Dział: PRASA

Dodano: Grudzień 06, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Thomson Reuters zamierza zlikwidować 3,2 tys. miejsc pracy

(fot. Gideon Benari/Flickr.com/CC BY 2.0)

Thomson Reuters zamknie na całym świecie 30 proc. swych biur i zlikwiduje 12 proc. miejsc pracy – podaje francuski portal MaPresse.

Firma ma zamiar ograniczyć do 2020 roku liczbę swoich biur do 133 miast. W połowie listopada agencja Reuters News, która stanowi 6 proc. aktywów grupy, poinformowała, że zreorganizuje swoje biura w Europie, co oznacza redukcję zatrudnienia, głównie we Włoszech, Francji i Niemczech.

(MC, 06.12.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Grudzień 06, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Sąd: Urban ma zapłacić 120 tys. zł, bo chciał wzbudzić sensację

Jerzy Urban oświadczył przed sądem, że „nie rozumie sensu aktu oskarżenia”

Chęć wzbudzenia sensacji i zainteresowania kosztem wartości wyznawanych przez innych ludzi oraz sposób zachowania i brak skruchy oskarżonego - w taki sposób Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uzasadnił skazanie Jerzego Urbana za obrazę uczuć religijnych. Redaktor naczelny tygodnika „Nie”  ma zapłacić 120 tys. zł grzywny za to, że w 2012 roku jego gazeta opublikowała karykaturalny wizerunek Jezusa wpisanego w drogowy znak zakazu.

Prokuratura zarzuciła Urbanowi, że w 2012 roku dopuścił do opublikowania "karykaturalnego wizerunku nawiązującego do wizerunku Jezusa, z mało inteligentnym wyrazem twarzy", czym obraził uczucia religijne sześciu osób.

Wyrok w tej sprawie zapadł 10 października. Sąd skazał Urbana na 120 tys. zł grzywny. Redaktor naczelny „Nie” musi też zapłacić ponad 15 tys. zł opłat sądowych. Przed kilkoma dniami strony otrzymały uzasadnienie wyroku.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożyło sześć osób. Jak zeznały, „poczuły się osobiście dotknięte publikacją obrazka i uznały, że ich uczucia religijne zostały obrażone”. Opowiadały m.in. w jaki sposób zobaczyły ilustrację w tygodniku „Nie”: w kiosku, u znajomych, w trakcie podróży metrem u współpasażera oraz po otwarciu wiadomości e-mail. Jedna z kobiet pokazała swojemu mężowi kserokopię (oboje oskarżyli Urbana o obrazę uczuć religijnych).

Pokrzywdzeni wskazywali przed sądem, że „forma przedstawienia Jezusa Chrystusa była prześmiewcza i karykaturalna - osoba na obrazku miała zdziwiony, wręcz »głupkowaty« wyraz twarzy, który odbiegał od zwyczajowego przedstawienia na obrazach religijnych”.

Jerzy Urban oświadczył przed sądem, że „nie rozumie sensu aktu oskarżenia”. Przyznał się do wydrukowania rysunku, ale nie do obrażania uczuć religijnych. Jego zdaniem można obrazić pojedyncze osoby lub grupy ludzi, ale nie uczucia.

Jak wyjaśniał szef redakcji „Nie”, rysunek opublikowany w jego gazecie ilustruje tekst o złej sytuacji Kościoła katolickiego na świecie, a jego patron (Chrystus) jest zdziwiony. „Znak oznacza znak postoju, czyli zawiera sugestię rysownika, że Bóstwo nie powinno przy takiej instytucji obstawać”. Jerzy Urban wyraził zdumienie, „iż skoro kultem otaczany jest Chrystus frasobliwy bądź umęczony, to z jakiej przyczyny nie można przedstawiać Chrystusa zdziwionego”.

Biegli wskazali, że kult Jezusa Chrystusa stanowi przedmiot czci religijnej, a „modyfikacje jego wizerunku (…) pozwalają na określenie ilustracji jako wyrażającej lekceważenie lub pogardę wobec przedmiotu czci religijnej”. Inny biegły podkreślił, że karykaturalne przedstawienie czczonego symbolu „może być rozumiane jako akt wyrażający pogardę bądź lekceważenie wobec grupy religijnej”. 

Sąd uznał, że „wina oskarżonego oraz okoliczności popełnienia zarzuconego mu czynu nie budzą wątpliwości”. Podkreślono, że „przez »obrazę uczuć religijnych« należy rozumieć takie zachowanie sprawcy, które zarówno obiektywnie, jak i w odczuciu konkretnej osoby lub grupy osób odbierane jest jako obelżywe i poniżające ich uczucia religijne”.

Według sądu Jerzy Urban działał z zamiarem ewentualnym popełnienia czynu. Miał świadomość, że publikacja może obrazić uczucia religijne innych osób. Nie wyraził też skruchy. „Stopień społecznej szkodliwości czynu był znaczny”. Celem działania Urbana „było wzbudzenie sensacji, co niejako wpisuje się w styl prezentowany w redagowanym przez niego tygodniku”.

Przy określeniu wysokości kary grzywny „wzięto pod uwagę motywację sprawcy”, „sposób zachowania się oskarżonego, jego właściwości i warunki osobiste, a także sposób życia przed popełnieniem przestępstwa i zachowanie się po jego popełnieniu”. Sąd uznał, że „możliwości zarobkowe oskarżonego są bardzo duże”.

(PAZ, 06.12.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo