Temat: na weekend

Dział:

Dodano: Styczeń 25, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Wydawcy internetowi walczą z lawiną hejtu

(fot. Nahel Abdul Hadi on Unsplash)

Interia zablokowała do odwołania możliwość komentowania artykułów w serwisie Fakty.interia.pl. Decyzja związana jest z nienawistnymi wpisami, których lawinowo przybyło po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Podobną tendencję zauważyli inni wydawcy, którzy też próbują walczyć z hejtem. Onet wyłączył komentarze już wcześniej.

W artykułach na Fakty.interia.pl widnieje ramka z informacją, że została wyłączona możliwość dodawania komentarzy. Tym samym Interia jest drugim spośród głównych portali, który wyłączył komentarze pod artykułami w sekcji wiadomości. W ub.r. na taki ruch zdecydował się Onet.pl w sekcjach Wiadomości i Kultura.

– Nasz dział moderacji zauważył, że po wydarzeniach w Gdańsku problem nienawistnych komentarzy zaczął eskalować. Działy się straszne rzeczy, to była większa skala niż zazwyczaj. Mimo że czasowo zablokowaliśmy komentarze w Faktach Interii, hejterzy znajdowali sobie inne miejsca w serwisie. Nie chcielibyśmy zamykać komentarzy we wszystkich serwisach, bo nie taką obraliśmy politykę – mówi „Presserwisowi” rzeczniczka Interii Katarzyna Łuczak. Dodaje, że portal planuje pod koniec tygodnia kampanię, która ma zwrócić uwagę na problem hejtu.

Press

Komunikat o takiej treści pojawia się pod każdym artykułem w serwisie Fakty.interia.pl (screen: Fakty.interia.pl)

Monika Modrzejewska, dyrektor zespołu zarządzania kontentem WP, poinformowała nas, że w ciągu doby od zabójstwa prezydenta Gdańska w serwisach WP zarejestrowano ponad 300 tys. komentarzy, z czego usuniętych zostało ponad 100 tys. Pojedyncze komentarze, zawierające groźby wobec osób publicznych, zostały zgłoszone organom ścigania. W trakcie uroczystości pogrzebowych liczba komentarzy była mniejsza, jednak trzeba było usunąć ponad 20 tys. wpisów. Wzmocniony został także zespół moderatorów, który reagował na bieżąco. 

– Nie zdecydowaliśmy się jednak na wyłączenie możliwości komentowania, we wpisach pojawiały się kondolencje, wyrazy współczucia, dyskusje o tym, co się stało. Pozwalały one zrozumieć szerokie spektrum społecznych emocji – argumentowała Modrzejewska.

Mateusz Aleksandrowicz, szef strony głównej Gazeta.pl, poinformował nas, że portal ma system monitoringu komentarzy, który jest sprawdzany przez zespół moderacyjny wraz z redakcją. Decyzje o wyłączaniu możliwości komentowania pod tekstami są podejmowane w wyjątkowych lub drażliwych sytuacjach. – Każdorazowo jest to decyzja kolegium redakcyjnego – mówi Aleksandrowicz.

Witold Kundzewicz, redaktor naczelny lokalnego serwisu Epoznan.pl, poinformował czytelników o zmianie zasad moderowania komentarzy. Wprowadzono m.in. możliwość blokowania komentarzy z podejrzanych adresów IP oraz udostępniono możliwość zgłoszenia komentarza do usunięcia.

Serwis Trojmiasto.pl w ostatnim tygodniu wzmocnił dział moderacji. Jak podaje redaktor naczelny serwisu Michał Kaczorowski, spośród ponad 45 tys. komentarzy pod artykułami na temat śmierci Pawła Adamowicza ponad 7,5 tys. łamało prawo lub regulamin serwisu. Nie zdecydowano się jednak na zamknięcie sekcji komentarzy, ponieważ – jak twierdzi Kaczorowski – redakcja wierzy w wolność słowa i wolność internetu.

Prof. Michał Bilewicz, psycholog społeczny, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, zwraca uwagę, że wiele dużych zagranicznych portali w ogóle nie ma sekcji komentarzy. W Polsce, jak mówi, przyjęło się, że wszystkie artykuły muszą być komentowane, bo każdy czytelnik chce zobaczyć, co myślą inni. Jednocześnie wskazuje, że polskie portale nie mają tak skutecznych systemów moderowania treści, jak np. Facebook czy YouTube.

– Wydaje mi się, że dobra jest sytuacja, w której strona dostarczająca informacje będzie wolna od treści, nad którymi nie ma żadnej kontroli. Wszyscy wiemy, że w tym wypadku moderacje są fikcją – mówi "Presserwisowi" Bilewicz.

(PD, 25.01.2019)

Pozostałe tematy weekendowe

Piątek potrzebuje goli, by zarabiać na reklamach
Asystenci głosowi zmienią newsy
„Zimna wojna” walczy o Oscary
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

Temat: na weekend

Dział:

Dodano: Styczeń 25, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Zimna wojna” walczy o Oscary

Budżet "Zimnej wojny" wyniósł 4,3 mln euro. Promocja filmu w USA mogła kosztować znacznie więcej (fot. materiały prasowe)

Miliony dolarów zainwestowane w promocję „Zimnej wojny” i uznana marka jej twórców przełożyły się na trzy nominacje do Oscara. Eksperci podkreślają, że to nie koniec marketingowej walki o statuetki.

Amerykańska Akademia Filmowa przyznała „Zimnej wojnie” nominacje w kategoriach: najlepszy film nieanglojęzyczny, najlepsze zdjęcia (Łukasz Żal) i najlepszy reżyser (Paweł Pawlikowski). „Ida”, poprzedni film Pawlikowskiego, zdobyła w 2015 roku Oscara dla najlepszej produkcji nieanglojęzycznej, a Łukasz Żal był nominowany za zdjęcia. W tym roku najwięcej nominacji otrzymały: "Roma" Alfonso Cuaróna i "Faworyta" Yorgosa Lanthimosa – po 10.

– To ogromny powód do radości, bo wciąż rzadko się zdarza, by filmy nieanglojęzyczne otrzymywały więcej niż tylko jedną z nominacji – podkreśla krytyk filmowy Piotr Czerkawski. Dodaje, że konkurencja jest silna, a Alfonso Cuarón, który nakręcił w Stanach wiele głośnych filmów, z „Ludzkimi dziećmi” i „Grawitacją” na czele, ma mocniejszą pozycję niż Paweł Pawlikowski.

Zdaniem Anny Kot, odpowiedzialnej za promocję i dystrybucję filmów w Studiu Munka, Amazon Studios, czyli dystrybutor „Zimnej wojny” w USA, postawił sobie za cel powtórzenie sukcesu „Idy”.

– Chcąc wykorzystać sukces „Zimnej wojny” w Europie, zainwestowano bardzo duże pieniądze w promocję. Trudno mi powiedzieć ile dokładnie, ale zdarza się, że to kwoty porównywalne z budżetem filmu. Odbyło się masę pokazów i spotkań Q&A z aktorami oraz twórcami filmu, w prasie pojawiło się mnóstwo materiałów, reklam i pozytywnych recenzji – mówi Anna Kot. 

Według danych portalu Imdb.com budżet filmu wyniósł 4,3 mln euro. Z kolei dane serwisu Boxofficemojo.com pokazują, że w samej tylko Polsce „Zimna wojna” zarobiła w kinach 4,8 mln dol. Dwa razy tyle przyniosło wyświetlanie filmu na całym świecie – najwięcej we Francji (2,5 mln dol.), Hiszpanii (1,5 mln dol.), Wielkiej Brytanii (1,4 mln dol.), Włoszech i Holandii (po ok. 1 mln dol.).

Aktywny udział w promocji filmu w USA brała Joanna Kulig, odtwórczyni głównej roli, która na jakiś czas zamieszkała w Kalifornii. Jej nazwisko było wymieniane wśród kandydatek do Oscara za najlepszą rolę żeńską, ale ostatecznie nominacji nie dostała. 

– Bariera językowa powoduje, że aktorom i aktorkom nieanglojęzycznym szczególnie trudno przebić się na amerykańskim rynku. Kulig mimo wszystko zdobyła jednak w Stanach spory rozgłos i na pewno przysłużył się on zauważeniu samej „Zimnej wojny" – ocenia Czerkawski.

Zdaniem ekspertów nie tylko kosztowna promocja przyczyniła się do sukcesu „Zimnej wojny”. – Paweł Pawlikowski po „Idzie” stał się reżyserem znanym na całym świecie. To na pewno pomogło jego kolejnemu filmowi. Trzy nominacje do Oscara są efektem nie tylko talentu twórców, ale też ich rozpoznawalności – uważa Anna Kot.

Laureatów Oscarów poznamy 24 lutego. Do tego czasu filmy nadal będą walczyć o uwagę członków Akademii. – Istnieje specjalny regulamin promocji filmów, bardzo zaostrzony w okresie między nominacją a galą. Nadal mogą odbywać się pokazy i spotkania z twórcami, na które mogą być zapraszani członkowie Akademii, jednak nie więcej niż na cztery ze wszystkich organizowanych. Nie mogą też oni brać w nich czynnego udziału, czyli np. ich prowadzić. Liczą się również rankingi przygotowywane przez krytyków w Stanach Zjednoczonych. Nadal trzeba film reklamować, aby dotrzeć do członków Akademii i pozwolić im zapamiętać, w jakich kategoriach „Zimna wojna” jest nominowana. To z pewnością będzie kosztowało kolejnych kilka milionów dolarów – wylicza Anna Kot.

(PAZ, 25.01.2019)

Pozostałe tematy weekendowe

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.