Redakcja "Polityki" apeluje, by poczekać z oceną, a TVP zawiesza współpracę z Mroziewiczem
Redakcja tygodnia "Polityka", której pracownikiem jest Krzysztof Mroziewicz, apeluje, by nie śpieszyć się z oceną, czy informacje o jego współpracy ze służbami specjalnymi są prawdziwe, czy też nie. TVP zawiesiła współpracę z Mroziewiczem, podkreślając jednocześnie, że nie jest on jej pracownikiem.
Piątkowy "Nasz Dziennik" napisał, że Mroziewicz był agentem służb specjalnych PRL, a potem WSI. On sam temu zaprzecza. "Nie mamy takiego dostępu do źródeł wywiadowczych jak ‘Nasz Dziennik’ i trudno nam dziś ocenić prawdziwość tej informacji, a następnie zakres i treść zarzutów wobec Krzysztofa Mroziewicza. On sam wszystkiemu zaprzecza. Z oceną musimy więc poczekać aż dana nam będzie możliwość rzetelnego zapoznania się z tą sprawą. Oczekujemy, że nastąpi to tak szybko, jak to będzie możliwe" - napisał zespół "Polityki" w przekazanym PAP w piątek oświadczeniu. "Dziś możemy powiedzieć, co następuje: znamy Krzysztofa Mroziewicza wyłącznie jako dziennikarza, korespondenta zagranicznego i dyplomatę" - dodał zespół tygodnika. Redakcja "Polityki" podkreśliła, że "z przykrością" przyjęła publikację "Naszego Dziennika", sugerującą, że ich kolega, Krzysztof Mroziewicz, miał współpracować z wywiadem wojskowym PRL, a potem - do 1992 roku - z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi, kiedy to miał tę współpracę zerwać. "Polityka" nie informuje, czy zawiesi współpracę z Mroziewiczem. Taką decyzję podjęła natomiast TVP, która podkreśla jednocześnie, że Mroziewicz nie jest pracownikiem Telewizji Polskiej. "W związku z piątkową publikacją ‘Naszego Dziennika’ Krzysztof Mroziewicz nie będzie na razie zapraszany do programów TVP jako komentator polityczny" - powiedziała w piątek PAP Katarzyna Twardowska z biura prasowego TVP. Dodała, że ostatni raz jako komentator polityczny Mroziewicz uczestniczył w programie "Siedem Dni Świat" w sierpniu. Według "Naszego Dziennika", Mroziewicz był agentem peerelowskiego wywiadu wojskowego o pseudonimie "Sengi". Gazeta pisze, że z wojskowych akt przekazanych niedawno do Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że współpraca Mroziewicza trwała od początku lat 80. do końca 1992 roku, w zamian za pomoc w "dziennikarskiej karierze". Czytaj również(PAP, ROM, 27.10.2006)










