Dział: PUBLIC RELATIONS

Dodano: Marzec 29, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Sąd skazał byłą rzeczniczkę MON za wykonanie polecenia Macierewicza

(fot. Pexels.com)

Katarzyna Szymańska-Jakubowska, była rzeczniczka Ministerstwa Obrony Narodowej – za czasów, gdy kierował nim Antoni Macierewicz - została skazana za pomówienie byłych szefów służb specjalnych. 28 marca br. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uznał, że polecenie służbowe nie zwalnia rzecznika z odpowiedzialności. Wyrok nie jest prawomocny.

28 marca br. sędzia Małgorzata Drewin uznała, że Katarzyna Szymańska-Jakubowska, jako rzeczniczka Ministerstwa Obrony Narodowej, pomówiła byłych szefów służb: Krzysztofa Bondaryka (szef ABW od 2008-2013), Janusza Noska (szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego w latach 2008-2013), Pawła Białka (zastępca szefa Agencji Bezpieczeństwa w latach 2007-2012) i Piotra Niemczyka (członek rady konsultacyjnej przy Centralnym Ośrodku Szkolenia ABW w 2008 roku). W uzasadnieniu wyroku sędzia Drewicz podkreśliła jednak, że byłym szefom służb postawiono w komunikacie najcięższy zarzut – zdrady. Dodała, że nawet człowiek z wykształceniem podstawowym wie, że tak ciężkich oskarżeń nie wysuwa się, nie mając żadnych dowodów. Sędzia nie zakwestionowała tego, że polecenie publikacji komunikatu wydał Szymańskiej-Jakubowskiej jej ówczesny szef, czyli Antoni Macierewicz. Uznała jednak, że nie zwalnia to rzeczniczki z odpowiedzialności.

Sędzia nałożyła na Katarzynę Szymańską-Jakubowską 2 tys. zł grzywny i 5 tys. zł nawiązki na hospicjum dla dzieci, biorąc pod uwagę, że skazana jest obecnie bezrobotna. Wyrok ma zostać opublikowany na stronie internetowej MON – poinformował portal OKO.press.

Przypomnijmy, że sprawa dotyczy komunikatu Ministerstwa Obrony Narodowej, który 3 grudnia 2016 roku został rozesłany dziennikarzom i opublikowany na stronie internetowej resortu. Pismo podpisała Katarzyna Szymańska-Jakubowska. W treści napisała: "Ministerstwo Obrony Narodowej zwraca uwagę, że coraz częściej pod pozorem dyskusji naukowej wypowiadają się byli funkcjonariusze służb odpowiedzialni za katastrofalny stan polskiego bezpieczeństwa, tolerowanie środowisk mafijnych wyrosłych ze Służby Bezpieczeństwa, inwigilację niepodległościowych partii politycznych, a nawet przestępczą działalność na rzecz obcych służb. Smutnym przykładem takiego działania była dyskusja zorganizowana 24 listopada 2016 roku w Collegium Civitas, w której wzięli udział byli funkcjonariusze podejrzewani o współpracę ze służbami wrogimi Polsce i NATO. Przestrzegamy polską opinię naukową i opinię publiczną przed dezinformacyjnymi konsekwencjami propagowania takich działań".

Radca prawny Tomasz Ejtminowicz zwraca uwagę, że sprawa jest złożona. - Z jednej strony jeśli była rzecznik miała umowę o pracę, to należałoby traktować, że wykonywała obowiązki na ryzyko instytucji, którą reprezentowała. Z drugiej strony znam wyroki, w których sądy orzekały, że w takiej sytuacji każda osoba fizyczna bierze odpowiedzialność za słowa i czyny – zauważa Ejtminowicz.

Eksperci ds. komunikacji podkreślają, że rzecznik prasowy musi być przede wszystkim wiarygodny. - PR nie można mylić z propagandą. Zadaniem pracownika PR jest wypowiadanie się w imieniu firmy w oparciu o fakty i prawdę. Mijanie się z prawdą w działaniach i komunikacji PR nie służy żadnej ze stron, i nie jest to zadaniem PR-owca lub rzecznika prasowego - stwierdza Piotr Żaczko, główny specjalista ds. komunikacji korporacyjnej w T-Mobile Polska.
W podobnym tonie wypowiada się Agnieszka Bajur, partner w agencji Marketing & Communications Consultants: - W formalnych komunikatach rzecznik musi zachować  rozsądne granice. Nie może doprowadzić do sytuacji, w której działa na szkodę jakiekolwiek ze stron. Jeśli rzeczniczka otrzymała polecenie rozesłania takiego komunikatu, powinna położyć papiery i wyjść - mówi Agnieszka Bajur.

 

(AMS, JOK, 29.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PUBLIC RELATIONS

Dodano: Kwiecień 09, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Udział w rejsie dookoła świata szkodzi wizerunkowi Kusznierewicza

Mateusz Kusznierewicz (screen YouTube)

Publikacje na temat udziału Mateusza Kusznierewicza w rejsie dookoła świata w ramach projektu "Polska100" Polskiej Fundacji Narodowej w większości mają wydźwięk negatywny.

Polska Fundacja Narodowa do promocji Polski na świecie z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości zamierza wykorzystać oceaniczny jacht regatowy pod polską banderą i z załogą kierowaną przez Mateusza Kusznierewicza, pierwszego polskiego złotego medalisty olimpijskiego w żeglarstwie. O projekcie "Polska100" jest głośno od 26 marca br., kiedy to "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że PFN bez konkursu przeznaczyła prawie 5 mln zł na kupno używanego jachtu.

W związku z planowanym rejsem w mediach wielokrotnie występował Kusznierewicz. Jak policzył dla nas Press-Service Monitoring Mediów, w okresie od 26 marca do 2 kwietnia na temat żeglarza w kontekście projektu "Polska100" i Polskiej Fundacji Narodowej pojawiło się 1649 publikacji, z czego 1307 w mediach społecznościowych (939 na Facebooku i 358 na Twitterze). W prasie, radiu, telewizji i serwisach internetowych były na jego temat 342 materiały. Aż 229 miało wydźwięk negatywny, a tylko 41 pozytywny.

Press

Zdaniem Grzegorza Kity, prezesa agencji Sport Management Polska, włączenie się Kusznierewicza w projekt "Polska100" negatywnie wpłynęło na wizerunek żeglarza. - Rozminął się ze swoimi wcześniejszymi deklaracjami, w których wspierał Platformę Obywatelską. Najlepszym rozwiązaniem dla niego byłoby, aby teraz zniknął z mediów i nie wchodził w publiczne dyskusje – mówi Kita. Ekspert zwraca uwagę, że o powodzeniu projektu "Polska100" zadecyduje kampania promocyjna. - Ten projekt można obronić, jeśli fundacja będzie skutecznie uwypuklać korzyści dla Polski wynikające z rejsu, a zwłaszcza wzbogaci przedsięwzięcie o dodatkowe aktywacje promocyjne, jak na przykład "Dni polskie" w poszczególnych portach czy nawet krajach. Można też zaprosić do udziału w etapach rejsu autorytety i influencerów, bo jeśli po morzach i oceanach będzie żeglował sam Kusznierewicz z załogą, to będzie za mało – komentuje Kita.

(IKO, 09.04.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo