Dział: PRASA

Dodano: Wrzesień 12, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Robert Mazurek społecznym rzecznikiem Polskiego Towarzystwa Onkologicznego

Robert Mazurek prowadzi poranne rozmowy w RMF oraz publikuje wywiady w magazynie "DGP"(screen: Youtube.com/Fakty RMF FM)

Dziennikarz i felietonista Robert Mazurek został społecznym rzecznikiem największego w Polsce towarzystwa naukowego onkologów.

"Jeżeli tylko mogę się przydać w budowaniu kampanii społecznych mających na celu ograniczenie chorób nowotworowych, a przede wszystkim poprawę sytuacji osób cierpiących na raka, to podejmuję się tego zadania" – powiedział Mazurek.

Przyznał, że na pozytywną decyzję o przyjęcia funkcji rzecznika społecznego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego wpłynęły jego osobiste doświadczenia. "Moja córka była chora na raka, także moja mama walczyła z tą chorobą. Na szczęście wszystko jest już dobrze, ale tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, czym jest choroba nowotworowa" – wyjaśnił dziennikarz.

Mazurek będzie pełnił tę funkcję społecznie, nie rezygnując z aktywności dziennikarskiej. "Nie chcę, aby moje słowa zabrzmiały patetycznie, ale kiedy otrzymałem tę propozycję, to po prostu nie mogłem odmówić" – dodał.

Robert Mazurek pracował w wielu tytułach prasowych (m.in. "Życie", "Wprost", "Dziennik", "Rzeczpospolita"), prowadził talk show w TVP 1, obecnie oprócz porannych rozmów w RMF publikuje wywiady w magazynie "Dziennika Gazety Prawnej". Ponadto hobbystycznie pisze felietony o winach i wykłada dziennikarstwo. 

(PAP, 12.09.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Wrzesień 12, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Parlament Europejski poparł projekt dyrektywy o prawie autorskim

(fot. Pixabay.com)

Parlament Europejski poparł w środę projekt dyrektywy o prawie autorskim dotyczącym internetu. Za projektem opowiedziało się 438 europosłów, przeciw było 226, a wstrzymało się od głosu 39.

Było to drugie podejście do projektu dyrektywy o prawie autorskim. Na początku lipca europosłowie odrzucili stanowisko komisji prawnej PE, teraz propozycja projektu uzyskała większość. Deputowani zgłosili ponad 250 poprawek.

Nowa dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Przepisy wzbudzają sporo kontrowersji. Przeciwnicy tych regulacji ostrzegają przed cenzurą w internecie i końcem wolności w sieci, zwolennicy wskazują natomiast, że zmiana prawa jest konieczna, by chronić twórców i dostosować przepisy do rzeczywistości.

Eurodeputowani utrzymali budzący zastrzeżenia art. 13 projektu dyrektywy, który wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich, oraz art. 11, dotyczący tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych.

Tym razem udało się znaleźć większość do poparcia propozycji, głównie dzięki poprawkom wskazującym wyraźnie, że małe i mikroplatformy będą wyłączone z zakresu stosowania dyrektywy. Proponowane przez eurodeputowanych przepisy przewidują, że giganci internetowi, np. platformy takie jak Facebook, będą musieli płacić, jeśli korzystają z pracy artystów i dziennikarzy.

PE podkreśla, że wiele wprowadzonych przez niego zmian ma na celu zagwarantowanie, że artyści, zwłaszcza muzycy, wykonawcy i autorzy scenariuszy, a także wydawcy wiadomości i dziennikarze, otrzymają wynagrodzenie za swoją pracę, gdy inni korzystają z niej za pośrednictwem takich platform, jak YouTube lub Facebook, oraz agregatorów wiadomości, takich jak Google News.

Stanowisko europarlamentu zaostrza proponowane przez Komisję Europejską rozwiązania w sprawie odpowiedzialności platform internetowych i agregatorów za naruszenia praw autorskich. Dotyczyć ma to również fragmentów, gdzie wyświetlana jest tylko niewielka część tekstu wydawcy wiadomości. "W praktyce odpowiedzialność ta wymaga, aby (platformy internetowe i agregatory) płaciły posiadaczom praw autorskich za materiały chronione prawem autorskim, które (same) udostępniają. Parlament chce również, aby dziennikarze, a nie tylko ich wydawnictwa, korzystali z wynagrodzenia wynikającego z praw autorskich" - zaznaczono w komunikacie.

Przyjęty przez eurodeputowanych tekst zawiera też przepisy mające na celu zapewnienie przestrzegania prawa autorskiego bez nieuzasadnionego ograniczania wolności słowa. "Zwykłe dzielenie się hiperłączami do artykułów, wraz z »pojedynczymi słowami« do ich opisania, będzie wolne od ograniczeń praw autorskich" - wyjaśniono w komunikacie. To odpowiedź na zarzuty wprowadzenia cenzury czy podatków od linków.

W tekście uściślono również, że niekomercyjne encyklopedie online, takie jak Wikipedia, oraz platformy oprogramowania open source, takie jak GitHub, będą automatycznie wyłączone z wymogu przestrzegania praw autorskich.

Europosłowie opowiedzieli się też za wzmocnieniem pozycji autorów i wykonawców, umożliwiając im żądanie dodatkowego wynagrodzenia od strony wykorzystującej ich prawa, jeśli początkowo uzgodnione wynagrodzenie stało się "nieproporcjonalnie" niskie w stosunku do generowanych wpływów.

W tekście dodano również, że korzyści powinny obejmować "przychody pośrednie". Umożliwiłoby to również autorom i wykonawcom cofnięcie lub wypowiedzenie wyłączności licencji na eksploatację ich utworów, jeżeli uznaje się, że strona posiadająca prawa do eksploatacji nie respektuje ich praw.

Przyjęcie stanowiska przez PE oznacza, że teraz będą mogły się rozpocząć negocjacje z Radą UE, w której zasiadają państwa członkowskie, nad ostatecznym kształtem regulacji.

(PAP, 12.09.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo