Nadawcy telewizyjni patrzą pesymistycznie na cyfryzację
Wprowadzenie cyfrowej telewizji naziemnej może skończyć się niepowodzeniem – tak uważają nadawcy uczestniczący wczoraj w konferencji ”Prawa autorskie w dobie cyfryzacji mediów”, zorganizowanej przez Institute for International Research.
Ostatnie nadajniki analogowe w naszym kraju zostaną wyłączone w 2014 roku. Do tego momentu wolnych częstotliwości starczy tylko dla obecnych stacji analogowych i jednego multipleksu cyfrowego (siedem kanałów). – Nie może być mowy o sukcesie tego przedsięwzięcia. Oferta złożona z siedmiu kanałów cyfrowych nigdy nie wygra z platformami cyfrowymi czy sieciami kablowymi, które oferują tych kanałów po sześćdziesiąt. Cyfrowa telewizja naziemna rozwija się dobrze w tych krajach, gdzie nie było przed jej uruchomieniem dobrze rozwiniętych sieci kablowych, a w Polsce korzysta z nich około 5 mln gospodarstw domowych, co stanowi niespełna połowę wszystkich – argumentował Dominique Lesage z Canal Plus. Uruchomienie cyfrowej emisji naziemnej wymaga dużych inwestycji po stronie nadawców i odbiorców. Pierwsi będą musieli zainwestować w infrastrukturę nadawczą, natomiast drudzy wyposażyć się w dekoder. – Nie wiadomo, czy inwestycje te nam się zwrócą – zaznaczył Tomasz Berezowski, wiceprezes TVN i dyrektor stacji ds. technicznych. Z kolei Wojciech Dziomdziora, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, wyraził opinię, że stacjom telewizyjnym dlatego nie zależy na wdrożeniu cyfrowej telewizji naziemnej, ponieważ obawiają się rosnącej konkurencji, a co za tym idzie ogromnych wydatków.(AG, 01.12.2006)










