Temat: telewizja

Dział: OPINIE

Dodano: Luty 05, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Wznowiliśmy rozmowy z MSZ na temat umowy o współpracy - mówi Agnieszka Romaszewska z Biełsat TV

Agnieszka Romaszewska-Guzy (fot. Maciej Kucharski)

Z Agnieszką Romaszewską-Guzy, dyrektor Biełsat TV, rozmawia Maciej Kucharski.

Na początku 2017 roku mówiła Pani, że przyszłość Biełsat TV jest zagrożona. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wypowiedziało umowę w sprawie współfinansowania  kanału. O pomoc apelowała Pani nawet do Jarosława Kaczyńskiego. Teraz ogłasza Pani: Biełsat przetrwał! Co się takiego wydarzyło w ciągu ostatnich miesięcy?
- Dostaniemy w 2018 roku 20 milionów złotych z budżetu państwa. Te pieniądze zapisane zostały w rezerwie celowej, która jest w dyspozycji Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Pieniędzy starczy zaledwie na rok. Jak będzie wyglądało finansowanie w następnych latach?
- Wznowiliśmy rozmowy z MSZ na temat podpisania umowy o współpracy.  A dokładnie jest to umowa, którą TVP podpisuje z ministerstwem "O współtworzeniu Biełsatu". Przede wszystkim chcemy wprowadzić taki zapis, by MSZ informowało nas o wysokości dotacji na wiosnę.  Nie będzie tam jednak zapisanej stałej sumy. Musimy ją ustalać na nowo co roku. To daje nam jednak pewien oddech. Resztę pieniędzy jak zawsze dorzuci TVP, choć w ubiegłym roku z telewizji publicznej otrzymaliśmy niewielkie sumy. Poza tym będą pieniądze z zagranicy. W tym rok część naszych programów, w tym serwis informacyjny po rosyjsku, współfinansuje BBC. Staramy się także o dotacje ze Szwecji czy Holandii. To są w większości fundusze rządowe.

Ile kosztuje utrzymanie Biełsat TV przez rok?
- W 2018 roku ustaliliśmy budżet w wysokości 28 milionów złotych. Czyli musimy poszukać jeszcze 8 milionów złotych. Mamy problem głównie z programami rosyjskojęzycznymi. Robimy je od ubiegłego roku i musimy  pozyskać na nie dodatkowe środki. To jest dla nas obecnie najważniejsze zadanie.

Rada Nadzorcza TVP zatwierdziła plan inwestycji zaproponowanych przez Biełsat TV. Kiedy rozpoczną się prace?
- Prace ruszą jeszcze  w tym roku. Przy ulicy Woronicza w pustostanie, który sami wskazaliśmy powstanie newsroom i niewielkie studio, w którym będzie można realizować własne produkcje.  Cały zespół Biełsat TV w końcu znajdzie się w jednym miejscu. Teraz jesteśmy rozrzuceni po kilku miejscach Warszawy, co bardzo utrudnia nam prace.

(05.02.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: telewizja

Dział: OPINIE

Dodano: Luty 09, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Crowdfunding to transparentny sposób finansowania przedsięwzięć medialnych - mówi Marek Rabij z "Tygodnika Powszechnego"

Marek Rabij

Crowdfunding to ciekawy i transparentny sposób finansowania ambitnych przedsięwzięć medialnych - mówi Marek Rabij, dziennikarz "Tygodnika Powszechnego", który zebrał ponad 30 tys. zł  na wyjazd do Bangladeszu. Rabij planuje reportaż z obozów dla birmańskich uchodźców.

W styczniu 2018 roku na portalu Polakpotrafi.pl redakcja "Tygodnika Powszechnego" uruchomiła zbiórkę, w ramach której darczyńcy przekazali w sumie 30 340 zł. Skąd ten pomysł?
- W obecnych czasach crowdfunding to ciekawy i transparentny sposób finansowania przedsięwzięć medialnych. Mamy takie przekonanie, że dla czytelników Tygodnika Powszechnego tematyka światowa jest równie istotna jak tematyka krajowa. Udało nam się znaleźć potwierdzenie, że czytelnicy liczą na nas i ufają nam na tyle, że są gotowi zainwestować własne pieniądze w tego typu projekt.

Jak to będzie wyglądało w praktyce? Czy z Bangladeszu zamierza pan publikować informacje zarówno na stronie internetowej tygodnika, jak również na Facebooku?
- Wszystko zależy od dynamiki wydarzeń i tego co będzie się działo na miejscu. Na stronie internetowej "Tygodnika Powszechnego i na Facebooku będziemy na bieżąco zamieszczać krótkie informacje z tego co tam zobaczyliśmy. Na pewno powstanie jeden duży materiał, który zamieścimy w bieżącym wydaniu tygodnika. Po powrocie opublikujemy na stronie internetowej duży multimedialny reportaż. Będzie to tekst przeplatany zdjęciami, filmami i grafikami, które będą wielopłaszczyznowo pokazywać co dzieje się w Bangladeszu.

Czy zbiórka pieniędzy w akcjach crowdfundingowych jest nowym zjawiskiem w mediach?
- Jest to coś nowego w tym sensie, że do niedawna takie metody finansowania ambitnych przedsięwzięć dziennikarskich w ogóle nie funkcjonowały. Jesteśmy na pewnym etapie odwrócenia modelu funkcjonowania mediów na świecie i również w Polsce. W coraz mniejszym stopniu gazety są atrakcyjne dla reklamodawców, natomiast w coraz większym stopniu wierni czytelnicy danych tytułów są gotowi je współtworzyć również finansowo. Wracamy do źródeł, czyli do tego, że podstawowym klientem i adresatem treści gazety czy pisma, są jego czytelnicy, a nie reklamodawcy. Bardzo się z tego cieszę ponieważ to jest powrót do korzeni dziennikarstwa.

Rozmawiał Grzegorz Dyjak

(09.02.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo