Zmiany w poznańskiej TVP 3
Marzena Fink nie jest już szefem "Teleskopu", którym kierowała od 2004 roku - pisze "Gazeta Wyborcza - Poznań".
Fink odchodzi z telewizji publicznej po piątkowej rozmowie z nową dyrektor poznańskiej TVP 3 Jolantą Hajdasz. W poniedziałek dowiedział się o tym zespół "Teleskopu". Obowiązki szefa "Teleskopu" pełni na razie Dariusz Klincewicz. Nowy szef Teleskopu ma być znany "niebawem". Fink nie chciała wczoraj rozmawiać o powodach rozstania z TVP. - Pozostawiam "Teleskop" w bardzo dobrej sytuacji, przygotowany na wejście TVP-Info. Jesteśmy na drugim miejscu w sprzedaży informacji do Warszawy, mamy dobry, nagradzany zespół, w którym udało się przywrócić standardy pracy dziennikarskiej. Poznańska telewizja nie jest już oskarżana o sprzyjanie żadnej partii politycznej - stwierdziła Fink. Jolanta Hajdasz, dyrektor poznańskiej TVP: - W tej zmianie nie ma żadnej sensacji. To nie jest odwołanie, Marzena Fink odchodzi za porozumieniem stron. Po dłuższej rozmowie uznałyśmy, że rozstanie się z telewizją. To jej suwerenna decyzja. Nikt jej nie szantażował. Hajdasz i Fink wróciły do telewizji w 2004. Sprowadził je Krzysztof Nowak, który przejął stery poznańskiego ośrodka po Jarosławie Hasińskim. Nowe kierownictwo musiało zmierzyć się przede wszystkim z problemem upolitycznienia "Teleskopu", do którego doszło za czasów rządów SLD. Ubiegłoroczne badania opinii publicznej pokazały, że Fink odniosła sukces. "Teleskop" został w 2006 r. uznany przez ankietowanych Wielkopolan za program, który nie sympatyzuje z żadną opcją polityczną. Nie było to łatwe: w środowisku nie jest tajemnicą, że liczne zastrzeżenia do informacji "Teleskopu" zgłaszał wojewoda Tadeusz Dziuba. Dzięki poparciu Sławomira Siwka, członka zarządu TVP odpowiedzialnego za ośrodki regionalne, wojewoda umieścił w telewizji swojego przedstawiciela. Jego rzecznik prasowy Krzysztof Szmajs został jesienią ub. roku mianowany zastępcą szefa poznańskiej TVP. Pełni on tam funkcję dyrektora programowego. Fink nie chce mówić o swoich planach. - Już raz znalazłam się w podobnej sytuacji, gdy telewizją publiczną rządzili prezes Robert Kwiatkowski, a w Poznaniu Jarosław Hasiński. Niepokojące jest, że takie rzeczy dzieją się także za prezesa Bronisława Wildsteina. Mam wrażenie déja vu - podsumowuje. - Wszystkie pozytywne zmiany, które Marzena wprowadziła, będą kontynuowane - zapewnia Jolanta Hajdasz. Tłumaczy, że każdy dyrektor ma jednak prawo do własnych koncepcji personalnych. Czy w sprawie Fink Hajdasz znalazła się pod naciskiem polityków? - Nie było żadnych nacisków politycznych - zapewnia Hajdasz.(oprac. KRP, 09.01.2007)










