Dział: PRASA

Dodano: Listopad 30, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Policja wzywa Wojciecha Cieślę za artykuł napisany bez zgody wiceprezesa TK

Wojciech Cieśla (screen z YouTube)

Wojciech Cieśla z tygodnika "Newsweek Polska" dostał wczoraj wezwanie do stawienia się dziś na przesłuchanie do Wydziału do walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu Komendy Rejonowej Policji. Chodzi o artykuł o Mariuszu Muszyńskim, wiceprezesie Trybunału Konstytucyjnego. W wezwaniu napisano, że dochodzenie dotyczy publikacji artykułu "bez zgody osoby zainteresowanej". Prokuratura odpowiada, że chodzi o ujawnienie miejsca zamieszkania.

Artykuł pt. "Dubler" ukazał się w "Newsweeku" 13 sierpnia. Jest to sylwetka Mariusza Muszyńskiego, który w 2015 roku dzięki PiS został sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Jak napisano w wezwaniu dostarczonym Cieśli, dochodzenie policji, prowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie, dotyczy publikacji artykułu "bez zgody osoby zainteresowanej". 

– Brak mi słów – komentuje Wojciech Cieśla. – Obóz władzy nie po raz pierwszy wykorzystuje przeciwko dziennikarzom aparat władzy: policję, prokuraturę, ABW. Nie było ze strony Muszyńskiego żadnych innych prób porozumienia się, nie było kontaktów, próśb o sprostowanie itp. Od razu policja. A więc praca dziennikarska została potraktowana jak przestępstwo – mówi.

Policja nie udziela szczegółowych informacji na temat tego wezwania. – Redakcja wysłała maila z informacją o tym, że wezwany nie stawi się na przesłuchanie z uwagi na obowiązki. Poproszono o wyznaczenie kolejnego terminu. Policjant prowadzący sprawę będzie musiał się do tego ustosunkować – informuje jedynie Karol Cebula z Komendy Rejonowej Policji przy ul. Opaczewskiej w Warszawie. 

– Wezwanie dostałem 29 listopada, stawić się miałam 30 listopada. W tym czasie mam w Krakowie zajęcia ze studentami zaplanowane dwa miesiące temu. Tryb wezwania jest niedopuszczalny – mówi Cieśla. – Owszem, spodziewam się, że jak się w piątek nie stawię, to w sobotę ABW wyłamie mi drzwi w mieszkaniu i doprowadzi mnie siłą. Mam tylko nadzieję, że nie zrobią tego o trzeciej w nocy, a chociaż poczekają do rana – ironizuje. I dodaje: – To ewidentne nadużycie władzy i korzystanie z pozycji siły. Nie powinno na to być naszej zgody. 

Dominika Bychawska-Siniarska z zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka podkreśla, że nigdy nie spotkała się z tak kuriozalnym wezwaniem. – Nie ma do niego żadnych podstaw prawnych – mówi. – Dziennikarze mają nie tylko prawo, ale i obowiązek pisania o osobach publicznych, nie potrzebują na to żadnej zgody. Stawianie dziennikarzowi takiego zarzutu jest absurdalne. To nieuzasadnione uruchamianie aparatu prawa i wygląda na próbę tłumienia krytyki prasowej – podkreśla Bychawska-Siniarska.

Press

Po opublikowaniu informacji o wezwaniu Wojciecha Cieśli na policję, do sprawy odniosła się prokuratura. „To nieprawda, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi postępowanie w sprawie dziennikarza »Newsweeka«, dlatego że napisał artykuł »bez zgody osoby zainteresowanej«" – czytamy w stanowisku prokuratury.

Śledczy przekonują, że wpłynęło do nich zawiadomienie dotyczące ujawnienia danych wrażliwych, a konkretnie miejsca zamieszkania. Wobec tego, „obowiązujące prawo obligowało prokuraturę do wszczęcia w tej sprawie dochodzenia”.

Mariusz Muszyński w piątek w odpowiedzi na nasze pytania, napisał: "w sprawie Pana Cieśli nie chodzi o pisanie artykułu »o Wiceprezesie Trybunału bez zgody osoby zainteresowanej«. Wprawdzie Pan Cieśla nie kontaktował się ze mną pisząc o mnie artykuł, a rzetelność dziennikarska nakazywałaby zweryfikować informacje poprzez poznanie stanowiska zainteresowanego. I takie zobowiązanie leżało po jego stronie, a nie mojej. Nie chodzi jednak o opisywanie mojej sylwetki. W tej sprawie chodzi o fakt, że w artykule podane zostały dane prywatne, chronione Prawem prasowym, dotyczące mnie i mojej rodziny. Podając je Pan Ciesla naruszył - moim zdaniem  - art. 14 ust. 6 w zw. z art. 49 ustawy Prawo Prasowe. Jako osoba pokrzywdzona złożyłem zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Rozstrzygnie to niezawisły sąd".

W piątek oświadczenie wydał też Press Club Polska. Czytamy w nim:

Działania organów państwa wobec dziennikarzy, ujawniających swoimi publikacjami przestępstwa lub nieprawidłowości w życiu publicznym, polegające na straszeniu stawianiem zarzutów karnych, wzywaniu na przesłuchania i stosowaniu wobec nich innych represji przy instrumentalnym użyciu prawa są brutalną i niedopuszczalną próbą zastraszenia, zapewne w celu wymuszenia zaniechania tego typu publikacji. Używanie w tym kontekście AWB, policji i prokuratury jest właściwe państwom autokratycznym, nie demokratycznym.

Press Club Polska wyraża najwyższe uznanie wszystkim dziennikarzom i pracownikom mediów, którzy wykonują swój zawód zgodnie z regułami, w poszanowaniu prawdy i dobrze pojętym interesie publicznym, którym jest m.in. wolność słowa i swoboda wypowiedzi.

(AMS, KW, 30.11.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Listopad 30, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Piotr Żytnicki nie zostanie zwolniony z tajemnicy dziennikarskiej

Piotr Żytnicki (screen z Tvn24.pl)

Piotr Żytnicki z "Gazety Wyborczej" nie zostanie przesłuchany i zwolniony z tajemnicy dziennikarskiej. W piątek sąd odrzucił wniosek oskarżonego Marka F., by uznać materiał poznańskiego dziennikarza za dowód w swojej sprawie.

– Sędzia Piotr Kurczewski stwierdził, że przesłuchanie mnie nie ma żadnego uzasadnienia, bo sąd we własnym zakresie będzie ustalał wszelkie fakty. Nie ma zatem potrzeby, by prasa wyręczała sąd – mówi Żytnicki. I dodaje, że jest "bardzo zadowolony z takiego rozstrzygnięcia". – Wydaje mi się, że to była jedyna możliwa decyzja. Byłem wprawdzie przygotowany, że sąd może zdecydować o zwolnieniu mnie z tajemnicy dziennikarskiej, lecz swoich źródeł i tak bym nie ujawnił – podkreśla.

Chodzi o tekst Żytnickiego pt. "Prokuratura darowała gangsterowi gwałty", opublikowany w lipcu w "Dużym Formacie", dodatku do "GW". Żytnicki napisał m.in., że Paweł P., ps. Ramzes, podejrzany o zgwałcenie dwóch kobiet, poszedł na współpracę z prokuraturą, obciążając zeznaniami innych przestępców. Otrzymał status tzw. małego świadka koronnego, a śledztwo w jego sprawie umorzono.

Prokurator Agnieszka Nowicka chciała, by sąd zwolnił Żytnickiego z tajemnicy dziennikarskiej, a potem przesłuchał, by dowiedzieć się, kim byli jego informatorzy, wśród których są prokuratorzy.

(KW, 30.11.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo