Dział: PRASA

Dodano: Listopad 01, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Wspominamy ludzi mediów, którzy odeszli

Od góry, od lewej: Lidia Ostałowska, prof. Walery Pisarek, Kora, Igor T. Miecik, Jarosław Hasiński, Krystyna Grzybowska i Bogdan Sawicki (kolaż: fot. Piotr Wojcik, Jacek Marczewski/Agencja Gazeta, Karol Piechocki/Press, screen: YouTube.com, Facebook.com).

Lidia Ostałowska, Igor T. Miecik, prof. Walery Pisarek to osobowości świata mediów, które odeszły na zawsze w ostatnim roku. W dniu Wszystkich Świętych wspominamy zmarłych dziennikarzy i ludzi mediów.

5 listopada ubiegłego roku w wieku 86 lat zmarł prof. Walery Pisarek- językoznawca, medioznawca, honorowy prezes Rady Języka Polskiego. Był jednym z projektodawców ustawy o języku polskim i honorowym prezesem Rady Języka Polskiego. W 1982 roku został profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przez ponad trzydzieści lat był dyrektorem Ośrodka Badań Prasoznawczych w Krakowie, a przez 22 lata, do roku 2012 pełnił funkcję redaktora naczelnego "Zeszytów Prasoznawczych". Jego najbardziej znane publikacje to m.in.: "Poznać prasę po nagłówkach", "Retoryka dziennikarska", "Słownik języka niby-polskiego", "Polskie słowa sztandarowe i ich publiczność" oraz fundamentalna "Polszczyzna".

19 listopada w wieku 61 lat odszedł Jarosław Hasiński, były prezes Polskiego Radia, a ostatnio dyrektor cyfryzacji i administracji Radia Koszalin. W latach 1998-2003 był dyrektorem TVP 3 Poznań, a w latach 2002-2004 kierował Agencją Produkcji Audycji Telewizyjnych. Później współtworzył na Śląsku telewizję TVS. W latach 2009-2011 był prezesem Polskiego Radia. W 2013 roku wrócił do Telewizji Polskiej, zajmował m.in. stanowisko wicedyrektora TVP Polonia. W 2015 roku dołączył do zespołu Radia Koszalin.

3 grudnia zmarł Kazimierz Pawełek, wieloletni dziennikarz i redaktor naczelny "Kuriera Lubelskiego". Miał 81 lat. Publikował też m.in. w „Dzienniku Polskim” i „Szpilkach”. Był również redaktorem dwutygodnika „Głos Budowlanych”. Pisał teksty dla lubelskiego kabaretu Czart oraz kabaretu Pod Egidą.

17 stycznia zmarł Zdzisław Smektała - dziennikarz, felietonista, literat, aktor i showman wrocławski. Publikował m.in. w „Wieczorze Wrocławia”, „Gazecie Wrocławskiej”, „Gazecie Robotniczej”, „Odrze”, „Akcencie”, „Radarze”, „Szpilkach”. W 1992 roku założył „wrocławską popołudniówkę Popo”, która utrzymała się na rynku przez kilka miesięcy. Miał 66 lat. 

21 stycznia zmarła Lidia Ostałowska, wybitna reporterka "Gazety Wyborczej". - W czasie, kiedy większość z nas podniecała się wielką transformacją w Polsce, ona pisała o młodzieży z Bałut, o Cyganach, o kobietach stykających się z przemocą. Miała wielki talent i nadawała swoim reportażom doskonałą formę. Dzięki temu miała wielu czytelników, chociaż poruszała trudne tematy - wspominała reporterka i pisarka Małgorzata Szejnert. Lidia Ostałowska z działem reportażu "GW" współpracowała od 1989 roku. Była autorką dwóch zbiorów reportaży - „Cygan to cygan” i „Bolało jeszcze bardziej”. Jej książka "Farby wodne" była nominowana do Nagrody Literackiej Nike w 2012 roku i do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. 

W wieku 47 lat zmarł 28 stycznia Sebastian Rybarczyk. Był dziennikarzem i pisarzem specjalizującym się w tematyce służb specjalnych. Publikował na łamach m.in. "Więzi", "Rzeczpospolitej", "Liberte", "Uważam Rze", "Uważam Rze Historia", "Focus Historia" i „Tygodnika do Rzeczy", napisał książki „Najtajniejsza broń wywiadu” i „Niewidzialna wojna szpiegów”. Od listopada 2017 roku prowadził audycję „Stacja deszyfrująca” w Polskim Radiu 24.

29 stycznia zmarła Jadwiga Aleksandrowicz, wieloletnia dziennikarka „Gazety Pomorskiej”. Miała 67 lat. Z redakcją „GP” współpracowała od 1991, także po przejściu na emeryturę.

W wieku 76 lat 6 kwietnia zmarł Zbigniew Kubiak, przed laty redaktor „Gazety Poznańskiej” i „Expressu Poznańskiego”.  Był też związany m.in. z „Gazetą Zielonogórską”, Radiem Merkury oraz TVP.

W maju portal Niezależna.pl poinformował o tragicznej śmierci swojego dziennikarza Artura Widlarza, który w lipcu skończyłby 33 lata. 

W wieku 53 lat zmarł 15 czerwca Marek Gędek. Był wydawcą, sekretarzem redakcji i szefem działu w kilku dziennikach m.in. w „Dzienniku Wschodnim” (1997-2004) i „Kurierze Lubelskim” (2004-2008). Publikował również m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Życiu” i „Rzeczpospolitej”.  Pracował też w Katedrze Warsztatu Medialnego i Aksjologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. 

W nocy z 19 na 20 czerwca zmarła Nina Grella, dziennikarka specjalizująca się w tematyce medycznej. O jej śmierci poinformował „Dziennik Zachodni”, z którym była przed laty związana. Po zakończeniu pracy w tej gazecie stworzyła pismo „Szaman”. 

22 czerwca w wieku 80 lat zmarł Marek Karewicz, artysta fotografik specjalizujący się w zdjęciach muzyków jazzowych i rockowych, dziennikarz muzyczny, autor radiowy i telewizyjny, prezenter muzyki jazzowej oraz animator jazzu. Jego archiwum fotograficzne liczy około 2 milionów negatywów. Fotografował m.in. ostatnią trasę koncertową Milesa Davisa i europejską trasę koncertową Raya Charlesa oraz koncert The Rolling Stones w Warszawie 13 kwietnia 1967.

W wieku 74 lat 25 czerwca zmarł Jacek Hałasik, dziennikarz sportowy Radia Poznań i popularyzator gwary poznańskiej. W poznańskiej rozgłośni pracował od 1964 roku. Współpracował też jako felietonista i komentator z „Gazetą Poznańską”, „Głosem Wielkopolskim” oraz telewizją WTK. 

W wieku 73 lat 20 lipca zmarł Andrzej Gedymin, dziennikarz „Kuriera Szczecińskiego” specjalizujący się w tematyce żeglarskiej. Z dziennikiem związany był przez ponad 50 lat. 

28 lipca zmarła Kora, czyli Olga Sipowicz. Miała 67 lat. Była piosenkarką, poetką, pisarką. W lutym 2011 roku zasiadła w jury muzycznego show telewizji Polsat - „Must Be the Music”. Od kilku lat zmagała się z chorobą nowotworową. 

Igor T. Miecik zmarł 31 lipca w wieku 47 lat. Dwukrotny laureat nagrody Grand Press pracę dziennikarską zaczynał w „Gazecie Wyborczej”. Pracował też dla tygodnika „Przekrój”, "Super Expressu" i magazynu reporterów „Uwaga!” TVN. Był także związany z tygodnikiem „Polityka”, a w 2008 dołączył do redakcji tygodnika „Newsweek Polska”. Pisał książki reporterskie: „14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji”, „Katiusza z bagnetem. 14 sekretów ZSRR”, „Sezon na słoneczniki”.

11 sierpnia w wieku 88 lat zmarł twórca polskiej szkoły dokumentu, wybitny reżyser i nauczyciel filmowców Kazimierz Karabasz. Był autorytetem w świecie dokumentalnego kina, twórcą tzw. polskiej szkoły dokumentu. Do historii kina przeszła m.in. zrealizowana w latach 50. tzw. czarna seria, czyli kilkanaście filmów dokumentalnych pokazujących wstydliwie skrywane fragmenty polskiej rzeczywistości tego okresu. Za swoje filmy odbierał wielokrotnie prestiżowe nagrody filmowe, m.in. Grand Prix Festiwalu w Lipsku, Złote Lwy na MFFKiD w Wenecji, nagrodę główną MFFK w Oberhausen czy Golden Gate Award MFF w San Francisco. Kazimierz Karabasz jest również autorem książek o warsztacie dokumentalisty: "Cierpliwe oko", "Bez fikcji", "Odczytać czas", "Rozmowa o dokumencie".

W wieku 68 lat zmarł 15 sierpnia Jarosław Dziemian, białostocki przedsiębiorca i twórca Radia Jard. "Gazeta Współczesna" podała, że Dziemian zmarł po wielomiesięcznej chorobie. W Białymstoku prowadził dwie rozgłośnie: Radio Jard i Radio Jard II. Ta druga musiała zakończyć nadawanie po śmierci właściciela, na którego była wydana koncesja. Od 2002 roku nadaje również kablowa Telewizja Jard.

W nocy z 15 na 16 sierpnia w swoim domu pod Lublinem zmarł Konrad Gaca, ekspert ds. walki z otyłością. Miał 42 lata. W Polsacie prowadził program "Fat Killers. Zabójcy tłuszczu". Swój autorski cykl - "Odchudzanie na śniadanie" - miał również w magazynie TVP 2 "Pytanie na śniadanie". Był również naczelnym wydawanego przez wydawnictwo Burda pisma "Możesz wszystko by Konrad Gaca”.

16 sierpnia zmarł Rafał Potocki, wieloletni dziennikarz Polskiego Radia Rzeszów. Miał 47 lat. W rozgłośni pracował od 1997 roku. W tym czasie był m.in. reportażystą, reporterem, wielokrotnym szefem letniej audycji Radio Biwak.

13 września zmarł Tadeusz Drewnowski, były wieloletni kierownik działu Kultura tygodnika "Polityka", polonista i krytyk literacki. Miał 91 lat. 

20 września zmarła Krystyna Grzybowska, dziennikarka i publicystka związana ostatnio m.in. z tygodnikiem „Sieci”, „Gazetą Polską” i serwisem wPolityce.pl. Miała 77 lat. W latach 90. była korespondentką „Rzeczpospolitej” w Bonn. Zajmowała się głównie polską polityką zagraniczną i stosunkami polsko-niemieckimi. Była żoną zmarłego w 2009 roku Macieja Rybińskiego, publicysty i felietonisty m.in. „Rzeczpospolitej”, „Wprost” i „Faktu”.

W wieku 93 lat zmarł 24 września Henryk Bieniewski, nestor polskich krytyków teatralnych, powstaniec warszawski, jeden z twórców świetności polskiego Teatru Telewizji oraz redaktor naczelny dwutygodnika "Teatr”.

W wieku 51 lat 16 października po ciężkiej chorobie zmarł Bogdan Sawicki, dziennikarz radiowy i telewizyjny. Od 2001 roku prowadził w TVP 1 program "Agrobiznes". Od 2009 roku związany był z radiową Jedynką. W latach 2011-2015 współprowadził koncerty plenerowe "Lata z radiem". 

18 października w wieku 52 lat zmarł Piotr Pawłowski. Był działaczem społecznym, twórcą i redaktorem naczelnym bezpłatnego dwumiesięcznika „Integracja”, założycielem i szefem portalu Niepelnosprawni.pl oraz współtwórcą i prowadzącym program „Integracja”, emitowany w Polsat News. 

(PAZ, 01.11.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

Temat: na weekend

Dział: PRASA

Dodano: Listopad 01, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Co Ty byś zrobił na miejscu Kapuścińskiego?

Fabuła filmu jest dość wiernym odbiciem książki Ryszarda Kapuścińskiego (fot. materiały prasowe)

Wchodzący na ekrany film „Jeszcze dzień życia” jednych zachwyci formą opowiedzenia o podróży Ryszarda Kapuścińskiego do Angoli – innych zaskoczy dylematem, przed którym ich postawi.

Film Damiana Nenowa i Raula de la Fuente „Jeszcze dzień życia”, który powstał na podstawie książki Ryszarda Kapuścińskiego, z racji nowatorskiej formy – połączenia animacji z elementami dokumentalnymi – był już oklaskiwany na kilku festiwalach. Rzeczywiście połączenie to robi wrażenie czegoś świeżego w świecie filmu. Chociaż ci, którzy nie przepadają za formami animowanymi, będą raczej wyczekiwali momentów dokumentalnych wplecionych w fabułę, które są ogromnym walorem tego filmu. Mamy bowiem okazję zobaczyć ludzi, których wtedy, w 1975 roku, Ryszard Kapuściński poznał w Angoli i opisał w książce. Teraz oni opowiadają o nim. Wszystko, co znamy z książki i oglądamy w animowanych obrazach, staje się rzeczywiste. 

Tak działa efekt naocznego świadka.

Dylemat, który zmienił reportera 

Fabuła filmu jest dość wiernym odbiciem książki Ryszarda Kapuścińskiego, a animacje pozwalają użyć przenośni i przełożyć spostrzeżenia reportera na obrazy. Jednak zaraz po seansie sięgnęłam po książkę – nie myliłam się: kulminacyjnej sceny filmu w książce „Jeszcze dzień życia” nie ma.

A to ważny moment: reporter wraca z frontu do stolicy Angoli, Luandy, z informacją, że od południa do kraju wkroczyły już oddziały zmotoryzowane armii Republiki Południowej Afryki. W wojnie o wyzwolenie Angoli, toczonej między formacjami MPLA, FNLA I UNITA, także RPA postanowiło coś ugrać i najechało osłabiony kraj. Kapuściński zaraz po powrocie do stolicy, wyzwolonej już przez MPLA, przekazuje tę informację do centrali PAP.

Jednak w Luandzie spotyka żołnierzy kubańskich, którzy właśnie wylądowali, by wspomóc wojska MPLA – a nikt dotychczas nie informował, że Kuba również zaangażowała się w konflikt w Angoli. Kapuściński zdaje sobie sprawę z tego, że ma tę informację jako pierwszy (zagranicznych korespondentów w Luandzie już nie ma) i od niego teraz zależy, czy świat dowie się o interwencji Kuby. Nie jest już tylko obserwatorem i świadkiem wydarzeń – teraz może mieć na nie wpływ, powiększyć chaos tej wojny.

Press

(fot. materiały prasowe)

W filmie widzimy, że Kapuściński, po długich wahaniach, informacji o Kubańczykach w stolicy Angoli jednak nie przekazuje do centrali PAP. Zachowuje ją dla siebie. Zapytałam Damiana Nenowa po seansie, czy to tylko artystyczna wizja twórców filmu (do czego oczywiście mają prawo), czy też – robiąc dokumentację do filmu – dotarli do informacji, że Kapuściński miał wiedzę o Kubańczykach i jej nie przekazał agencji. Nenow potwierdził, że takie były fakty.

Jak opowiadał w wywiadzie dla „Dużego Formatu”, ten dylemat zmienił Kapuścińskiego. „Już nie wróci do dziennikarstwa, pogoni za newsem. Zrewiduje wiele spraw, a przede wszystkim siebie” – mówił Nenow. 

