu administracyjnego wydawało się nam oczywiste, ale tak się nie stało. Nie chcę szukać winnych – opowiada Roman Lewicki. Dodaje, że po spotkaniu nadawcy przesłali oficjalne stanowisko w imieniu MOC FM.
Roman Lewicki przyznaje, że do programu "Bliska kultura" nie kwalifikuje się Radio Elka Leszno, bo zasięgiem zahacza o cztery NUTS 3. Nadawca sprawdza, czy warunki spełnia druga stacja – Radio Elka Zagłębia Miedziowego (mieści się w dwóch NUTS 3).
– Nie chcę kadzić ministrowi Maciejowi Wróblowi (wiceszef MKiDN – przyp. red.), ale w moim przekonaniu tylko dzięki temu, że potraktował on to jako swoje zobowiązanie wobec mediów lokalnych, program w końcu rusza – mówi dyrektor Radia Elka. – Kwota nie jest duża jak na rynek mediów lokalnych. Jest mała, ale dobre i to. I dobrze, że od czegoś zaczynamy. Oby na tym się nie skończyło – dodaje.
(KOZ, 12.04.2026)










