Dziennikarz stracił akredytację klubu piłkarskiego, bo prezesowi nie podobało się, jak pisze
Bartłomiej Kawalec, dziennikarz lokalnego serwisu internetowego Bielsko.biala.pl, został pozbawiony akredytacji klubu piłkarskiego TS Podbeskidzie, bo krytyczne pisał o klubie finansowanym przez gminę Bielsko-Biała.
Kawalec może pojawiać się na meczach rozgrywanych na stadionie miejskim w Bielsku-Białej tylko, jeśli kupi sobie bilet. - Brak akredytacji nie pozwala mi wykonywać w pełni obowiązków zawodowych. Nie mam wstępu do strefy, w której po meczu piłkarze udzielają wywiadów, nie będę też wpuszczany na konferencje prasowe klubu, na których wypowiadają się trenerzy i zawodnicy - mówi.
Zdaniem rzecznika TS Podbeskidzie Marcina Zarębskiego artykuły Kawalca o klubie i jego prezesie Wojciechu Boreckim były nierzetelne. "Prezes Borecki był regularnie atakowany (nie tylko artykułami, ale także pomówieniami na swój temat) ze strony pana Bartłomieja Kawalca, przez co cierpiał wizerunek klubu oraz dobre imię prezesa. Teksty pana Kawalca zmierzały do zdyskredytowania osoby prezesa Boreckiego, przedstawienia go jako przestępcę, choć postępowanie prokuratury oczyściło prezesa z wszelkich zarzutów" - napisał nam w e-mailu Zarębski.
Bartłomiej Kawalec przyznaje, że w sierpniu ub.r. napisał o sprawie rzekomego przyjęcia łapówki przez Boreckiego, którą prowadziła prokuratura. - Rzeczywiście zadawaliśmy wówczas pytania, czy osoba podejrzana o korupcję powinna kierować klubem w większości należącym do gminy Bielsko-Biała. Kiedy jednak zarzuty wobec Boreckiego nie potwierdziły się, poinformowaliśmy o tym w serwisie – zapewnia Kawalec.
Dziennikarz przypuszcza, że bezpośrednią przyczyną odebrania mu akredytacji było to, że próbował się dowiedzieć od władz miasta, jakiej wysokości są stypendia sportowe dla piłkarzy dla TS Podbeskidzie ufundowane przez miasto. - Udzielono mi tylko informacji o łącznej kwocie przyznanej 22 zawodnikom klubu. Ponieważ uchwała Rady Miejskiej Bielska-Białej mówi o stypendiach przyznanych zawodnikom, osobom fizycznym, złożyłem skargę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach na bezczynność prezydenta Bieska-Białej, który zdaniem prawników udzielił nam informacji niepełnej, wymijającej – relacjonuje Kawalec.
Marcin Zarębski uważa, że wysokości kontraktów zawodniczych w klubie chroni tajemnica handlowa. Kawalec jest zdziwiony: - Mamy prawo pytać i sprawdzać, w jaki sposób wydawane są publiczne pieniądze.
Dwa dni później klub odebrał akredytacje Kawalcowi i fotoreporterowi Bielsko.biala.pl Bartłomiejowi Budnemu. Z pomysłu odebrania akredytacji Budnemu (bez niej nie miałby prawa robić zdjęć z płyty boiska) klub się jednak wycofał. "Prezes planował całkowite zaniechanie współpracy z portalem, potem uznał, że akredytacja odebrana zostanie tylko p. Kawalcowi" - wyjaśnia Zarębski. I dodaje: "Jesteśmy otwarci na współpracę z każdą redakcją - również z Bielsko.biala.pl, jeżeli do obsługi klubu wyznaczony zostanie inny dziennikarz".
Wydawca Bielsko.Biala.pl Paweł Strykowski nie wyobraża sobie, by to klub decydował, którzy dziennikarze mogą rozmawiać ze sportowcami i działaczami. - Nie będę zmieniał dobrego dziennikarza na innego z powodu nieuzasadnionych pretensji klubu – zapowiada Strykowski.
(MW, 25.02.2015)