„Tu kończy się dziennikarstwo” – wypada powtórzyć za jednym z widzów filmu, którego takie zachowanie reportera rozczarowało.

Press

(fot. materiały prasowe)

Nie chciał być źródłem

Dlaczego w swojej książce Kapuściński tego dylematu nie ujawnił? Pisze wprawdzie o obecności żołnierzy z Kuby w Luandzie, lecz w sposób dość zawoalowany; nie tłumacząc, jakie skutki polityczne to mogło nieść.

Jego kolega, wieloletni reporter zagraniczny Polskiej Agencji Prasowej Mirosław Ikonowicz, tłumaczy: „to były lata 70.” – Kapuściński po prostu nie mógł napisać wszystkiego w książce, która miała się ukazać w PRL – mówi. Pytany, jak dziś rozumie decyzję Kapuścińskiego o nieinformowaniu centrali PAP, że Kubańczycy wylądowali w Angoli, Ikonowicz odpowiada: – On jako dziennikarz solidaryzował się z MPLA, czego nie krył, i bał się, że swoją depeszą zaszkodzi kubańskiej odsieczy. A także, że stanie się jedynym źródłem informacji, która może zmienić bieg wydarzeń. Znając realia wojny w Angoli, Ryszard zdawał sobie sprawę, jakie mogą być konsekwencje jego informacji. 

Hanna Krall mówiła o Ryszardzie Kapuścińskim, że „wie wcześniej niż inni”. Być może.

Press

(fot. materiały prasowe)

Są takie sytuacje

– Sama informacja o tym, że Kubańczycy wylądowali w Angoli, biegu wojny by nie zmieniła – uważa wieloletni reporter „Gazety Wyborczej” Wojciech Jagielski.

Podczas spotkania w Agorze z okazji premiery filmu został zapytany, co by zrobił na miejscu Kapuścińskiego. – Ja bym tę informację przekazał, ponieważ na tym polega rola dziennikarza – stwierdził. – Widziałem wiele wojen, gdzie spotkałem dużo ludzi złych i dobrych. Moją rolą było opisywanie tych wydarzeń, a nie sprzyjanie komuś. Sprzyjać albo nie sprzyjać mają czytelnicy – mówił Jagielski. 

Press

(fot. materiały prasowe)

Choć i on wyobraża sobie sytuacje, w których dziennikarz nie przekazuje wszystkiego, co wie – np. gdyby informacja miała negatywnie wpłynąć na życie osób prywatnych. W 1999 roku, po porwaniu dwóch Polek na Kaukazie, podawanie pewnych informacji do opinii publicznej mogło zaszkodzić ich uwolnieniu, więc Jagielski przekazywał je tylko szefom swojej redakcji. – Sądzę, że Ryszard Kapuściński po powrocie do kraju powiedział przełożonym w PAP, co widział w Angoli – mówił Jagielski w Agorze.        

Reporter „GW” Włodzimierz Nowak, także uczestniczący w tym spotkaniu, zgodził się z Jagielskim, że Kapuściński powinien był jednak podać informację o Kubańczykach w Angoli, ale zaznaczył: – Musimy pamiętać, że to był inny świat niż dziś.

Press

(fot. materiały prasowe)

Na takim stanowisku stoi również Mirosław Ikonowicz i zapewne wielu dziennikarzy pamiętających czasy PRL. 

Jednak dylemat „ujawniać – nie ujawniać” w zawodzie dziennikarza był i będzie istniał zawsze. Marcin Kącki z „GW” na spotkaniu z widzami po seansie w warszawskim kinie Atlantic opowiadał, że nieraz musi decydować, czy, pisząc reportaż, ma ujawnić wszystkie informacje, które zebrał, czy nie. Bywa, że wybiera drugie rozwiązanie.

Z jakiego powodu – o tym warto podyskutować. 

(RG, 01.11.2018)

Pozostałe tematy weekendowe

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.