Żart o zamachu stanu i podziale kraju w belgijskiej tv
14.12.2006, 13:58
Fikcyjny materiał z informacjami o proklamowaniu niepodległości Flandrii nadała w środę we francuskojęzycznym regionie Belgii państwowa telewizja RTBF. Dziennikarski żart spotkał się ze zdecydowaną krytyką ze strony polityków.
Nieprawdziwy breaking-news pojawił się na antenie o godz. 20.22. RTBF podała, że ”flamandzki parlament jednogłośnie ogłosił niepodległość Flandrii”, a król Albert i królowa Paola opuścili kraj wojskowym samolotem. Pokazano nieostre zdjęcia ludzi idących do samolotu na wojskowym lotnisku pod Brukselą i tłumek zwolenników monarchii demonstrujących przed pałacem królewskim. Cały materiał trwał ok. 30 minut. Frankofońskie władze regionalne natychmiast zażądały przeprowadzenia dochodzenia w sprawie zmistyfikowanej wiadomości. Minister ds. mediów Fadila Lanaan powiedziała, że wezwie na dywanik kierownictwo RTBF i dodała, że ”kwestionuje także etykę zawodową dziennikarzy, którzy program ten opracowali”. Pomysł skrytykowali też m.in. rzecznik premiera Guy Verhofstadta, Didier Seeuws oraz przywódca francuskojęzycznej partii socjalistycznej Elio di Rupo. Nadawca broni się twierdząc, że w ten sposób chciał podkreślić, jak bardzo potrzebna jest debata o przyszłości Belgii. Położona na północy flamandzka cześć kraju - Flandria - mówi językiem flamandzkim (ok. 6 mln ludzi), zaś południowa Walonia - francuskim (ok. 4,5 mln ludzi). Od około 20 lat, dzięki dużej autonomii obu regionów, panuje względny ”spokój lingwistyczny”. Niepodległość dla Flandryjczyków nie jest palącą kwestią polityczną. Podnosi ją jedynie skrajnie prawicowa partia Interes Flamandzki, która opowiada się przeciwko państwu wielokulturowemu i uważa Walonię za darmozjada, żyjącego dzięki szczodrości północnej część Belgii.(PAP, KRP, 14.12.2006)
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter










