Dział: INTERNET

Dodano: Maj 13, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich ma ponad 7 mln wyświetleń

Film "Tylko nie mów nikomu" powstał dzięki zbiórce pieniędzy w serwisie crowdfundingowym Patronite.pl (screen YouTube/SEKIELSKI)

Film Tomasza Sekielskiego o pedofilii w polskim Kościele po ponad 40 godzinach od sobotniej premiery na YouTube miał już ponad 7 mln wyświetleń, a kanał zyskał 80 tys. nowych subskrypcji. "Tylko nie mów nikomu" powstało dzięki zbiórce w serwisie crowdfundingowym Patronite.pl - zebrano 450 tys. zł. - Model zbiórki pieniędzy zastosowany przez Sekielskiego odnawia fundament demokracji, jakim są wolne media - uważa Jacek Żakowski.

– Rozbiliśmy bank – komentuje sukces filmu Marek Sekielski. – Dopiero dociera do mnie to, co się wydarzyło. Chyba nigdy na polskim YouTubie nie pojawiło się nic porównywalnego – zaznacza. – Łączny czas, jaki ludzie spędzili, oglądając ten film, to już ponad 100 milionów minut. To rozwala polski YouTube na łopatki – mówi Paweł Kwaśniewski, odpowiedzialny w sieci Video Brothers za kanał Tomasza Sekielskiego. Szef Video Brothers Łukasz Skalik skomentował na Facebooku: "Otóż mamy sytuację kiedy na #1 miejscu karty »na czasie« YT w Polsce - pojawia się profesjonalny film, który w całości wyświetlany jest bez reklam".

Reakcja Kościoła na film "Tylko nie mów nikomu"

Po premierze filmu oświadczenie wydał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Dziękuje w nim za film, który obejrzał "ze wzruszeniem i smutkiem" i przeprasza wszystkich pokrzywdzonych. Podobne oświadczenie opublikował prymas Polski abp Wojciech Polak, delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Obaj hierarchowie wcześniej odmówili udziału w filmie Sekielskiego.

Pod filmem na YouTube do niedzieli wieczorem pojawiło się już prawie 20 tys. komentarzy. Widzów oburza ukrywanie przez Kościół przypadków molestowania i przenoszenie winnych księży do innych parafii. Współczują ofiarom, podziwiają ich odwagę i spokój w konfrontacji z oprawcami. Chwalą też twórców filmu.

– Taki film powinien powstać – uważa reżyserka i autorka filmów dokumentalnych Maria Zmarz-Koczanowicz. – Zdjęcia robione ukrytą kamerą to nie jest szlachetny środek kina dokumentalnego, ale tu była konieczność ich wykorzystania, bo inaczej w ogóle by ich nie było. Za dużo jest natomiast dramatycznej muzyki i użyłabym mniej ujęć z drona – mówi Zmarz-Koczanowicz.

Kościół nie radzi sobie z tematem molestowania

Artur Sporniak, kierownik działu Wiara w "Tygodniku Powszechnym", mówi, że film Sekielskiego wyraźnie pokazuje, że Kościół nie radzi sobie z tematem molestowania. – Jeżeli nie zmienimy struktur w Kościele, to ten problem się nie rozwiąże. Chodzi o władzę, o sposób funkcjonowania księży, kastowego wspierania się nawzajem - tłumaczy.

Według Jacka Żakowskiego, publicysty tygodnika "Polityka", film może wpłynąć na wyniki wyborów, choć raczej nie tych najbliższych do Parlamentu Europejskiego. – W kontekście tego filmu wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o ataku na Kościół są  dysonansem – podkreśla.

Przez oszczędności i lenistwo nie pisze się o pedofilii

W jednej ze scen pod koniec filmu prawnik Artur Nowak stwierdza, że ukrywaniu pedofilii w Kościele służy także niedojrzałość dziennikarzy, którzy pytają ofiary o ich przeżycia, ale nie stawiają pod pręgierzem hierarchów. Zdaniem Jacka Żakowskiego to grzech dziennikarskiego zaniechania. – "Gazeta Wyborcza" dużo o tym pisała, ale była osamotniona. Żadna telewizja nie robiła tego w stopniu, na jaki to zasługiwało – mówi Żakowski.

– Tak naprawdę śledztw dotyczących pedofilii w Polsce od dawna się nie uprawia – wtóruje mu Andrzej Andrysiak, wydawca "Gazety Radomszczańskiej". Jego zdaniem z oszczędności i zwykłego lenistwa. Jako wyjątki podaje "GW" i niektóre tytuły lokalne. – Dziennikarze spędzają mnóstwo czasu na Twitterze, opowiadają o tym, co się powinno zrobić, jak dziennikarstwo powinno wyglądać. Ale kto ma je robić? Dziennikarze są od tego, nikt inny – apeluje Andrysiak.

"Tylko nie mów nikomu" może trafić na Netfliksa

Tomasz i Marek Sekielscy planują teraz współpracę z Netfliksem, by dotrzeć ze swoim filmem do widzów za granicą. Marek Sekielski zastrzega jednak, że jeszcze za wcześnie na podawanie konkretów. – Musimy chwilę ochłonąć i dotrzeć do decyzyjnych ludzi. Chcemy zaproponować taką opcję – mówi Marek Sekielski. – Są też pomysły dotyczące udziału w festiwalach filmowych. Nie chcemy na żadnym etapie filmu komercjalizować, chcemy go wepchnąć gdzie i komu się da, żeby oglądano go na całym świecie. Mam pomysł, żeby pójść do jednej z dużych stacji telewizyjnych w Polsce i im go przynieść na tacy – dodaje Sekielski.

Film "Tylko nie mów nikomu" powstał dzięki zbiórce pieniędzy w serwisie crowdfundingowym Patronite.pl - zebrano 450 tys. zł. – System medialny jest pod coraz większą presją potężnych lobby, takich jak Kościół, ale też biznes i partie polityczne – zauważa Jacek Żakowski. – Dzięki innowacjom technologicznym te luki są wypełniane przez niezależne przedsięwzięcia. Nie wyobrażam sobie stacji telewizyjnej w Polsce, która wyprodukowałaby taki film. Wszyscy baliby się zemsty Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, presji biznesu lub prokuratury. Model zbiórki pieniędzy zastosowany przez Sekielskiego odnawia fundament demokracji, jakim są wolne media.

Sprawdź, o czym piszemy
w najnowszym numerze

Okładka

(JSX, PAP, 13.05.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

Dział: INTERNET

Dodano: Maj 13, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Silesia24.pl może wypełnić lukę po Silesion.pl, ale musi zadbać o własne treści

W siedzibie redakcji Silesia24.pl pracuje kilkanaście osób, w tym osoby związane wcześniej z Silesion.pl (screen: Silesia24.pl)

W ubiegłym tygodniu ruszył Silesia24.pl - serwis informacyjny regionu śląskiego. Redaktorem naczelnym został Marek Czyż, od początku roku związany z Superstacją. W ocenie ludzi mediów ze Śląska serwis może wypełnić lukę po zamkniętym serwisie Kamila Durczoka Silesion.pl. Jednak żeby się utrzymać, musi zadbać o dochody i własne treści.

W redakcji Silesia24.pl w Katowicach pracuje kilkanaście osób - dziennikarze i pracownicy biura reklamy. Pod koniec kwietnia pisaliśmy, że część zespołu stanowią osoby, które wcześniej pracowały w serwisie Kamila Durczoka Silesion.pl, m.in. dziennikarze Michał J. Cieśla i Martina Skuda oraz dyrektor sprzedaży i marketingu Katarzyna Wengerek.

Na Silesia24.pl znaleźć można informacje z regionu, reportaże i wywiady. Według zapowiedzi dziennie na stronie ma być publikowanych kilkanaście materiałów. Redakcja ma do dyspozycji studio i zestaw do prowadzenia transmisji na żywo. W serwisie umieszczane są reklamy firm ze Śląska.

- Bardzo się cieszę, że ktoś wypełnia miejsce po Kamilu Durczoku i jego Silesionie. Taki serwis jest na pewno potrzebny. Nazwiska Marka Czyża i Macieja Wąsowicza są znane na Śląsku, a ich profesjonalizm powinien dać im szanse na sukces – ocenia Arkadiusz Hołda, prezes i właściciel TVS. Zauważa jednak, że nowemu serwisowi może być trudno utrzymać się na rynku, zwłaszcza przy bardzo mocnej konkurencji w internecie. - Rynek śląski, mimo że jest to bardzo duża aglomeracja, mocna przemysłowo, to jednak jest ograniczony finansowo. Żeby na nim przetrwać, trzeba mieć uruchomione kontakty ponadregionalne, które dają gwarancje zwrotu kapitału. Poza tym trzeba myśleć nie tylko o samym serwisie, ale też o innych akcjach towarzyszących, które mogą wspomóc serwis finansowo – twierdzi Hołda.

Marek Twaróg, redaktor naczelny „Dziennika Zachodniego”, w rozmowie z „Presserwisem” ocenia, że na Silesia24.pl na razie nie ma nic, co przyciągnęłoby uwagę internautów. - Na Śląsku jest zdecydowanie więcej miejsca niż tylko na dwa serwisy regionalne - „Dziennika Zachodniego” i katowickiej „Gazety Wyborczej”. Natomiast wydaje mi się, że jak każdy biznes, taki serwis powinien się czymś wyróżniać. Na tę chwilę nie widzę niczego wyróżniającego w Silesia24.pl, ale liczę, że niedługo coś takiego się w nim znajdzie – mówi Twaróg.

Według naczelnego „DZ” serwis powinien przede wszystkim zainwestować we własne newsy. Obecnie głównie bazuje na depeszach PAP. - Depeszami mogą uzupełniać brak dziennikarzy w terenie, na których małe serwisy zwykle nie stać. Tylko że depesze z PAP nie są unikalnymi treściami – zauważa Marek Twaróg.

Sprawdź, o czym piszemy
w najnowszym numerze

Okładka

(PD, 13.05.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.