Zmiany ustaw medialnych nie spełniają oczekiwań nadawców
Tylko siedem dni zajęło Sejmowi przejście trzech czytań nowelizacji Ustawy o radiofonii i telewizji oraz innych ustaw dotyczących rynku medialnego. Zdaniem nadawców komercyjnych nowelizacja nie załatwia najistotniejszych problemów rynku mediów elektronicznych.
W piątek zmiany przegłosowało Prawo i Sprawiedliwość, Samoobrona oraz Liga Polskich Rodzin. Opozycja ocenia, że PiS dokonało skoku na media, głównie publiczne. W myśl nowelizacji zmniejszona zostanie liczba członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji: z dziewięciu do pięciu. Po dwóch wybiorą prezydent i Sejm, jednego Senat. Przewodniczącego mianuje prezydent (może go odwołać). Urząd Komunikacji Elektronicznej zastąpi Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty (szefa wskaże KRRiT, powoła premier). Nowy organ zajmie się m.in. przyznawaniem częstotliwości i przeprowadzeniem konkursu na naziemne multipleksy cyfrowe. Do nowelizacji wprowadzono poprawkę (wniosek LPR-u): uproszczony tryb rekoncesjonowania dla nadawców społecznych. Takim nadawcą jest Radio Maryja. Teraz ustawy trafią do Senatu, później do prezydenta. Ustawa medialna wejdzie w życie z dniem jej ogłoszenia. Wtedy wygasną kadencje obecnych członków KRRiT. Ustawa nakazuje natychmiastowe powołanie w ich miejsce nowych członków. Danuta Waniek, przewodnicząca KRRiT: - Choć to może opinii publicznej się w głowie nie mieści, jestem przekonana, że nadejdą jeszcze gorsze czasy dla mediów. Na takie pomysły, jakie przeforsował PiS, nie wpadał nawet Włodzimierz Czarzasty (były sekretarz KRRiT – przyp. red.). To było kupczenie na oczach wszystkich. Za wpis rekoncesjonowania nadawców społecznych PiS otrzymał poparcie LPR-u – irytuje się przewodnicząca. Krytycznie o zmianach wypowiada się także Lech Jaworski, członek Rady: - Dominację, jaka istnieje w Radzie, zastąpiono monopolizacją. Tak naprawdę zmieni się tylko skład osobowy Rady, pojawią się ludzie przychylni partii rządzącej. Jak będzie wyglądać Rada po nowelizacji, już wiadomo. Jak będą wyglądać media, można się domyślać – kończy Jaworski. Analitycy rynku medialnego podkreślali wielokrotnie, że pośpiech PiS-u we wprowadzaniu zmian spowodowany jest chęcią zdążenia przed 1 stycznia 2006 roku. Od tego terminu członkowie Krajowej Rady mogą wybierać rady nadzorcze mediów publicznych (TVP, Polskie Radio, spółki radiowe regionalne), które z kolei wybierają zarządy tych mediów. PiS tłumaczył, że taki tryb pracy jest realizacją programu ”Tanie państwo”, a szybkie tempo to wynik ”sprawnych prac Sejmu”. Nadawcy komercyjni też nie są zachwyceni zmianami. - Spodziewaliśmy się kompleksowej nowelizacji ustawy medialnej, która dotknie spraw nas interesujących: ograniczenia reklam w telewizji publicznej, rekoncesjonowania, zmniejszenia niezliczonych zapisów w koncesjach ograniczających nas programowo. Tego nie ma. Nowelizacja jest fragmentaryczna i dotyka głównie mediów publicznych. Nas tak naprawdę nie interesuje, czy członków Rady będzie trzech, pięciu, czy dziewięciu - mówi Józef Birka, członek rady nadzorczej Telewizji Polsat SA. I dodaje: - Mamy zapewnienie ministra Jarosława Sellina, że sferą dotyczącą nadawców prywatnych zajmie się w następnej kolejności. Liczymy, że się nie zawiedziemy.(MS, PAP, 19.12.2005)










