Dział: PRASA

Dodano: Październik 02, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Sąd uznał, że marszałek sejmu miał prawo ograniczyć wstęp do budynku parlamentu

W kwietniu marszałek sejmu Marek Kuchciński ograniczył wstęp do budynku parlamentu osobom bez stałych przepustek (fot. Paweł Kula/Sejm RP/Flickr.com/

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił zażalenie m.in. Fundacji Press Club Polska na decyzję prokuratury, która odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie wstrzymania wydawania jednorazowych dziennikarskich kart wstępu do parlamentu.

W czerwcu Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa złożyli Ewa Siedlecka z "Polityki", Daniel Flis z OKO.press i Press Club Polska. Organizacja podkreślała, że decyzja marszałka naruszała swobodę wykonywania zawodu przez większość dziennikarzy, uniemożliwiając im relacjonowanie prac sejmu i senatu, także komisji i podkomisji.

Sąd uznał, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński mógł wydać takie zarządzenie i nie złamał prawa. Marcin Lewicki, prezes Press Club Polska, zapowiada, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem orzeczenia sądu, Fundacja zdecyduje czy skieruje sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Przypomnijmy, że w kwietniu, gdy w sejmie trwał protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, marszałek sejmu ograniczył wstęp do budynku parlamentu osobom, które nie miały stałych przepustek. Utrudniało to pracę dziennikarzom, którzy wchodzili tam zwykle na podstawie przepustek jednorazowych - tych jednak nie wydawano.

Kłopoty z wydawaniem jednorazowych przepustek do sejmu trwały od 25 kwietnia do 27 maja. 9 maja dziennikarze zorganizowali przed sejmem protest przeciwko tym utrudnieniom.

(GDYJ, 02.10.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Październik 03, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Szef redakcji "Idziemy": "Kler" przeszkadza Kościołowi w oczyszczeniu się z grzechów

W filmie "Kler" grają m.in. Jacek Braciak i Janusz Gajos (fot. Bartek Mrozowski/materiały prasowe)

Film przeszkadza Kościołowi w oczyszczeniu się z rzeczywistych grzechów, jednak nie zdoła odwieść od Kościoła ludzi rzeczywiście wierzących - uważa redaktor naczelny tygodnika "Idziemy" ks. Henryk Zieliński.

Film "Kler" w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego miał swoją premierę 19 września podczas 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W kinach można go oglądać od 28 września.

Zdaniem redaktora naczelnego tygodnika "Idziemy" ks. Henryka Zielińskiego, film jest "bardzo ideologiczny". "Tam, gdzie ideologia zaczyna dominować nad sztuką, tam cierpi sztuka" - ocenił. "Reżyser nie ukrywa, że chce »przyłożyć« nie tylko duchowieństwu, ale również innym grupom społecznym, m.in. narodowcom i »Solidarności«. Generalnie tym wszystkim, którzy kojarzą się z wiarą i patriotyzmem, bo zgodnie z koncepcją społeczeństwa otwartego, cały system wartości, który określa tożsamość człowieka, jest nie do przyjęcia. Ten film uderza w to wszystko, co stanowi o polskiej tożsamości" - podkreślił.

Jak wyjaśnił duchowny, film wpisuje się w "falę eksponowania grzechów Kościoła, która przetacza się obecnie przez świat". "W realizowanej koncepcji tzw. społeczeństwa otwartego, nie do przyjęcia jest istnienie jakichkolwiek autorytetów, przywódców duchowych. Pisał o tym w swoich publikacjach m.in. George Soros, który ma bardzo duży wpływ na toczący się obecnie spór cywilizacyjny" - ocenił.

Duchowny przyznał, że są w Kościele księża, którzy popełniają przedstawione przez Smarzowskiego grzechy, jednak - jak stwierdził ks. Zieliński - "nie są one aż tak masowe i dominujące". "Moim zdaniem, ten film przeszkadza Kościołowi w oczyszczeniu się z rzeczywistych grzechów - m.in. pedofilii czy działania lobby homoseksualnego" - ocenił. Jak podkreślił, w tej chwili księża, którzy wcześniej zaangażowali się w oczyszczenie Kościoła, są zmuszeni do stawania w obronie duchowieństwa, które "jako całość zostało niesprawiedliwie zaatakowane".

Dodał, że nie wierzy, iż film może odwieść od Kościoła ludzi rzeczywiście wierzących. "Być może stanie się pretekstem do odejścia dla tych, którzy swój związek z Kościołem traktują w sposób »folklorystyczny«. Może też być instrumentem do ataków ze strony środowisk antyklerykalnych" - powiedział. W opinii ks. Zielińskiego, jedna ze scen "Kleru" uderza w hasło, które przyświecało ks. Jerzemu Popiełuszce: "Zło dobrem zwyciężaj". "To hasło w ustach karykaturalnej postaci abp. Mordowicza jest jawnym szyderstwem z dewizy kapelana »Solidarności«" - stwierdził.

Jak zaznaczył ks. Zieliński, wzywanie do bojkotu filmu działa przeciwskutecznie i powoduje wzrost zainteresowania nim. Jednak - podkreślił duchowny - prywatni właściciele mają prawo odmówić wyświetlania go w swoich kinach. 

"Idziemy" to katolicki tygodnik wydawany od 2005 roku przez Wydawnictwo Diecezji Warszawsko-Praskiej. Powstał za zgodą ówczesnego Biskupa Warszawsko-Praskiego Arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia.

„Kler” obejrzało w weekend 935 357 widzów. To najlepszy wynik w polskim kinie po 1989 roku. Film Wojciecha Smarzowskiego wzbudził kontrowersje jeszcze przed oficjalną premierą kinową. W trakcie 43. FPFF w Gdyni prezes Radia Gdańsk podjął decyzję o nieprzyznaniu nagrody Złoty Klakier dla najdłużej oklaskiwanego obrazu, bo miał otrzymać ją właśnie film Smarzowskiego. Telewizja Polska wycięła wypowiedź tego reżysera z transmisji w TVP Kultura, a jej prezes okreslił „Kler” jako „tandetną prowokację”. 

(PAP,PAZ, 03.10.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY