Dział: PRASA

Dodano: Czerwiec 04, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"DGP" zawiesił współpracę z autorem, któremu zarzucono plagiat

Internauci w tekście Piotra Dobrego dopatrzyli się nieoznaczonych zapożyczeń z dwóch anglojęzycznych publikacji na ten sam temat (zdj. Katarzyna Czajka-Kominiarczuk)

Redakcja "Dziennika Gazety Prawnej” wyjaśnia, czy tekst Piotra Dobrego "Tańcz albo giń" opublikowany w weekendowym wydaniu (18-20 maja) jest plagiatem. Zarzuty pod adresem dziennikarza nagłośniła w mediach społecznościowych blogerka Katarzyna Czajka-Kominiarczuk.

Podpisany przez Piotra Dobrego tekst z "DGP" jest interpretacją głośnego teledysku "This is America" rapera Donalda "Childish Gambino" Glovera. Autorka bloga Zpopk.pl podzieliła się z czytelnikami podejrzeniem, że artykuł może być plagiatem. Wskazała na obszerne fragmenty anglojęzycznej publikacji, z której miały pochodzić nieoznaczone zapożyczenia - "The Difficulty in Defining Donald Glover's »This is America«" Kitanyi Harrison na Medium.com. Blogerka zaznaczyła, że na podobieństwo sformułowań zastosowanych w obu artykułach jej uwagę zwróciła Aneta Kyzioł, dziennikarka tygodnika "Polityka". 

Dobry w komentarzu na Facebooku odniósł się do zarzutów: "nie czytałem tekstu pani Harrison, przynajmniej nie w nieznanym mi dotąd Medium. Nie wykluczam oczywiście sytuacji, że ktoś, choćby znajomy Afroamerykanin wkręcony ostro w temat, mógł mi ten tekst zacytować bądź w trakcie researchu wpadłem gdzieś na jakieś wyimki z niego - i sobie zapamiętałem. Ale do tekstu usiadłem nieuzbrojony w kopipastę, którą gardzę". Oskarżenia o plagiat porównał do "polowania na czarownice".
Już po wypowiedzi Dobrego do dyskusji włączył się bloger Radosław Pisula. Wskazał on na kolejny tekst na ten sam temat, którego fragmenty miały trafić do publikacji w "DGP" - "Donald Glover's »This is America« is a nightmare we can't afford to look away from" autorstwa Tre Johnsona z serwisu Rollingstone.com. W odpowiedzi Dobry wystosował na Facebooku oświadczenie: "Posypuję głowę popiołem, nie popełnia błędów kto nic nie robi [...] Po ochłonięciu dochodzę do wniosku, że nie ma sensu się zaperzać i iść w zaparte, nawet jeśli uważam, że będzie to niezgodne z moją prywatną prawdą o tej sytuacji". Podkreślił, że w "DGP" jest zewnętrznym współpracownikiem. 
Redakcja "DGP" przez weekend porównała tekst Dobrego ze wskazanymi przez internautów publikacjami i zadecydowała o usunięciu go ze strony internetowej gazety. Sprawdzane są także inne teksty, które jako współpracownik napisał dla "DGP" - zarówno w wydaniu papierowymi, jak też internetowym. Dziennik zawiesił z autorem współpracę do czasu wyjaśnienia sprawy.
– Rzeczywiście niektóre zdania są podobne. Na pewno moją intencją nie był świadomy plagiat. Nigdy moją intencją nie było przypisywanie sobie cudzej własności intelektualnej. To jest zbieg okoliczności, a na pewno nie jest to świadomy plagiat. Nie chcę się przyznawać do czegoś, czego nie zrobiłem – tłumaczy "Presserwisowi" Piotr Dobry.

(GDYJ, 04.06.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Czerwiec 04, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Arkadij Babczenko: 50 tys. dol. i wywiad ze mną jest wasz

Arkadij Babczenko pojawił się 30 maja cały i zdrowy na konferencji prasowej (screen: YouTube.com)

Arkadij Babczenko, rosyjski dziennikarz, którego śmierć sfingowała Ukraińska Służba Bezpieczeństwa, zaproponował na Facebooku, że może udzielać wywiadów, ale za pieniądze – 50 tys. dol. Poinformował też, że pierwsza zgłosiła się rosyjska telewizja.

Babczenko tłumaczy, że znalazł się w trudnej sytuacji. „Koledzy, ja wszystko rozumiem. Ale uwierzcie – mam teraz taką masę problemów, muszę kolejny raz odbudować życie od zera, żebym mógł myśleć też o tym, jak robić dla was wyniki i kontent. Dlatego, zróbmy tak: pięćdziesiąt kafli baksów i ekskluzywny wywiad jest wasz” - napisał Arkadij Babczenko na Facebooku.

Potem dodał, że z propozycji pierwsza chciała skorzystać rosyjska telewizja państwowa Rossija - bez targowania się o cenę. Babczenko w wulgarnych słowach zapewnił, że jednak jej odmówił, bo to propozycja dla mediów, a nie dla propagandystów. Napisał też: "A do waszej telewizji ja bez dwóch zdań oczywiście przyjadę. Tylko później. I na Abramsie. I nie na wywiad".

We wtorek 29 maja ukraińska policja poinformowała, że Babczenko został zastrzelony we własnym mieszkaniu. Następnego dnia SBU ogłosiła, że dziennikarz żyje, a jego zabójstwo było inscenizacją, dzięki której udaremniono operację rosyjskich służb, które rzeczywiście planowały zamach.

(MAK, 04.06.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo