Dział: PRASA

Dodano: Lipiec 13, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Wśród zatrzymanych w sprawie GetBack doradczyni PMPG

Kinga M.-P. na profilu w serwisie LinkedIn przedstawia się jako dyrektor zarządzająca w PMPG Polskie Media SA od maja 2014 roku (screen z Linkedin.com)

Kinga M.-P., jedna z osób zatrzymanych przez CBA w sprawie nieprawidłowości w firmie GetBack, współpracowała ze spółką PMPG Polskie Media i świadczyła na jej rzecz usługi doradcze. Zarząd PMPG (właściciel m.in. spółek wydających "Wprost" i "Do Rzeczy") informuje, że umowa z M.-P. została rozwiązana i zapewnia, że zatrzymanie nie ma związku z tą współpracą.

W ostatnich dniach agenci warszawskiej delegatury CBA zatrzymali kilka osób, m.in. byłych wiceprezesów GetBack. Wśród zatrzymanych jest Kinga M.-P., która według ustaleń śledztwa 17 stycznia podpisała z przedstawicielami zarządu GetBack pozorną umowę na ponad 4,3 mln zł na szkodę GetBack. 3 mln zł z tej kwoty miały trafić do biznesmena, który ponoć powoływał się na wpływy w polskich służbach specjalnych, m.in. deklarował doprowadzenie do przeszukań w siedzibie większościowego akcjonariusza GetBack.

Na profilu w serwisie LinkedIn Kinga M.-P. przedstawia się jako dyrektor zarządzająca w PMPG Polskie Media SA od maja 2014 roku. Spółka temu zaprzecza. Zarząd PMPG przekazał "Presserwisowi" oświadczenie, w którym zapewnia, że Kinga M.-P. nie była we władzach tej spółki ani nie pełniła żadnej funkcji w pionie zarządczym. "Pani Kinga M.-P. nie jest i nie była pracownikiem PMPG Polskie Media SA" – informuje PMPG.

W oświadczeniu spółka wyjaśnia, że Kingę M.-P. z PMPG wiązała umowa o współpracy, która polegała na "zarządzaniu wskazanymi projektami". "Umowa z firmą pani Kingi nie przewidywała żadnego stanowiska w strukturze PMPG. Pani Kinga świadczyła usługi doradcze na rzecz spółki" – informuje PMPG, nie ujawniając, o jakie usługi chodziło. Władze spółki poinformowały też, że umowa ta została rozwiązana.

Ponadto zarząd PMPG oświadczył, że zatrzymanie przez CBA Kingi M.-P. w sprawie GetBack nie jest związane z jej współpracą z PMPG. "O zatrzymaniu pani Kingi dowiedzieliśmy się z komunikatu CBA i nie posiadamy żadnej innej wiedzy. Żadna spółka z grupy kapitałowej PMPG nie jest stroną, ani nie ma wiedzy o umowie z 17 stycznia 2018 r., o której mowa w komunikacie wydanym przez CBA" – dodano.

Kurs akcji PMPG na zamknięciu wczorajszych notowań na GPW w Warszawie wyniósł 2,96 zł (wzrost o 2,07 proc. w stosunku do poprzedniej sesji).

We wtorek spółka poinformowała w komunikacie giełdowym, że Katarzyna Gintrowska odeszła z rady nadzorczej PMPG Polskie Media, której była wiceprzewodniczącą. Jak poinformowało „Presserwis” biuro prasowe spółki, żona Michała M. Lisieckiego została dyrektor generalną PMPG Polskie Media. 

Zajmująca się zarządzaniem wierzytelnościami spółka GetBack powstała w 2012 roku, a w lipcu 2017 roku jej akcje zadebiutowały na giełdzie. W kwietniu GPW, na wniosek KNF, zawiesiła obrót akcjami GetBack. Stało się to po tym, gdy 16 kwietnia firma podała, że prowadzi negocjacje z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju ws. finansowania o charakterze kredytowo-inwestycyjnym w wysokości do 250 mln zł.

Z komunikatu spółki wynikało, że informację uzgodniono "ze wszystkimi zaangażowanymi stronami", tymczasem PKO BP i PFR zdementowały informacje, że prowadzą takie rozmowy.

W czerwcu "Gazeta Wyborcza" opisała list, który prezes upadającej spółki Konrad K. (zatrzymany w czerwcu) napisał do premiera Mateusza Morawieckiego. "GetBack jest zapleczem obozu wolnościowego poprzez bycie sponsorem mediów: »Gazeta Polska«, »Wprost«, »Do Rzeczy«, »W sieci«" – cytowała "GW". Po tej publikacji Kancelaria Prezesa Rady Ministrów opublikowała kopie trzech pism skierowanych przez GetBack do szefa rządu. Firma zwracała się o finansowy ratunek, argumentując, że jej upadek mógłby być odebrany jako "piramida finansowa PiS" i "drugie Amber Gold".

(GDYJ, PAP, 13.07.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Lipiec 13, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Ale mnie pan znalazł! – Jarosław Kurski do dziennikarza "Press" na Krakowskim Przedmieściu

Jarosław Kurski, zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", uczestniczył w Obywatelskim Zgromadzeniu Narodowym (fot. Grzegorz Dyjak)

Jarosław Kurski, zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", w ramach Obywatelskiego Zgromadzenia Narodowego, organizowanego przez posłankę Joannę Scheuring-Wielgus, odpowiadał na ulicy na pytania rozmówców. My zapytaliśmy go, czy dziennikarz powinien brać udział w inicjatywie organizowanej przez polityka.

Na ulicy Krakowskie Przedmieście uczestnicy Obywatelskiego Zgromadzenia Narodowego postawili kilka krzeseł. Joanna Scheuring-Wielgus przez megafon zachęcała przechodniów, aby podchodzili i rozmawiali z zaproszonymi gośćmi. Oprócz Kurskiego byli tam m.in. Paweł Kasprzak z Obywateli RP, Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, Iwona i Jakub Hartwich (uczestnicy niedawnego protestu osób niepełnosprawnych i ich opikunów w sejmie), muzyk Zbigniew Hołdys oraz paraolimpijka i pływaczka Karolina Hamer.

Do Jarosława Kurskiego ustawiła się kolejka, w której musieliśmy poczekać kilkanaście minut. Gdy się przedstawiliśmy, Kurski odparł: "Ale mnie pan znalazł!". Wicenaczelny "GW" zapytany, czy udział dziennikarza w inicjatywie zorganizowanej przez posłankę jest jest w porządku, odpowiedział, że jest to inicjatywa obywatelska. Dodał, że Scheuring-Wielgus jest posłanką niezrzeszoną i jest ona głównie działaczką społeczną. - Zastanawianie się, co wypada dziennikarzowi, a co nie to jest czysty estetyzm. Obowiązkiem dziennikarza dzisiaj jest bronić demokracji i wolności mediów, czyli tego wszystkiego z czego byliśmy dumni przez ostatnie 27 lat, a co na naszych oczach jest jest destruowane. Nie zamierzam tutaj się z niczego tłumaczyć – powiedział Jarosław Kurski.

Nieopodal, na Zamku Królewskim, odbyło się Zgromadzenie Narodowe, podczas którego prezydent Andrzej Duda wygłosił orędzie z okazji 550-lecia polskiego parlamentaryzmu i 100-lecia odzyskania niepodległości. Orędzia prezydenta wysłuchali parlamentarzyści PiS i Kukiz'15, a także przedstawiciele rządu. Posłowie Nowoczesnej i PSL, którzy pojawili się na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego, opuścili je zanim prezydent zabrał głos, a parlamentarzyści PO je zbojkotowali.

(GDYJ, 13.07.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo