Dział: KSIążKI

Dodano: Wrzesień 04, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana”

Press

Anna Gielewska, Marcin Dzierżanowski

Znak Horyzont
Kraków 2018

Na temat Antoniego Macierewicza zapisano tony papieru, ale dotychczas nikt nie spróbował przedstawić jego sylwetki w książce typowo reporterskiej. A przecież to postać wywołująca tak silne emocje, że ci, którzy go znają, albo milczą, bo boją się o nim mówić, albo dzielą się z reporterami barwnymi opowieściami o jednym z najbardziej kontrowersyjnych polskich polityków. Autorzy wykonali solidną reporterską robotę. Dotarli m.in. do człowieka, o którego istnieniu mało kto wie, czyli brata Antoniego – Wojciecha. Na jednym z warszawskich targów sprzedaje on miód ze swojej pasieki. Wojciech Macierewicz przyznał w rozmowie z reporterami „Wprost”, że do tej pory media jakoś go nie niepokoiły. „Tylko raz na bazar przyszedł ktoś z gazety, ale Wojciech uznał, że to tytuł lewicowy, i rozmowy nie było” – czytamy w książce. 

Jej siłą są właśnie liczne rozmowy z ludźmi, którzy zetknęli się z Macierewiczem na różnych etapach jego życia – pracowali z nim, obserwowali go, krytykowali lub podziwiali, a potem często zmieniali zdanie. Po raz kolejny okazuje się, że nie trzeba wcale badać tajnych dokumentów dotyczących polityka, żeby się o nim czegoś nowego dowiedzieć – wystarczy rozmawiać z ludźmi. Fakt, że w odpowiedzi na prośbę o rozmowę z samym Antonim Macierewiczem autorzy usłyszeli tylko trzaśnięcie zamykanych drzwi rządowej limuzyny, nie zaszkodził tej książce.

Czytelnicy nie powinni się spodziewać historii o prymitywnym szaleńcu. Zawiodą się też ci, którzy oczekują tu twardych dowodów np. na współpracę Macierewicza z Rosjanami. Do takich dowodów autorzy nie dotarli. Opisali za to ciekawe przypadki działań Macierewicza, które w czasach III RP często jakoś tak się składały, że zwykle były na rękę Kremlowi. 

Plusem tej książki jest umiejętne osadzenie jej bohatera na fascynującym tle, jakim jest historia Polski od czasów komunistycznych, gdy powstawała opozycja demokratyczna, po transformację ustrojową i teraźniejszość. Z książki wyłania się obraz interesujących powiązań, zależności, ale też urazów między ludźmi, którzy dziś mają wpływ na losy Polski. Po lekturze historii o Macierewiczu inaczej się patrzy nie tylko na niego, ale na całą polską politykę.

(MAK, 04.09.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: KSIążKI

Dodano: Wrzesień 04, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Ulica Wiecznej Szczęśliwości. O czym marzy Szanghaj”

Press

Rob Schmitz

Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2018

156 mln Chińczyków, którzy urodzili się w pierwszej dekadzie po przejęciu władzy przez komunistów, nazywa się straconym pokoleniem. Stracili młodość, służąc złudzeniom i nie nabyli umiejętności potrzebnych do osiągnięcia sukcesu w nowych Chinach. Gdy młode pokolenia Państwa Środka śnią swój „chiński sen”, oni próbują się w tym odnaleźć – z różnym skutkiem. Jak opisać los tylu milionów ludzi w jednym tomie? Amerykański korespondent Rob Schmitz spędził w Chinach wiele lat i wystarczająco dobrze poznał ten kraj, by rozumieć, że prawdziwe Chiny są wszędzie, tylko trzeba je dostrzec. Na swoich bohaterów wybrał więc mieszkańców jednej ulicy w Szanghaju, zwanej ulicą Wiecznej Szczęśliwości. Sam przy niej mieszkał, dopełniając niejako obrazu współczesnych Chin, gdzie „ktoś z zagranicy” podnosi status otoczenia. Schmitz poznał więc prowadzącą kwiaciarnię Zhao, która zabiega o lepszą przyszłość dla swoich synów; wujka Fenga i ciocię Fu, która topi pieniądze w kolejnych nieudanych inwestycjach; Starego Kanga walczącego z urzędnikami o zachowanie domu; Chen Kaia prowadzącego barek kanapkowy i wielu innych. Historia każdego jest inna – od doświadczenia wielkiego głodu, przez rewolucję kulturalną i politykę jednego dziecka, ale wszyscy marzą o świetlanej przyszłości. A ci, którzy już pracują w drapaczach chmur, mierzą się z dużym rozczarowaniem. Schmitz ma cudowną cechę reportera: lubi swoich bohaterów. To nie są Chiny, które znamy z mediów czy turystycznych folderów. O cenie, jaką płacą Chińczycy za „chiński sen”, nie opowie żaden przewodnik. Dlatego wiedza, którą przekazuje czytelnikowi Rob Schmitz, jest tak cenna. 

(RG, 04.09.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY