Członków rady nadzorczej TVP mieli wybierać ludzie premiera
– Zespół złożony z sekretarzy stanu kancelarii pana premiera załatwia takie sprawy, jak wybór członków rady nadzorczej Telewizji Polskiej – powiedział w środę w programie ”Gość Radia Zet” sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która ustawowo wybiera członków rady nadzorczej TVP, zaprzecza temu.
Słowa Brudzińskiego przytoczyła wczorajsza ”Gazeta Wyborcza”, pisząc o kulisach wyboru byłego przewodniczącego rady nadzorczej TVP Sławomira Skrzypka na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Miał on otrzymać stanowisko w zamian za miejsce w radzie nadzorczej TVP dla wspólnego kandydata Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony (tuż przed środowym głosowaniem w Sejmie nominacji Skrzypka KRRiT wybrała do rady nadzorczej TVP dwie osoby: kandydata PiS Bogusława Szwedo i wspólnego kandydata LPR oraz Samoobrony Szymona Czynsza). Sławomir Skrzypek zrezygnował wczoraj z funkcji przewodniczącego rady nadzorczej TVP. – To skandal – komentuje wypowiedź Brudzińskiego Danuta Waniek, przewodnicząca KRRiT w latach 2003-2005. – To przejęcie mediów przez rząd. I nikt tych działań nie stara się nawet kamuflować. Media zawsze były w pewnym stopniu upolitycznione, ale to jest już kolonizacja – dodaje. Członkowie KRRiT zaprzeczają, że ktoś ich wyręczał w wyborze członków rady: – W tych sprawach decyduje Krajowa Rada – twierdzą zgodnie Witold Kołodziejski, Tomasz Borysiuk i Lech Haydukiewicz. Wojciech Dziomdziora odmawia wypowiedzi w sprawie środowego posiedzenia KRRiT. Przewodnicząca KRRiT Elżbieta Kruk też zapewnia, że rada podjęła samodzielną decyzję: - Poseł Brudziński napisze sprostowanie do ”Gazety Wyborczej”. On miał na myśli, że ten zespół rozwiązuje sytuacje kryzysowe. Po prostu źle się wyraził – broni się Kruk.(RUT, 12.01.2007)










