Dział: PRASA

Dodano: Czerwiec 29, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Były prezes PAP Artur Dmochowski bez absolutorium

Artur Dmochowski był prezesem PAP od maja 2016 roku do października 2017 roku (screen z YouTube/Telewizja Republika)

Artur Dmochowski, były prezes Polskiej Agencji Prasowej, nie otrzymał absolutorium za 2017 rok.

Według naszych informacji rada nadzorcza PAP była za odmową udzielenia Dmochowskiemu absolutorium, ale - jak informuje rzeczniczka ministerstwa kultury Anna Bocian - walne zgromadzenie spółki, które stanowi minister kultury, wstrzymało się od głosu. - Skoro minister zdecydował w ten sposób, przyjmujemy to do wiadomości - mówi Janusz Niedziela, przewodniczący rady nadzorczej agencji. - Będąc bliżej, mieliśmy takie spojrzenie, minister ma inne - dodaje.

Artur Dmochowski komentuje: - Cieszę się, że minister kultury nie podziela stanowiska rady nadzorczej. Uważam, że krótki okres mojego kierowania PAP był czasem szybkiego rozwoju agencji.

W październiku 2017 roku rada nadzorcza PAP zawiesiła w obowiązkach Artura Dmochowskiego. Powodem była utrata zaufania i brak możliwości dalszej współpracy. Dmochowski złożył później rezygnację ze stanowiska. Na początku stycznia 2018 roku prezesem agencji został Wojciech Surmacz.

Absolutorium dostali członkowie rad nadzorczych PAP, których kadencja przypadła na 2017 rok.

(KOZ, 29.06.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Czerwiec 30, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"The Capital Gazette" ukazała się dzień po tragedii

Nad tytułem "5 śmiertelnie postrzelonych w The Capital" zostały opublikowane zdjęcia i nazwiska pięciu ofiar (Screen: Pbs.org)

Redakcja "The Capital Gazette" nazajutrz po tym jak samotny napastnik zamordował 5 osób siedzibie gazety w Annapolis, w stolicy stanu Maryland, opublikowała w piątek nowe wydanie dziennika. "Dzisiaj brak nam słów" - napisał zespół redakcyjny w komentarzu.

Na pierwszej stronie piątkowego wydania dziennika "The Capital Gazette", nad wydrukowanym dużymi literami tytułem "5 śmiertelnie postrzelonych w The Capital", zostały opublikowane zdjęcia i nazwiska pięciu ofiar. Strona dziennika, na której tradycyjnie publikowane są komentarze redakcyjne została w większości, celowo pozostawiona pusta.

"Dzisiaj brak nam słów" - napisał zespół redakcyjny dziennika nad listą nazwisk ofiar czwartkowej tragedii. "Jutro ta strona ponownie będzie poświęcona swojemu podstawowemu celowi, jakim jest prezentacja naszym czytelnikom wyważonych opinii o otaczającym świecie, aby mogli być lepszymi obywatelami" - napisał zespół redakcyjny w dzień po tragedii w siedzibie dziennika.

"The Capital Gazette" wydawana w Annapolis, stolicy stanu Maryland, gdzie siedzibę ma elitarna Akademia Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych (US Naval Academy) powstała z połączenia z wydawaną od roku 1727 „The Maryland Gazette" i jest jedną z najstarszych gazet nieprzerwanie wydawanych w Stanach Zjednoczonych.

Czy Trump przestanie nazywać media "kłamcami"?

Prezydent Donald Trump w pierwszej reakcji na masakrę złożył kondolencje bliskim ofiar tragedii i podkreślił, że "dziennikarze, tak wszyscy Amerykanie, podczas swojej pracy nie powinni obawiać się możliwości brutalnych ataków".

Amerykański prezydent zignorował wykrzykiwane przez reporterów pytania, czy po tej tragedii w siedzibie "The Capital Gazette" przestanie nazywać media, jak wielokrotnie uczynił to w przeszłości, “kłamcami”, „wrogami społeczeństwa" i "fałszywymi wiadomościami".

W masakrze zginęło pięć osób, dwie są w stanie krytycznym

Do tej kolejnej tragedii z użyciem broni palnej doszło, kiedy samotny napastnik zidentyfikowany jako 38-letni Jarrod Ramos, mieszkaniec miasteczka Laurel w stanie Maryland, wszedł w czwartek ok. godziny 15 czasu miejscowego do siedziby "The Capital Gazette" w Annapolis, w stolicy stanu Maryland. Ramos był uzbrojony w 12-strzałowy, samopowtarzalny pistolet i granaty dymne.

Ramos zaczął metodycznie strzelać do pracowników dziennika, a kiedy zabrakło mu naboi, zmienił magazynek. Wstępne śledztwo wykazało, że Ramos zabarykadował drzwi wyjściowe siedziby gazety uniemożliwiając potencjalnym ofiarom ucieczkę z budynku.

Policja, która przybyła na miejsce zbrodni zaledwie dwie minuty po oddaniu przez Ramosa pierwszych strzałów, znalazła go ukrytego pod biurkiem.

W wyniku strzelaniny zginęło pięć osób: czworo dziennikarzy i jedna pracownica działu dystrybucji dziennika. Dwie osoby w stanie krytycznym przebywają w szpitalu.

To była osobista zemsta

Zdaniem prowadzących śledztwo, sprawca czwartkowej masakry był powodowany pragnieniem osobistej zemsty, a jego zbrodnia nie ma żadnych związków z terroryzmem.

Policja podczas rewizji w mieszkaniu Ramosa ustaliła, że od dawna planował swój atak na redakcję "The Capital Gazette”. Pistolet, który został użyty w ataku, Ramos nabył legalnie w ubiegłym roku. Posiadanie granatów dymnych, które miał Ramos, jest nielegalne w Stanach Zjednoczonych.

Ramos, jak poinformował prokurator Wes Adams w piątek, od dawna miał pretensje do dziennika, a nawet złożył wobec dziennika pozew o zniesławienie po tym jak "The Capital Gazette", w roku 2011 opublikowała publicznie dostępne informacje, że otrzymał wyrok w zawieszeniu za uporczywe nękanie (ang. stalking) swojej byłej koleżanki szkolnej.

Sędzia odrzucił pozew Ramosa wobec gazety jako bezpodstawny. Mimo tej decyzji sędziego, Ramos wielokrotnie groził redakcji dziennika w swoich wpisach w serwisach społecznościowych.

Wydawcy The Capital Gazette z powodu tych pogróżek rozważali nawet w roku 2013 złożenie skargi na Ramosa, jednak zrezygnowali z takiego kroku, ponieważ doszli do wniosku, że to tylko "pogorszy sytuację". W roku 2013 pogróżki Ramosa wobec redakcji dziennika nagle ustały.

Sprawca masakry w Annapolis, jak w piątek ujawniły amerykańskie media, w roku 2014 ze względów bezpieczeństwa został zwolniony z pracy w biurze statystycznym federalnego resortu pracy, gdzie pracował na podstawie umowy na zlecenie.

W piątek za pomocą połączenia wideo Sędzia Thomas Pryal przedstawił przebywającemu w miejscowym areszcie Jarrodowi Ramosowi pięć zarzutów popełnienia morderstwa. Oskarżony, który odmawia współpracy z policją, po odczytaniu przez sędziego zarzutów, nie odezwał się ani słowem.

Sędzia Thomas Pryal nie zgodził się na zwolnienie Ramosa za kaucją i nakazał zatrzymanie go w areszcie śledczym w oczekiwaniu na proces.

(PAP, 30.06.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo