Dział: PRASA

Dodano: Maj 21, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

SDRP protestuje przeciwko ograniczaniu dziennikarzom wstępu do sejmu

25 kwietnia Kancelaria Sejmu zawiesiła do odwołania przyznawanie jednorazowych kart wstępu do parlamentu (fot. WikimediaCommons)

Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczpospolitej wydało oświadczenie, w którym protestuje przeciwko ograniczaniu dziennikarzom wstępu do budynku parlamentu.

W oświadczeniu SDRP czytamy:

„Ograniczenie dostępu do budynku polskiego parlamentu, wstrzymanie wydawania jednorazowych przepustek dla dziennikarzy stanowi naruszenie wolności prasy, ograniczenie dostępu do informacji. Prasa zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Tak jednoznacznie określono dostęp do informacji w ustawie prawo prasowe. Utrudnianie dziennikarzom wstępu do parlamentu, rozporządzeniami Kancelarii Sejmu jest więc niezgodne z obowiązującym prawem. Obowiązkiem dziennikarzy jest informowanie, a dostęp do informacji ich niezbywalnym prawem. Argumenty o tymczasowym charakterze zakazu i wyjątkowej sytuacji spowodowanej protestem osób niepełnosprawnych oraz ich opiekunów, nie uzasadniają zakazu wstępu dziennikarzom do sejmu. Prawo jest po stronie dziennikarzy. W obronie tego prawa i możliwości wykonywania zawodu dziennikarzy bez biurokratycznych barier, występuje Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej. Jesteśmy organizacją, której obowiązkiem jest obrona dziennikarzy. Bronimy więc i protestujemy przeciwko bezprawnym ograniczeniom, stosowanym nie po raz pierwszy przez Kancelarię Sejmu, wymierzonych w dziennikarzy”.

Przypomnijmy, że Press Club Polska złożył w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w sprawie wstrzymania wydawania jednorazowych dziennikarskich kart wstępu do parlamentu.

Natomiast Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich nie widzi zagrożeń dla wolności prasy w działaniu Kancelarii Sejmu, która ogranicza dziennikarzom prawo wejścia do parlamentu. „W sytuacji, gdy ograniczenia te mają – jak zapewnia Kancelaria Sejmu – charakter tymczasowy i wyjątkowy – CMWP SDP nie widzi w tym działaniu naruszenia zasady wolności prasy, słowa, wyrażania poglądów i prawa do społecznie pożądanej krytyki, ani naruszenia prawa obywateli do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne” - napisała Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Od 18 kwietnia 2018 roku w budynku sejmu protestują rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych wraz z ich podopiecznymi. Domagają się m.in. wzrostu świadczeń dla osób niepełnosprawnych. 25 kwietnia 2018 roku Kancelaria Sejmu zawiesiła do odwołania przyznawanie jednorazowych kart wstępu do parlamentu, tłumacząc to względami "organizacyjnymi i bezpieczeństwa".

(MAK, 21.05.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: PRASA

Dodano: Maj 21, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Według Lichockiej „DZ” to opcja proniemiecka i najchętniej wsadzałaby do więzień

Joanna Lichocka (fot. Jarosław Roland Kruk - za Wikipedia.org)

Projekt ustawy o dekoncentracji mediów jest gotowy i wymaga tylko decyzji politycznej kierownictwa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, kiedy go wprowadzić w życie, czy w tej, czy w przyszłej kadencji - powiedziała w niedzielę w Lipnie posłanka PiS Joanna Lichocka.

Joanna Lichocka, która jest też członkiem Rady Mediów Narodowych, uczestniczyła w Lipnie w spotkaniu w ramach organizowanego przez PiS cyklu wyjazdowych rozmów z mieszkańcami całego kraju "Polska jest jedna".

"Media lokalne, a zwłaszcza regionalne są w większości niemieckie. Jeśli chodzi o media regionalne, to chyba jest poziom powyżej 80 procent w Polsce. Narodowość kapitału ma znaczenie i to, że ta prasa nie jest polska, to oczywiście ma przełożenie na to, co w tej prasie jest napisane" - mówiła Lichocka.

Posłanka zaznaczyła, że ostatnio obserwowała publikacje "Dziennika Zachodniego" na Śląsku i jest pod wrażeniem, jak tam "ostentacyjnie jest realizowana opcja proniemiecka i próba budowania odrębności Śląska od Polski. Wskazała, że gazeta promuje język śląski i przekonuje, że Ślązak to nie Polak, ale ktoś inny.

"To są niebywałe rzeczy, ale my troszeczkę jesteśmy bezradni, ponieważ jest państwo demokratyczne. Wiem, że to państwu się nie podoba. Ja też najchętniej bym wszystko pozamykała, powsadzała do więzień, zrobiła porządek raz, dwa, trzy i wprowadziła najlepiej jednowładztwo Jarosława Kaczyńskiego. Wtedy byłabym spokojna, że jest dobrze. Ale niestety nie możemy sobie na to pozwolić, bo jesteśmy krajem demokratycznym i obowiązują nas prawa i zasady państw demokratycznych" – powiedziała.

Lichocka podkreśliła, że jedną z tych zasad jest wolność prasy, a będąc w Unii Europejskiej nie można wyrzucać z Polski wydawnictw ze względu na narodowość kapitału. "Nie można tego zrobić, bo byłoby to złamanie podstawowych zasad i dowód na to, że jesteśmy państwem autorytarnym i niedemokratycznym, a przecież o to chodzi naszym przeciwnikom politycznym. To, co można zrobić, to można zastosować te same zasady, które obowiązują w krajach Europy Zachodniej - we Francji i Niemczech, gdzie są zasady chroniące rynek medialny przed dominacją jednego kapitału. To jest dekoncentracja mediów, czyli wprowadzenie takich przepisów, że jedno wydawnictwo może mieć określony procent w segmencie prasy, mediów, np. 15 czy 10 procent" – mówiła.

Posłanka wskazała, że w Polsce nie ma takich ograniczeń, a Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta powinien protestować, gdy były przejmowane kolejne tytuły, ale tego nie robił.

Lichocka poinformowała, że w resorcie kultury jest przygotowany projekt ustawy, który zakłada dekoncentrację mediów, a dotyczy przede wszystkim mediów regionalnych, ale nie tylko.

"To jest kwestia decyzji politycznej, decyzji kierownictwa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, kiedy będziemy ten projekt uruchamiać, czy jeszcze w tej kadencji, czy już to będzie program na kolejną kadencję. Gdy będziemy wprowadzać prawo dekoncentracji mediów, stosując te same zasady, które obowiązują we Francji czy w Niemczech, podniesie się straszny wrzask, również we Francji i w Niemczech, że ograniczamy wolność prasy, prześladujemy media krytyczne wobec władzy i jest to dowód na to, że jesteśmy autorytarni, niedemokratyczni i dławimy wolość słowa" – podkreśliła.

Lichocka przyznała, że w związku z tym "trzeba wybrać moment na rozpętanie takiej kolejnej awantury".

"Trzeba jakość to zrobić, zmienić układ na polskim rynku, jeśli chodzi o kapitał w mediach. Pozostaje pytanie kiedy. Wydaje się, że teraz najważniejszą sprawą jest dokończenie reformy sądownictwa. Najważniejsze jest teraz wynegocjowanie najlepszego budżetu na kolejną perspektywę, jeśli chodzi o fundusze europejskie. Jest jeszcze kilka kluczowych rzeczy związanych z działaniem państwa, jeśli chodzi o ograniczenie mafii vatowskiej, paliwowej, hazardowej. To też narusza ogromne interesy i stąd ten atak na Polskę jest tak silny. Jest więc pytanie, w którym momencie ruszyć z tą armatą i to jest pytanie do Jarosława Kaczyńskiego, to on zdecyduje" – powiedziała.

(PAP, MAK, 21.05.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo