Dział: PRASA

Dodano: Październik 16, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Dowody wskazują, że saudyjski dziennikarz został zabity w konsulacie

Dżamal Chaszodżdżi był widziany po raz ostatni 2 października przed wejściem do saudyjskiego konsulatu w Stambule (screen: Youtube.com/Wall Street Journal)

Podczas przeszukania saudyjskiego konsulatu w Stambule policja znalazła dowody, że krytyczny wobec władz w Rijadzie dziennikarz Dżamal Chaszodżdżi został w nim zamordowany - poinformował we wtorek anonimowo agencję AP przedstawiciel tureckich władz.

Urzędnik nie przekazał żadnych szczegółów dotyczących tego, co strona turecka znalazła w dyplomatycznej placówce.

Tureckie władze podejrzewają, że Choszodżdżi został zamordowany wewnątrz konsulatu, a następnie, aby zatrzeć ślady zbrodni, jego ciało zostało rozczłonkowane i wysłane pocztą dyplomatyczną, która zgodnie z prawem międzynarodowym podlega ochronie przed przeszukaniem.

Arabia Saudyjska początkowo oskarżenia te określała jako bezpodstawne, ale doniesienia sugerują, że może przyznać, iż Chaszodżdżi został zamordowany w konsulacie. 

Po doniesieniach, że policja znalazła dowody w budynku, Turcję opuścił konsul Arabii Saudyjskiej. 

Tureccy śledczy przeszukiwali konsulat w nocy z poniedziałku na wtorek; swoje działania zakończyli po dziewięciu godzinach, we wtorek rano. W przeszukaniu uczestniczyli też przedstawiciele strony saudyjskiej. Urzędnik tureckiego MSZ powiedział we wtorek, że przeszukana zostanie także rezydencja saudyjskiego konsula w Stambule i samochody placówki. Nie sprecyzował, kiedy ma to nastąpić.

Chaszodżdżi, który pisząc m.in. na łamach "Washington Post" krytykował władze swojego kraju za łamanie praw człowieka, zaginął 2 października, po wejściu do saudyjskiego konsulatu w Stambule, gdzie miał załatwić formalności związane z planowanym ślubem z turecką narzeczoną.

(PAP, PAZ, 16.10.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Październik 17, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Freelancerzy przygotowali kodeks dobrych praktyk, chcą rozmawiać z wydawcami

Reporterzy freelancerzy zwracają uwagę na potrzebę sprawiedliwego wynagradzania i uczciwego traktowania przez wydawców (screen: Facebook/Komisja Dziennikarek i Dziennikarzy)

Po wielu miesiącach przygotowań reporterzy freelancerzy udostępnili kodeks dobrych praktyk dla wydawców dotyczący współpracy z dziennikarzami. Wysłali listy do największych wydawców z propozycją spotkania i przedyskutowania ich postulatów.

Współpraca freelancerów rozpoczęła się po opublikowanym przez Ewę Kaletę na Facebooku poście, w którym autorka krytykowała niekorzystne dla reporterów warunki współpracy z redakcjami. W swoim kodeksie dobrych praktyk freelancerzy poruszają kwestie m.in.: podpisywania precyzyjnych umów, wprowadzenia zasady akceptowania, odrzucania tekstu lub konieczności wprowadzenia poprawek w czasie nie dłuższym niż 14 dni od otrzymania przez redakcję zamówionego materiału, zwrotu pieniędzy za delegacje i terminowej płatności po akceptacji tekstu, a nie dopiero po jego wydrukowaniu.

Freelancerzy poinformowali na profilu swojej Komisji Środowiskowej na Facebooku, że list do wydawców poparło ponad 100 osób, w tym dziennikarze redakcji z całej Polski i piszący jako autorzy zewnętrzni.

Bartosz Józefiak, członek Komisji Środowiskowej, mówi, że reporterzy freelancerzy liczą na rozmowy z wydawcami o tych postulatach i zasadach współpracy. – Nasze postulaty wydają nam się zdroworozsądkowe. Dość oczywisty jest na przykład postulat, by redakcje płaciły za teksty w momencie akceptacji tekstu, a nie dopiero po jego wydrukowaniu – mówi Józefiak, publikujący w Wyborcza.pl oraz w "Tygodniku Powszechnym".

Józefiak podkreśla, że freelancerzy są otwarci na rozmowy. – Mamy nadzieję, że redakcje zareagują właśnie w taki sposób, czyli gotowością do dialogu – mówi i dodaje: – Zamierzamy się przypominać, podnosić głos publicznie, za pomocą mediów branżowych, w mediach społecznościowych, a także z pomocą ważnych w środowisku dziennikarskim osób. Nie damy o sobie zapomnieć. Mamy nadzieję, że odpowiedzialne redakcje potraktują nas poważnie.

Olga Gitkiewicz, autorka reportaży wydanych w książce "Nie hańbi", przez lata publikująca w "Polityce", informuje, że listy zostały wysłane w zeszłym tygodniu do kilkudziesięciu osób, w tym wydawców i przedstawicieli zarządów różnych mediów i serwisów.

(JOK, GDYJ, 17.10.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo