W internecie najczęściej płacimy gotówką
Mimo gwałtownego rozwoju e-commerce w Polsce większość internetowych transakcji nadal opłacana jest gotówką - pisze "Rzeczpospolita". Z nowoczesnych metod rozliczeń najbardziej korzysta branża turystyczna.
Transakcje kartami stanowią zaledwie 23 proc. płatności za towary i usługi w Internecie - wynika z raportu przygotowanego wspólnie przez eCard, największe polskie centrum rozliczeniowe obsługujące sklepy internetowe, i portal Money.pl. Po doliczeniu innych bezgotówkowych form płatności (przelewy i transfery) ten odsetek wzrasta do 30 proc. Nadal jednak 70 proc. operacji jest opłacanych gotówką. Tymczasem w USA i Europie Zachodniej klienci używają monet i banknotów tylko w przypadku 5 proc. transakcji w sieci. Archaiczny sposób rozliczeń sprawia, że polski e-commerce traci jedną z największych swoich zalet - szybkość i wygodę. Sprzedający bowiem muszą długo czekać na pieniądze za dostarczony towar. Wina leży zresztą częściowo po ich stronie - tylko co drugi sklep internetowy w Polsce i mniej niż połowa wirtualnych aukcji akceptuje karty płatnicze. - Sklepy, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo, często obarczają pobieraniem pieniędzy np. kurierów. To oni inkasują należność, gdy dostarczą towar nabywcy - tłumaczy "Rz" Łukasz Kur, szef i właściciel sklepu Bluemobility.pl oferującego sprzęt elektroniczny. Z drugiej strony klienci nie są skorzy do korzystania z kart kredytowych i płatniczych. Wynika to z obaw przed ujawnieniem numerów kart. Sytuacja jednak powoli się poprawia. Przed trzema miesiącami, niemal w tym samym czasie, współpracę z dużymi polskimi witrynami rozpoczęły międzynarodowe systemy płatności internetowych. Z polską wersją serwisu aukcyjnego eBay zaczął współdziałać PayPal, Onet.pl zaś zawarł umowę z Moneybookers. Klienci, którzy z nich korzystają, nie ujawniają sklepom czy kontrahentom swoich danych. Operacji dokonuje się bowiem za pomocą e-maila, transakcję autoryzuje system elektronicznej płatności. Pieniądze po autoryzacji są błyskawicznie przelewane na konto sprzedającego. Obawa przed transakcją kartami nie jest jednak jedynym powodem ich niewielkiego znaczenia w rozliczeniach zakupów internetowych. Autorzy raportu zawracają również uwagę na niewielką wiedzę Polaków na temat bezgotówkowych form płatności. Do tego dochodzi brak informacji o produktach finansowych oferowanych przez banki (np. z badań TNS OBOP wynika, że 11 proc. posiadaczy kont internetowych nie wie, czy w swoim banku może się ubiegać o kartę kredytową). Wreszcie karty kredytowe oferowane w Polsce są relatywnie droższe i trudniej dostępne niż na Zachodzie. Mimo wszystko liczba i wartość bezgotówkowych transakcji Polaków w Internecie rośnie. W zeszłym roku eCard, który kontroluje około 90 proc. rynku, rozliczył transakcje warte 181,2 mln zł. To prawie o 14 proc. więcej niż rok wcześniej. Jeszcze bardziej, bo aż o 54 proc., wzrosła liczba zakupów opłacanych kartami. Co ciekawe, ponad 43 proc. wartości transakcji kartami płatniczymi w Internecie przypada na branżę turystyczną. Kolejne miejsca zajmują usługi telekomunikacyjne wraz z dostępem do oprogramowania i innych płatnych treści (ponad 16 proc.) i zakupy książek, prasy i płyt (niecałe 16 proc.). Tak duży udział usług turystycznych wynika m.in. z ogromnej popularności tanich linii lotniczych. W ich przypadku karta płatnicza jest często jedynym możliwym środkiem płatności.(02.02.2007)










