Media podkręcały panikę wokół nożowników w szkołach
Republika najpierw powieliła fałszywy przekaz krążący na platformach społecznościowych, a potem sugerowała polityczne przyczyny obecności policji w szkołach (screen: YouTube/TV Republika)
Ataki z użyciem noża w szkołach w Polsce wywołały panikę wśród rodziców i uczniów, którzy woleli w przepowiadany w serwisach społecznościowych "krwawy piątek" nie wysyłać dzieci do szkoły. Atmosferę strachu podkręcały niektóre polskie media, w tym aktualizując informacje sprzed kilku miesięcy.
W wyniku ataków nożowników w szkołach zmarła jedna osoba, a 11 zostało poszkodowanych. Udaremniono też jeden prawdopodobny atak. Według informacji MSWiA od piątku do niedzieli w zapewnienie bezpieczeństwa w szkołach zaangażowanych było ok. 40 tys. policjantów. Zrealizowano blisko 65 tys. kontroli w placówkach oświatowych. Zatrzymano 117 osób. Są to głównie młodzi ludzie w grupie wiekowej 13-19 lat.
Do spotęgowania nastroju zagrożenia mogły się przyczynić komunikaty niektórych polskich mediów. Na ich tle wyróżniała się telewizja Republika. W czwartek jej przekaz na pasku powtarzał kolportowaną na platformach społecznościowych teorię spiskową: "Nie posyłaj jutro swoich dzieci do szkoły – zamachowcy grożą, że zabiją jutro 60 uczniów". W piątek, wobec zwiększenia liczby patroli policyjnych w rejonie szkół i obecności policjantów na terenie placówek, Republika informowała na pasku: "Policja w każdej szkole w państwie Tuska".
– Wielokrotnie zwracałem uwagę KRRiT na mowę nienawiści, obraźliwe treści i "paski", które emituje ten nadawca. Dwie kary za treści nałożył jeszcze poprzedni przewodniczący na początku ubiegłego roku. W ostatnim czasie żadna z moich interwencji nie skończyła się ani wezwaniem Republiki do zaprzestania tego typu praktyk, ani karą – mówi "Presserwisowi" prof. Tadeusz Kowalski, członek KRRiT.
Jednak nie tylko Republika podkręcała spiralę paniki. Wirtualna Polska w piątek ogłosiła: "11-latek z toporkiem, 13-latek z bagnetem i bombą. Przerażająca fala przemocy w polskich szkołach". Polskie Radio 24 ostrzegało: "Przemoc będzie eskalować". Inne media też nie tonowały nastrojów: "Fala ataków w szkołach. ABW alarmowała już pół roku temu" ("Rzeczpospolita"), "Piątkowe ataki w polskich szkołach. 7-latek przyniósł nóż, jest komunikat policji" (Goniec.pl), "Fala ataków nożowników w polskich szkołach" ("Gazeta Polska Codziennie"), "Fala niebezpiecznych incydentów w szkołach. Oto co wiemy do tej pory" (Gazeta.pl).
W piątek serwisy radia Eska i "Super Expressu" opublikowały materiał o ataku nożownika w Białej Podlaskiej. W jego wyniku zginęła 16-letnia dziewczynka. Atak faktycznie miał miejsce, ale w czerwcu. Zaktualizowany materiał wyglądał na świeży. "Super Express" pisał też jednak na temat aktualnych wydarzeń. "Polska w strachu po szkolnych masakrach! Kolejni nastolatkowie zatrzymywani. Monitorujemy »krwawy piątek«".
Po atakach nieletnich nożowników w Ostrołęce i Leszczydole-Nowinach oraz zatrzymaniu 17-latka z Sierpca, który planował atak na szkołę, redakcje serwisów informacyjnych zaczęły polowanie na informacje o podobnych zdarzeniach. Serwis TKO.pl (Twój Kurier Olsztyński) pisał o nastolatku, który pojawił się w sobotę w jednej z olsztyńskich szkół z maczetą. Chodziło o porachunki z innym nastolatkiem.
Media informowały o zatrzymaniu 16-latka z Olsztynka, który chwalił się kolegom posiadaniem scyzoryka i wiatrówki. Inny 16-latek – ze Szczytna – nagrał wideo z groźbami ataku na szkołę. Na policję odprowadzili go rodzice. W Garwolinie policjanci zabezpieczyli arsenał kolejnego 16-latka, złożony głównie z siekier i narzędzi ogrodniczych.
W takiej atmosferze pojawiły się pierwsze doniesienia o zaplanowanym "krwawym piątku", w czasie którego bliżej nieokreśleni sprawcy mieli chcieć zabić 60 osób.
Psycholożka dr Agnieszka Skruczaj-Olejnik z SWPS zwraca uwagę, że łańcuszki fałszywych informacji działają na emocjach, głównie na lęku. "Mechanizm ten uruchamia się najczęściej wtedy, gdy chcemy ostrzec innych przed rzekomym niebezpieczeństwem. Takie treści sugerują, że jesteśmy w posiadaniu wyjątkowej wiedzy, którą natychmiast trzeba przekazać dalej. W ten sposób, z pozoru w dobrej wierze, tworzymy internetowe łańcuszki dezinformacji" – wyjaśnia Skruczaj-Olejnik cytowana przez PAP.
W przekazach pojawił się również wątek możliwego rosyjskiego udziału w dezinformacji dotyczącej ataków młodocianych nożowników, a nawet rosyjskiej inspiracji ataków.
Pytany w sobotę w Stalowej Woli o ewentualne zagraniczne tło fali fałszywych alarmów i dezinformacji skierowanej do placówek oświatowych, minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak zaznaczył, że służby sprawdzają wszystkie hipotezy.
"Badamy wszystkie wątki. Trzeba dużej pracy operacyjnej, policji, służb, NASK-u, żeby różne kwestie powyjaśniać. Natomiast na pewno jest tak we wszystkich sprawach, które wstrząsają polską opinią publiczną, że Rosja, ich zdolności internetowe dolewają oliwy do ognia" – wskazał minister.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał na piątkowej konferencji w Żaganiu, że wątek, który w tych sprawach musi być rozważany, to wątek rosyjski. Nawet jeżeli tragedie w szkołach nie były bezpośrednio związane z działaniami Rosji, to ta, widząc pewne zdarzenie o charakterze kryzysowym, natychmiast je wykorzystuje.
"Krwawy trend w polskich szkołach"; "Nożownicy sieją terror w szkołach". Przekaz TVP Info był taki, że to efekt internetowego challenge’u, który namawia do zabijania jak najwięcej osób na wizji. Dlatego premier Donald Tusk zwołał sztab kryzysowy i od 9 października do wszystkich szkół w Polsce weszły codzienne patrole policji jako prewencja, a służby badają, czy nie ma inspiracji z rosyjskich stron.
Nie otrzymaliśmy informacji z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, czy wpłynęły skargi dotyczące sposobu relacjonowania ataków nożowników w polskich szkołach przez Republikę. Swoją opinię na ten temat przedstawił "Presserwisowi" prof. Tadeusz Kowalski, członek KRRiT. Jego zdaniem działanie wywołujące zbiorową panikę jest nieodpowiedzialne, czysto propagandowe, z wyraźną tezą i obliczone na podgrzewanie nastrojów oraz budowanie atmosfery przerażenia.
– Propaganda, hejt, fake newsy, zaprzęganie AI do generowania coraz bardziej agresywnych i nieprawdziwych przekazów. Rada nie może tego nie widzieć. Ten przekaz ma duży wpływ na odbiorcę i wpisuje się w narrację, która ma też swoje źródło w mediach społecznościowych. Granica została przekroczona już dawno, ale z Rady dla usprawiedliwienia takich praktyk słyszę zdania o wolności słowa – mówi prof. Kowalski. – A przecież za każdym razem Rada może z urzędu wszcząć postępowanie i gdy nadawca łamie prawo, nałożyć nawet wysoką karę. Na najbliższym posiedzeniu 19 października podejmę kolejną próbę, ale niestety nie spodziewam się pogłębionej refleksji. Sprawy dotyczące Republiki są rozpatrywane w KRRiT raczej powolnie.
Krzysztof Luft, były członek KRRiT, a obecnie konsultant dyrektora generalnego TVP Tomasza Syguta, ocenia w rozmowie z "Presserwisem": – Republika to nie jest normalna telewizja informacyjna. To udające telewizję informacyjną narzędzie propagandy, które nie cofa się przed niczym. Bo dezinformacja, która tam się pojawiła w związku ze sprawą zamachów w szkołach, sianie paniki wśród rodziców i dzieci, to działania, które tylko zwiększają zagrożenia. Tak powinna to działanie nadawcy traktować Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji i nałożyć na nadawcę potężne kary. A ponieważ taki sposób funkcjonowania jest w tej stacji normą, to w normalnych warunkach już od dawna na stole powinna się znaleźć kwestia cofnięcia koncesji. Ale nic takiego się nie stanie, bo Republika i większość składu KRRiT reprezentują te same cele polityczne i propagandowe.
(PAR, MAK, MNIE, 12.10.2026)










