Dział: PUBLIC RELATIONS

Dodano: Wrzesień 05, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Biedroń chce ruszyć z kampanią w Polskę, eksperci wytykają zły timing

Robert Biedroń jest prezydentem Słupska od 2014 roku. We wtorek zapowiedział, że nie będzie ubiegać się o kolejną kadencję (screen: Youtube/Robert Biedroń)

Prezydent Słupska Robert Biedroń zapowiedział we wtorek, że nie będzie ubiegać się o reelekcję. Do końca roku zamierza odwiedzić ponad 40 miejscowości i spotkać się z ich mieszkańcami, a w lutym ogłosi nowy projekt polityczny. Eksperci zwracają uwagę, że błędem Biedronia jest "zły timing".

Robert Biedroń jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej aktywnych polskich polityków w mediach społecznościowych. Według danych firmy Sotrender w czerwcu jego profil na Twitterze znalazł się na 18. miejscu wśród polityków. Jego konto miało ponad 140 tys. obserwujących, a jego posty miały ponad 68 tys. reakcji. Profil Biedronia na Facebooku był na 5. miejscu z wynikiem ponad 453 tys. fanów i ponad 58 tys. zaangażowanych użytkowników, którzy przynajmniej raz w miesiącu zareagowali na jeden z jego postów.

„Presserwis” zapytał ekspertów m.in. o to, czy i jak popularność Biedronia w mediach społecznościowych może przełożyć się na popularność jego przyszłego projektu i ewentualne głosy przy urnach wyborczych.

– Biedroń niewątpliwie ma swoich wiernych fanów i obserwatorów, którzy popierają jego działania. Natomiast wydaje mi się, że nie chodzi o to, żeby głosowali na niego tylko ludzie, którzy go śledzą na Facebooku – mówi Grzegorz Miecznikowski, specjalista od mediów społecznościowych z agencji S Words. Zwraca uwagę, że aktywność Biedronia w mediach społecznościowych powinna w większej mierze skupić się na pozyskiwaniu i dotarciu do tych grup, które albo go nie znają, albo podchodzą do niego sceptycznie.

Politolog Wojciech Jabłoński zwraca uwagę, że Biedroniowi nie udało się zbudować odpowiedniego napięcia w mediach społecznościowych przed wtorkową konferencją. A jak błąd wskazuje "zły timing". – Z badań, których chyba Biedroń nie robił, wynika, że startowanie z nową inicjatywą polityczną, która teraz nie bierze udziału w kampanii samorządowej, i zapowiadanie, że się będzie jeździło po Polsce, nie jest najlepszym pomysłem – ocenia.

(PD, 05.09.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: PUBLIC RELATIONS

Dodano: Wrzesień 07, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Nowy rzecznik prezydenta bez doświadczenia, ale dobrze zna PiS

Błażej Spychalski zastąpił Krzysztofa Łapińskiego (fot. Igor Smirnow/Kancelaria Prezydenta)

Błażej Spychalski został sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta i rzecznikiem prezydenta Andrzeja Dudy. Jak poinformował prezydent, w mediach reprezentować mają go również ministrowie Paweł Mucha i Krzysztof Szczerski. Zdaniem fachowców Spychalski stanie przed trudnym zadaniem zastąpienia Krzysztofa Łapińskiego, uważanego za sprawnego polityka.

"Chcę od razu wyjaśnić mediom, ja nie traktuję pana ministra jako rzecznika prezydenta w pełnym tego słowa znaczeniu. Trochę zmieniamy to w stosunku do funkcji, którą określiliśmy dla ministra Krzysztofa Łapińskiego" - oświadczył prezydent Andrzej Duda.

"Wracam w związku z tym do pewnego modelu, który był przyjęty przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, chcę się na tym modelu wzorować ponieważ widziałem jego funkcjonowanie z bliska i kto wie, czy nie jest on modelem lepszym" - dodał.

Prezydent Duda tłumaczył, że chce, by "w Kancelarii Prezydenta było kilku ministrów, którzy w mediach będą pełnili te role czołowe, (...) którzy będą reprezentowali prezydenta w mediach".

W tym kontekście wskazał trzech ministrów, którzy "w tym ujęciu będą mieli znaczenie podstawowe". "Będzie to pan minister Błażej Spychalski, będzie to nadal minister Paweł Mucha i będzie to minister Krzysztof Szczerski. Każdy oczywiście przede wszystkim w ramach swojej specjalizacji w Kancelarii Prezydenta" - poinformował.

Błażej Spychalski był prezesem Zakładu Gospodarki Ciepłowniczej w Tomaszowie Mazowieckim

Błażej Spychalski ma 33 lata i jest radnym PiS w sejmiku województwa łódzkiego. Dotychczas był prezesem zarządu Zakładu Gospodarki Ciepłowniczej w Tomaszowie Mazowieckim. Od lat politycznie związany jest z Marcinem Mastalerkiem, był m.in. jego zastępcą w łódzkiej młodzieżówce PiS. Spychalski pracował też w biurze organizacyjnym PiS na Nowogrodzkiej i w klubie parlamentarnym tej partii. W 2015 roku Spychalski organizował biuro poselskie Krzysztofa Łapińskiego, swojego poprzednika w prezydenckiej kancelarii, który w poniedziałek złożył rezygnację.

– Bardziej niż nominacja Spychalskiego zaskoczyła mnie rezygnacja Łapińskiego, który był związany z PiS od lat, świetnie znał Andrzeja Dudę. Jednak Spychalski jest z tego samego politycznego rozdania. Doskonale zna Łapińskiego i Mastalerka, nieformalnego doradcę prezydenta. Najpewniej jeden z nich podsunął nazwisko Spychalskiego do pracy w kancelarii – ocenia Andrzej Stankiewicz z Onetu.

Mariusz Piekarski z RMF FM uważa nominację Spychalskiego za niespodziankę. – To szansa wypłynięcia na szerokie polityczne wody dla człowieka z terenu. Długo i blisko współpracował z ludźmi z PiS, którzy zjedli zęby na politycznym PR. Dlatego nie jest to ktoś zupełnie znikąd, ale ma małe doświadczenie nie tylko w pracy jako rzecznik, ale przede wszystkim w polityce międzynarodowej. Przed nim ogromne wyzwania, bo już we wrześniu m.in. szczyt inicjatywy Trójmorza oraz wizyta prezydenta w Waszyngtonie – podkreśla Piekarski.

Dziennikarzom trudno powiedzieć coś o atutach, sposobie bycia Spychalskiego, czy relacjach z mediami, bo dotychczas był on w drugim lub nawet trzecim szeregu. – Ludzie z jego otoczenia mówią, że to ambitny, sumienny i rzetelny człowiek – twierdzi Michał Kolanko z „Rzeczpospolitej” i dodaje: – Był znany jako współpracownik Mastalerka, pracował przy Nowogrodzkiej. Układy w partii się zmieniły, ale ludzie w większości są ci sami, co z pewnością pomoże nowemu rzecznikowi.

Najtrudniejszym zadaniem, jakie stoi przed Spychalskim, może okazać się wejście w buty poprzednika.

– Łapiński miał ogromne doświadczenie w pracy z dziennikarzami, komunikacja z nim przebiegała bez zarzutu. Minie też trochę czasu, zanim Spychalski w roli rzecznika nabierze pewności siebie i poradzi sobie w „Kropce nad i” czy w starciach prezydenta z politykami – zaznacza Kolanko. Mariusz Piekarski uważa podobnie: – Łapiński zawsze był dostępny, nie unikał spotkań i wypowiedzi. Od nowego rzecznika oczekuję, że będzie odbierał telefon, a przede wszystkim wiedział, co prezydent ma do przekazania, jaka jest jego linia w danej kwestii.

Andrzej Stankiewicz porównuje Spychalskiego do Katarzyny Adamiak-Sroczyńskiej, czyli pierwszego z trojga dotychczasowych rzeczników prezydenta Dudy. – Również nie miała niezależnej pozycji, z tego powodu też odeszła. Spychalski nie będzie miał wpływu na politykę prezydenta i jego kancelarii. Najpewniej będzie przekazywał oficjalne oświadczenia w imieniu Andrzeja Dudy. Brakuje mu pozycji, jaką miał Łapiński, który znał mechanizmy, miał źródła w PiS i wiedział, gdzie są możliwości nacisku na partię – analizuje dziennikarz Onetu.

(PAZ, 07.09.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo