Dział: INTERNET

Dodano: Marzec 07, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

W mediach społecznościowych konflikt w Katalonii relacjonowały głównie rosyjskie źródła

(fot. pixabay.com)

Hiszpańscy eksperci do spraw zagrożeń informatycznych uważają, że w mediach społecznościowych większość wiadomości o kryzysie w Katalonii pochodziła ze źródeł związanych z Rosją. To one były najbardziej aktywne w okresie referendum niepodległościowego.

Jak wynika z badań firmy Alto Data Analytics, największymi przekaźnikami informacji o kryzysie politycznym w Katalonii w mediach społecznościowych w dniach przed i po referendum niepodległościowym były rosyjska telewizja (RT) (dawniej Russia Today) oraz agencja Sputnik, również powiązana z Kremlem - podał we wtorek hiszpański dziennik "El Pais".

Ekspert Javier Lesaca, konsultant do spraw strategicznej komunikacji z Uniwersytetu Nawarry współpracujący z Alto Data Analytics i założyciel tej firmy Alejandro Romero twierdzą, że oba rosyjskie media na przełomie września i października ub.r., czyli w okresie nasilenia się kryzysu w Katalonii, znalazły się w gronie czterech mediów najczęściej publikujących na ten temat.

"2 października, czyli dzień po referendum niepodległościowym, RT i Sputnik doszły do o 1,7 razy większej dystrybucji informacji na ten temat w mediach społecznościowych niż +El Pais+, który jest największym dziennikiem w Hiszpanii" - ujawnił Romero.

Aż 84 proc. kont na Twitterze najbardziej aktywnych w sprawie napięcia w Katalonii miało charakter anonimowych i sztucznie wygenerowanych - wynika ze studium hiszpańskich ekspertów. Autorzy badania podkreślili, że wzorzec zachowania ich użytkowników nie odpowiadał osobom prywatnym.

(PAP, 07.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: INTERNET

Dodano: Marzec 07, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Kamil Dziubka po wywiadzie z Michałem Dziębą będzie tłumaczył się w prokuraturze

(screen Twitter)

We wtorek 6 marca br. były działacz Platformy Obywatelskiej Michał Dzięba wziął udział w nagraniu w warszawskiej redakcji Onetu. Jak twierdzi dziennikarz Kamil Dziubka, po programie Dzięba złożył zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

– Nagranie odbyło się we wtorek między 9 a 10 rano. Po godzinie 14 otrzymałem od Michała Dzięby wiadomość ze zdjęciem zawiadomienia do prokuratury już z pieczęcią Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Według niego ja lub inna osoba weszła w posiadanie nielegalnej dokumentacji medycznej dotyczącej jego osoby – mówi Kamil Dziubka. Zapytał on Michała Dziębę o to, czy podczas pobytu w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach w 2015 roku przepisano mu środki farmakologiczne. Dzięba konsekwentnie temu zaprzecza. – Po prostu wykonywałem swoją pracę – tłumaczy Dziubka. Dziennikarz poinformował, że jego materiał będzie opublikowany na Onet.pl. - Zawiadomienie do prokuratury niczego nie zmienia – zapewnia dziennikarz.

Z Michałem Dziębą nie udało nam się skontaktować. Jest o nim głośno od 5 marca br., po tym jak złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Rafała Trzaskowskiego (PO), któremu zarzuca przyjęcie 150 tys. zł na nielegalne finansowanie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku. Trzaskowski ma kandydować w wyborach samorządowych na prezydenta Warszawy.

(JOK, PAP, 07.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo