Dziennikarz zwolniony, bo jego nazwisko znalazło się na liście tajnych współpracowników SB
Zarząd Wydawnictwa Jagiellonia SA ("Dziennik Polski"), zwolnił swojego dziennikarza w Nowym Sączu po tym, jak jego nazwisko pojawiło się na liście tajnych współpracowników SB, upublicznionej przez działacza "Solidarności" w Krynicy, Władysława Rybę.
Jak wyjaśnił w czwartkowym wydaniu "DP" wiceprezes wydawnictwa Czesław T. Niemczyński, krakowska gazeta już w styczniu tego roku zwróciła się do zatrudnionych w niej dziennikarzy z apelem o składanie oświadczeń lustracyjnych, że nie byli pracownikami lub tajnymi współpracownikami służb specjalnych PRL. - Uczyniliśmy to jako pierwsze prywatne wydawnictwo w Polsce, bynajmniej nie zobligowani żadnymi odgórnymi nakazami. Uczyniliśmy to świadomi, że narazimy się na wściekły atak potężnego wciąż antylustracyjnego lobby. I tak się też stało - podkreślił Niemczyński. Według niego pomimo, iż składanie oświadczeń lustracyjnych było dobrowolne, zrobiła to znakomita większość zespołu "DP", objęta kryteriami wiekowymi. - Wśród tych, którzy oświadczenie złożyli, nie było pracownika nowosądeckiego oddziału naszej redakcji Jacka Zaremby. Przyjmowaliśmy go do pracy w naszym zespole jako byłego pracownika delegatury NSZZ "Solidarność", internowanego w stanie wojennym. Wczoraj, na podstawie oficjalnego dokumentu Instytutu Pamięci Narodowej, w którym działaczowi "Solidarności" panu Władysławowi Rybie odtajniono nazwiska agentów - wręczyliśmy wypowiedzenie Jackowi Zarembie, zarejestrowanemu w aktach sądeckiej bezpieki jako TW Jacek - wyjaśnił wiceprezes Wydawnictwa Jagiellonia.(PAP, 24.08.2006)










