Dział: PRASA

Dodano: Sierpień 30, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"Za chwilę w każdym medium będzie to samo". Apel ponad 100 dziennikarzy

List otwarty, pod którym podpisali się dziennikarze z 20 krajów UE, został opublikowany m.in. na łamach brytyjskiego "Guardiana" (screen: Theguardian.com)

Dziennikarze z 20 krajów członkowskich Unii Europejskiej, w tym trzej z Polski, zaapelowali w liście otwartym do Parlamentu Europejskiego o przyjęcie nowej dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym.

Dyrektywa ma wymusić na stronach internetowych aktywne zwalczanie piractwa i dzielenie się zyskami z powielanych treści m.in. wydawców prasy. W lipcu PE odrzucił sprawozdanie Komisji Prawnej w tej sprawie. Ponowne głosowanie zaplanowano na wrzesień.

Inicjatorem i autorem listu otwartego jest korespondent zagraniczny agencji AFP i szef placówki agencji w Bagdadzie Sammy Ketz. Do podpisania apelu, który został opublikowany m.in. na łamach francuskiego dziennika „Le Monde” i brytyjskiego „Guardiana”, udało mu się namówić ponad setkę dziennikarzy z 20 państw członkowskich UE.

Wśród sygnatariuszy jest trzech dziennikarzy z Polski – współpracownik „Tygodnika Powszechnego” Wojciech Jagielski, reporter TVN i TVN 24 Wojciech Bojanowski oraz korespondent wojenny Paweł Pieniążek.

Wojciech Bojanowski w rozmowie z „Presserwisem” podkreślił, że to dziennikarze i reporterzy generują treści, które odbiorcy chcą dostawać, a nie internetowe platformy, które je następnie dystrybuują.

- Jeśli zacznie postępować proces, w ramach którego lwia część przychodów z tego, co uda się dziennikarzom wytworzyć, będzie przez różne platformy internetowe pochłaniana, to obawiam się, że w przyszłości poziom dziennikarstwa może się obniżyć. Jeśli w redakcjach nie będzie funduszy na to, żeby wysyłać reporterów na miejsca wydarzeń, to za chwilę w każdym medium będzie można przeczytać i zobaczyć te same treści agencyjne, które nie mają autorskiego charakteru – mówi Bojanowski.

I dodaje: - Nie jestem radykałem, nie uważam, że jeśli ktoś cytuje informację innej redakcji, to jest złodziejem. Ale myślę, że kwestia praw autorskich powinna zostać uregulowana. Trzeba przelać sporo potu, łez - miejmy nadzieję, że nie krwi, żeby stworzyć coś sensownego, co podlega prawu autorskiemu. Redakcje wydają dużo pieniędzy na to, żeby takie autorskie, wyjątkowe materiały powstawały. Warto, żeby potem ktoś tę własność intelektualną szanował.

W swym apelu dziennikarze przekonują, że przyjęcie nowej dyrektywy zobowiązującej wielkich graczy internetowych, np. Facebook i Google, do wnoszenia specjalnych opłat na rzecz tradycyjnych mediów za korzystanie z linków do wytworzonych przez dziennikarzy treści „przywróciłaby mediom ich prawowite dochody”.

„Pomimo tego, że płacimy za powstawanie treści i wysyłamy dziennikarzy, którzy ryzykują życie, aby dostarczyć wiarygodne i precyzyjne informacje, to nie organizacje informacyjne czerpią zyski ze swojej pracy, lecz platformy internetowe, które zarabiają na naszym wysiłku, nie płacąc ani centa. To jest moralnie i demokratycznie nieuzasadnione” – czytamy w apelu.

Sygnatariusze zwracają się z prośbą o to, aby dochody ze sprzedaży były dzielone z tymi, którzy tworzą treści, niezależnie od tego, czy są artystami, czy dziennikarzami. Na tym właśnie polegają prawa pokrewne - napisano.

(PD, 30.08.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: PRASA

Dodano: Sierpień 31, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Jak czytać w erze fake news? - raport Facebooka i Polityki Insight w "Press"

Wydanie przygotowane przez Politykę Insight, "Press" i Facebooka można znaleźć we wrześniowym "Press"

Warsztaty z polskimi studentami zorganizowane przez Facebooka i Politykę Insight na temat fake newsów trwały przez cały miniony rok akademicki. Ich efektem jest raport w najnowszym numerze "Press".

Na uniwersytetach w Warszawie, Katowicach, Krakowie, Gdańsku i Wrocławiu ze studentami dziennikarstwa i kierunków związanych z językiem i komunikacją spotykali się dziennikarze, przedstawiciele Facebooka, Polityki Insight, "Press" i pracownicy naukowi. Kluczowym elementem warsztatów były zajęcia praktyczne, gdy studenci musieli sami rozpoznać fake newsy wśród przedstawionych informacji. Dzięki temu uczyli się, jak postępować z fałszywymi informacjami, a potem dyskutowali, jak ich nie powielać.

"Z jednej strony, projekt miał charakter poznawczy, ponieważ zrozumienie jest pierwszym i koniecznym krokiem, by ograniczyć to zjawisko" – tłumaczy w raporcie ideę warsztatów Jakub Turowski head of public policy, Poland & Baltics z Facebooka. "Z drugiej, odrywał rolę edukacyjną, pozwalając na zgłębienie tematyki studentom dziennikarstwa, którzy w przyszłości będą wpływać na jakość informacji i dyskursu w Polsce" - zauważa.

W raporcie "Jak czytać w erze fake news" podsumowano rekomendacje młodych, które zebrano podczas warsztatów. Co ciekawe, ponad 60 proc. rekomendacji skierowanych jest do czytelników – studenci uważają, że należy odwołać się bowiem do ich zdolności krytycznego myślenia. Zalecają zachowanie sceptycyzmu zwłaszcza wobec arcyciekawej informacji. Młodzi wyczuwają, że właśnie te najbardziej dyskutowane i szerowane newsy mogą nie być prawdziwe, bo podstawą fake newsa jest atrakcyjność przekazu. Nie mają złudzeń: jeśli artykuł wyraźnie się komuś opłaca, mógł powstać na zamówienie, również w formie ataku na konkurencję.

Sporo rekomendacji studenci kierują do dziennikarzy. Oczekują, że media będą potrafiły się przyznać do popełnionego błędu i nie będą niepotrzebnie podgrzewać atmosfery sensacyjnymi nagłówkami i emocjonalnymi leadami. Swoje zalecenia młodzi kierują też do Ministerstwa Edukacji Narodowej i uczelni wyższych. Wskazują m.in. na niedostateczną wiedzę wykładowców na temat zjawiska fake newsów bądź brak ich zainteresowania tą problematyką.

"Seria warsztatów została skierowana do przyszłych dziennikarzy, czyli osób, którym kompetencja do rozpoznawania fałszywych wiadomości będzie najbardziej potrzebna" – podkreśla w raporcie Łukasz Lipiński, redaktor naczelny Polityka.pl, poprzednio dyrektor ds. analiz Polityka Insight.

Optymistą po tych spotkaniach jest Łukasz Warzecha, publicysta "Tygodnika do Rzeczy" - zauważa, że studenci mają wiele rozsądnych pomysłów na wspomaganie walki z fałszywkami bez angażowania państwa i grożenia gigantycznymi karami. "Jednocześnie stanowczo opowiadają się za zasadą neutralności sieci i mediów społecznościowych" - podsumowuje Warzecha w raporcie.

(RG, 31.08.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo