Dział: PRASA

Dodano: Czerwiec 28, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Zmiany w ustawie o IPN to dobry krok, ale nadal zagrożona jest wolność słowa

Ustawa w błyskawicznym tempie przeszła przez Sejm i Senat (fot. Flickr.com/SejmRP)

Parlament w ekspresowym tempie przyjął, a prezydent podpisał zmiany w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej, likwidujące karanie więzieniem za przypisywanie narodowi polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie. Prawnicy podkreślają, że to krok w dobrym kierunku. Zwracają jednak uwagę, że w ustawie pozostają zapisy, które mogą zagrażać dziennikarzom i wolności słowa.

W ustawie o IPN uchylono art. 55a, który przewidywał karę grzywny lub do trzech lat więzienia za przypisywanie Polakom odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy. W uzasadnieniu zmian stwierdzono, że "efektywnym sposobem ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego, biorąc pod uwagę cel ustawy, będzie wykorzystanie narzędzi cywilnoprawnych".

Konrad Siemaszko, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, podkreśla, że usunięcie przepisów karnych stanowi krok w dobrym kierunku, ale w mocy pozostają przepisy cywilnoprawne przewidujące możliwość pozywania osób piszących na temat historii. - Jednak odpowiedzialność cywilnoprawna w tym zakresie nie ogranicza się tylko do debat nad historią, ale może dotyczyć wszelkich słów odnoszących się narodu lub państwa polskiego. Obawiamy się, że pozostające w mocy przepisy mogą posłużyć również do tłumienia wypowiedzi dotyczących bieżących nieprawidłowości w funkcjonowaniu państwa lub krytykujących obecną sytuację polityczną w kraju. Środki cywilne, które wciąż pozostają w ustawie, mogą zatem zagrażać przede wszystkim dziennikarzom i organizacjom społecznym - mówi Siemaszko.

Mecenas Jerzy Naumann zwraca uwagę, że problem nie został usunięty, ponieważ  wiele podmiotów może występować z pozwami cywilnymi. - Różne stowarzyszenia, w bardzo opacznie pojętym interesie Polski, mogą występować z takimi sprawami. Przebieg tego rodzaju spraw cywilnych o ochronę dobrego imienia narodu bądź państwa odgrzeje te wszystkie zarzuty, które powstały kilka miesięcy temu - uważa Naumann.

Podobnego zdania jest radca prawny Tomasz Ejtminowicz, który podkreśla, że wykreślenie z ustawy przepisów karnych zmniejsza problem, ale go nie rozwiązuje. - Jeśli w ustawie pozostają przepisy cywilnoprawne pozwalające na karanie, to nadal może to prowadzić do efektu mrożącego - stwierdza Ejtminowicz.

Obowiązująca od 1 marca ustawa o IPN wywołała obawy ekspertów, że może ona zagrażać dziennikarzom i publicystom.

(GDYJ, 28.06.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: PRASA

Dodano: Czerwiec 28, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

W Turcji ruszył zaoczny proces korespondenta "Die Welt"

Aresztowanie Yucela i innych niemieckich obywateli przyczyniło się do zaostrzenia napięć w stosunkach między Berlinem i Ankarą (Fot. WikimediaCommons, CC BY-SA 4.0)

W Stambule rozpoczął się w czwartek zaoczny proces Deniza Yucela. Korespondent niemieckiego dziennika "Die Welt" jest oskarżony przez turecką prokuraturę o wspieranie organizacji terrorystycznej i podburzanie ludności. Yucel przebywa w Niemczech.

Jak pisze agencja dpa, nietypowo krótki akt oskarżenia dotyczy kilku artykułów Yucela. Według jego prawnika Veysela Oka, dziennikarzowi grozi do 18 lat więzienia.

Sąd odrzucił wniosek obrony o oczyszczenie Yucela z zarzutów, wskazując, że nie pozwala na to m.in. "powaga stawianych mu zarzutów", poza tym konieczne jest najpierw zweryfikowanie dowodów w sprawie. Sędzia odrzucił też możliwość wysłuchania zeznań dziennikarza w formie nagrania wideo.

Rozprawę zakończono po zaledwie 45 minutach; proces odroczono do 20 grudnia.

Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan w przeszłości nazwał Yucela terrorystą i niemieckim agentem. 16 lutego dziennikarz został zwolniony z tureckiego aresztu po rocznym pobycie i długich staraniach niemieckiego rządu; formalne zarzuty przedstawiono mu dopiero kilka dni wcześniej. Władze tureckie pozwoliły Yucelowi na powrót do Niemiec.

Dziennikarz, który ma obywatelstwo niemieckie i tureckie, jest oskarżony o współpracę z separatystyczną, zdelegalizowaną w Turcji Partią Pracujących Kurdystanu (PKK) oraz z przebywającym w USA Fethullahem Gulenem, który według władz w Ankarze latem 2016 roku zorganizował udaremniony pucz przeciwko Erdoganowi. 

Aresztowanie Yucela i innych niemieckich obywateli w Turcji w 2017 roku przyczyniło się do zaostrzenia napięć w stosunkach między rządami w Berlinie i Ankarze. Według niemieckiego MSZ w tureckich aresztach z powodów politycznych przebywa jeszcze pięciu obywateli Niemiec.

(PAP, RAQ, 28.06.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

PODOBNE ARTYKUŁY

Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.