Dział: TELEWIZJA

Dodano: Lipiec 30, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Co były dziennikarz Polsatu robił podczas przepychanek z policją

Internauci snują przypuszczenia, jaką rolę w przepychankach z policją pod Pałacem Prezydenckim odegrał Krzysztof Panek, były dziennikarz Polsatu (fot. Twitter)

Uważni widzowie TVP Info dostrzegli w relacji z najgorętszych momentów czwartkowego protestu przed Pałacem Prezydenckim, że z jednym z funkcjonariuszy rozmawia Krzysztof Panek, wieloletni dziennikarz Polsatu. W mediach społecznościowych zaczęto się domagać wyjaśnień dotyczących jego roli w proteście.

Jednym z najczęściej pokazywanych w ostatnich dniach materiałów w TVP Info jest relacja z przepychanek pod Pałacem Prezydenckim, jakie miały miejsce w czwartek późnym wieczorem, po podpisaniu przez prezydenta kolejnej nowelizacji ustaw dotyczących zmian w sądownictwie. Policja użyła wtedy gazu łzawiącego. Materiał TVP Info pokazuje jednego z najbardziej krewkich demonstrantów, który obecnie poszukiwany jest przez policję. Ze strony przeciwników rządu pojawiły się sugestie, że był on prowokatorem podstawionym przez TVP. W mediach społecznościowych wskazano na jego podobieństwo do uczestnika programu TVP 1 "Jaka to melodia".

Biuro prasowe zaprzecza tym zarzutom i informuje: "osoba, której podobieństwo do agresywnego protestanta jest wskazywane, nigdy nie była pracownikiem TVP. Osoba ta była zatrudniona przez firmę zewnętrzną przy produkcji programu »Jaka to melodia«. Dotychczas tożsamość protestanta nie została ujawniona, a podobieństwo może być czysto przypadkowe".

Z kolei Piotr Niemczyk, ekspert ds. bezpieczeństwa, były funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa, zwrócił uwagę na inny szczegół w materiale TVP Info. "Zostawiając na boku pytanie o to, czy młody człowiek na zdjęciu po prawej stronie jest wynajętym aktorem czy nie, równie ciekawe wydaje mi się, co szepcze do ucha policjantowi redaktor, a może nawet dyrektor Panek z Polsatu..." - napisał na Facebooku Niemczyk. Po tym wpisie internauci zaczęli snuć przypuszczenia i domagali się wyjaśnień od Polsat News.

Tymczasem Krzysztof Panek od 10 lat nie jest już dziennikarzem Polsatu. Obecnie pracuje w Cyfrowym Polsacie, ale w pionie technologicznym. Jak się dowiedział "Presserwis", na demonstrację poszedł, bo umówił się tam z blogerką Kataryną, którą chciał spotkać po 30 latach (razem zakładali Ruch Wolność i Pokój w Rzeszowie). Po demonstracji doszło do przepychanek, które zaczął nagrywać smartfonem, a wideo udostępnił w internecie. Twierdzi, że pytał policjanta o to, jakie mają rozkazy wobec napierających na nich demonstrantów. Jest zdumiony tym, co piszą o nim w mediach społecznościowych. - Jestem psychologiem z wykształcenia, ale nie ogarniam tematu. Przychodzę w charakterze turysty w jakieś miejsce i tylko dlatego, że nie jestem z Hutu albo z Tutsi, inspiruję jakieś cudaczne teorie - mówi Panek.

Na profilu 10murzynków został nawet powiązany z izraelskim Mossadem, bo na demonstracji był w białej koszulce z symbolem podobnym do Gwiazdy Dawida. Panek jest biegaczem amatorem i na demonstrację poszedł w koszulce Maccabi World Union z maratonu w Jerozolimie, w którym startował w 2017 roku.

(GK, 30.07.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Lipiec 31, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

w Afryce zginęli Rosjanie, którzy kręcili dokument o rosyjskich najemnikach

W Republice Środkowoafrykańskiej zginęli trzej Rosjanie, który pracowali nad dokumentem o działalności prywatnej firmy najemniczej nazywanej grupą Wagnera - powiadomiła we wtorek niezależna telewizja Dożd. Wcześniej agencja AFP podała, że Rosjanie zostali zabici.

Jak poinformował Dożd, nie żyje dziennikarz Orhan Dżemal, operator Kiriłł Radczenko i reżyser Aleksandr Rastorgujew. Stacja powołała się na źródła związane z jednym z projektów internetowych byłego szefa koncernu Jukos Michaiła Chodorkowskiego.

Michaił Chodorkowski poinformował na Twitterze, że ekipa pracowała w ramach jego projektu dotyczącego rosyjskich najemników. "Do końca miałem nadzieję, że zdarzy się cud i okaże się, że oni trafili do niewoli, z której będzie ich można wyciągnąć" - napisał Chodorkowski.

Jedno ze źródeł telewizji Dożd powiedziało, że misja ONZ w Republice Środkowoafrykańskiej, a także lokalni urzędnicy państwowi potwierdzili, że dziennikarze nie żyją. Rozmówca stacji przekazał, że Rosjanie zostali zatrzymani na punkcie kontrolnym. Nie wiadomo, co dokładnie się wydarzyło.

Wcześniej agencja AFP informowała, powołując się na źródło w siłach bezpieczeństwa, że trzej obywatele Rosji zostali zabici przez niezidentyfikowanych uzbrojonych ludzi, a ich ciała odnaleziono 23 kilometry od miasta Sibut.

AFP podała także, że wśród rzeczy osobistych dwóch ofiar były legitymacje prasowe rosyjskiego dziennika "Izwiestija". Gazeta jednak zapewniła, że żaden z jej pracowników nie przebywał w Republice Środkowoafrykańskiej.

Inne media rosyjskie relacjonują, że według źródeł w policji Republiki Środkowoafrykańskiej Rosjanie zostali zabici w napadzie rabunkowym.

(PAP, 31.07.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo