Dział: KSIążKI

Dodano: Styczeń 04, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Siła narracji marketingowej”

Press

Mirosław Bujko, Sebastian Hejnowski

MT Biznes
Warszawa 2018

Autorami są doświadczony praktyk i pisarz teoretyk. Starają się uzmysłowić czytelnikom, jaką słowa mają moc i czym jest słowo w strategii marketingowej. Pokazując jego potęgę i znaczenie, udowadniają, jak często bezmyślnie je wykorzystujemy. Ma to swoje konsekwencje – z powodu źle użytych słów firmy tracą klientów albo nie wyróżniają się wśród konkurencji tak bardzo, jak by chciały.

Autorzy nie skupiają się tylko na marketingu produktów, analizują też kampanie wyborcze, informacje prasowe i wszelkie przekazy medialne. Bo czym różni się słowo użyte w reklamie proszku do prania od słowa użytego w kampanii wyborczej albo w reklamie silników rakietowych? Bujko i Hejnowski pokazują, że właściwie niczym – każde słowo może mieć ogromną moc oddziaływania niezależnie od tego, co albo kogo reklamuje.

Aby przyciągnąć klienta, nie wystarcza już tylko powiedzieć: „Zapewniamy cię, że mamy najniższe ceny” – trzeba użyć słów w sposób inteligentny i kreatywny.

Autorzy, odwołując się do szeroko rozumianej kultury (np. poezji Stanisława Barańczaka czy powieści Umberto Eco, ale też „Kubusia Puchatka”), prezentują mechanizmy rządzące oddziaływaniem słowa w marketingu i komunikacji.

Dają przykłady, co zrobić, by komunikacja okazała się sukcesem, a czego unikać, by nie skazać się na porażkę.

Książka jest napisana lekkim, błyskotliwym językiem – niespodziewanym w marketingowej tematyce. W końcu to książka o sile oddziaływania słów.

(AMS, 04.01.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: KSIążKI

Dodano: Styczeń 04, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Deutsche nasz. Reportaże berlińskie”

Press

Ewa Wanat

Świat Książki
Warszawa 2018

Niby sporo wiemy o Niemczech, także o Berlinie – że jest wielokulturowy, różnorodny, że jest tyglem etnicznym i religijnym. Może wydaje się to już wszystkim tak oczywiste, że nie powstaje zbyt wiele książek reporterskich pokazujących, co się dzieje u zachodniego sąsiada.

Tymczasem Ewa Wanat wsiadła na rower i zbierała historie wręcz z ulicy, lotniska, kawiarni, parku. Trafiła do szkoły dla dzieci imigrantów, na spotkanie klubu polskich seniorów, na squaty, do stowarzyszenia broniącego praw prostytutek, do tajnego ośrodka dla homoseksualnych uchodźców.

Opowiada o kolejnych pokoleniach tureckich gastarbeiterów, którzy do dzisiaj są obcymi w Niemczech, i o rewolucji 1968 roku wywołanej przez pierwsze powojenne pokolenie Niemców, które nie mogło znieść milczenia rodziców na temat zbrodni wojennych. Zaowocowało to przepracowaniem historii i dało początek przemianie mentalnej Niemców jako społeczeństwa.

„Byliśmy sprawcami prześladowań. [...] Jeśli czyjeś zdrowie i życie jest zagrożone, musimy go chronić. To nasz obowiązek jako Niemców” – mówi Christoph Mann, kierownik ośrodka dla uchodźców LGBT.

Dlatego właśnie w Berlinie każdy może być, kim chce. I też dlatego wielu Niemców popiera przyjmowanie uchodźców i pomaga im jako wolontariusze.

Wanat pisze jednak nie tylko o poczuciu odpowiedzialności i próbach zadośćuczynienia, ale i o podnoszących się coraz częściej ze strony młodego pokolenia głosach w rodzaju „jak długo jeszcze mamy przepraszać?”.

Opowiada też o trudnym zjednoczeniu Niemiec Wschodnich i Zachodnich, które w narodzie do dzisiaj nie dokonało się w pełni.

Warto przeczytać tę książkę nie tylko, żeby lepiej poznać sąsiadów, lecz także by dowiedzieć się, dlaczego – zdaniem autorki – Polakom jest bliżej mentalnie do Turków niż Niemców.

(UR, 04.01.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY