Dział: PRASA

Dodano: Październik 30, 2012

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"Rzeczpospolita": "Pomyliliśmy się pisząc o trotylu", Gmyz: "z niczego się nie wycofuję"

Redakcja „Rzeczpospolitej” wydała oświadczenie w sprawie swojej publikacji o śladach materiałów wybuchowych, jakie polscy eksperci mieli znaleźć na wraku tupolewa. W jego pierwszej wersji przyznała się do błędu. Później jednak złagodziła jego treść, a autor tekstu Cezary Gmyz na Twitterze napisał, że z niczego się nie wycofuje.

Redakcja "Rzeczpospolitej" w pierwszym odruchu przyznała się do błędu. "Pomyliśmy się, pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie. To mogły być te składniki, ale nie musiały" - napisała w oświadczeniu opublikowanym w serwisie internetowym. Jednak po 17.30 oświadczenie zostało zmodyfikowane - redakcja nie pisała już w nim o własnej pomyłce. Zaznaczyła tylko, że w szczątkach wraku mogły być trotyl i nitrogliceryna, ale nie musiały. Jednocześnie skrytykowała działania prokuratury i rządu, który w jej ocenie zbyt wolno bada okoliczności katastrofy smoleńskiej i nie informuje rzetelnie opinii publicznej.
Sam autor tekstu Cezary Gmyz napisał na Twitterze o godz.19, że z niczego się nie wycofuje, a źródeł swoich nie ujawni.
Oto treść pierwszej wersji oświadczenia redakcji "Rzeczpospolitej":
Prokuratura wojskowa zapewnia, że nie wykryła na wraku rządowego Tupolewa w Smoleńsku śladów trotylu i nitrogliceryny. Nie może jednak wykluczyć obecności materiałów wybuchowych na pokładzie z uwagi na obecność wysokoenergetycznych zjonizowanych składników. Analogiczne do tych, które występują w materiałach wysokoenergetycznych, w tym materiałach wybuchowych. Pomyliliśmy się pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie. To mogły być te składniki, ale nie musiały. Aby ostatecznie przekonać się, czy to materiały wybuchowe, okazuje się, że potrzeba aż pół roku badań laboratoryjnych. Dopiero wtedy, czyli ponad trzy lata po katastrofie, mamy dowiedzieć się, czy doszło do eksplozji, czy nie.
Skoro to tylko cząstki zjonizowane, dlaczego od tygodnia prokuratura i rząd, choć o nich wiedzą, nie powiadomili opinii publicznej? Co w tej informacji było tak tajemniczego? Dlaczego wreszcie prokuratura nie dodała, że z Moskwy przywieziono jedynie odczyty a nie próbki tych materiałów. Czy badania będą polegały na sprawdzaniu odczytów, czy znowu na czekaniu na wyniki badań prowadzonych w Moskwie? Dlaczego wreszcie prokuratura  czekała z podaniem tych informacji do 13.30, w pocie czoła wypracowując staranie swoje stanowisko. Dlaczego dopiero teraz zbadano samolot nowoczesnym sprzętem pirotechnicznym, Rosjanie nie pozwalali, nie było ku temu woli politycznej? Dlaczego wcześniejsze badania ekspertów uznano za nie wystarczające? Na to pytanie prokurator również nie miał jednoznacznej odpowiedzi.
Wiemy natomiast, że na wraku odkryto coś, co może być śladem materiałów wybuchowych. To jest pewne. Niestety, nie dowiemy się szybko czy tak było. Co naszym zdaniem powinno być w obecnej sytuacji priorytetem zarówno komisji, prokuratury, jak i samego rządu. Pisząc to jeszcze raz podkreślamy, że bezzasadne pozostają teorie o prawdopodobnym wybuchu na pokładzie, ale też w kontekście mnożących się teorii spiskowych, niezrozumiała jest zwłoka i chomikowanie tak ważnych informacji. Które bez naszej publikacji pewnie przez wiele jeszcze miesięcy nie zostałyby ujawnione.

Redakcja
Rzeczpospolita

(30.10.2012)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: PRASA

Dodano: Październik 31, 2012

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Z powodu huraganu amerykańskie dzienniki znoszą paywall

(Fot. www.nytimes.com)

Część amerykańskich dzienników wprowadziła nieograniczony dostęp do swoich internetowych serwisów w związku z zagrożeniem, a potem nadejściem huraganu Sandy.

Serwisy nowojorskich dzienników "The New York Times", "The Wall Street Journal" i "Newsday", a także "The Boston Globe" i "The Baltimore Sun" do odwołania zniosły konieczność logowania się celem odczytania wiadomości. Kierownictwo "The New York Times" wprowadziło również tymczasowy darmowy dostęp do wiadomości odczytywanych za pośrednictwem aplikacji mobilnych. (ATS)

 

(31.10.2012)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo