Dział: PRASA

Dodano: Maj 17, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

AFP zapewnia, że nie zniekształciła wypowiedzi Pawła Pawlikowskiego

Paweł Pawlikowski promuje w Cannes swój najnowszy film "Zimna wojna" (fot. materiały prasowe Portobello Film Sales)

Agence France-Presse wystosowała oświadczenie dotyczące wywiadu udzielonego agencji przez reżysera Pawła Pawlikowskiego w Cannes, gdzie miały paść słowa o "czarnej liście" dzieł, których "nie należy wspierać".

Oświadczenie AFP ukazało się wyłącznie na łamach środowej "Gazety Wyborczej". W rozmowie z "Presserwisem" Michel Viatteau, dyrektor biura AFP w Warszawie, tłumaczy, iż chodzi o "uściślenie" słów, które padły w opublikowanym dzień wcześniej wywiadzie "Wyborczej" z Pawlikowskim. Emilia Dłużewska pytała Pawlikowskiego o jego wypowiedź dla AFP z dnia 11 maja 2018 roku "o tym, że w Polsce panuje cenzura". Pawlikowski zaprzeczył: "AFP sparafrazowało moje wypowiedzi w taki sposób, że je przekłamało".

- To efekt postawienia pytania w kontekście innych polskich doniesień, w których niektóre fragmenty udzielonego AFP wywiadu zostały przedstawione niewłaściwie - tłumaczy Viatteau. - Nasze oświadczenie to reakcja na to, że w Polsce w rozmaitych mediach ukazały się nieścisłe interpretacje tego, co powiedział AFP Pawlikowski - dodaje Viatteau.

Dyrektor polskiego biura AFP podkreśla, że słowo "cenzura" w ogóle nie zostało użyte w oryginalnej francuskiej depeszy AFP z 11 maja, natomiast w wersji angielskiej tekstu pojawia się wyłącznie jako część komentarza redakcyjnego. - Mieliśmy o tym dyskusję w redakcji i można się było obejść bez słowa "cenzura", jednak nie zostało ono użyte bezzasadnie. Problem tkwi w tym, jak inaczej jest rozumiane to pojęcie w Polsce, gdzie jednoznacznie kojarzy się z biurem działającym dawniej przy ulicy Brackiej w Warszawie - przyznaje Viatteau.

Oryginalna depesza AFP z wypowiedziami Pawlikowskiego o "czarnej liście" i o ograniczeniach, jakie miały spotkać film "Ida" w TVP i w polskich instytucjach kulturalnych za granicą, wywołała poruszenie w polskich mediach. Jako jeden z pierwszych powołał się na nią Onet, który napisał, że reżyser "cenzurę w naszym kraju porównał do tej panującej w czasach PRL-u". Do sprawy odniosła się również Telewizja Polska, Polski Instytut Sztuki Filmowej i minister kultury Piotr Gliński, dementujący istnienie listy niepożądanych artystów. Część mediów, m.in. "Do Rzeczy", uznała, że mogło dojść do zmanipulowania wypowiedzi reżysera.

W rozmowie z "Wyborczą" Pawlikowski utrzymał swoje słowa: "Zarówno w TVP, jak w [podlegających MSZ] Instytutach [Polskich] istnieją nieoficjalne listy, których nie należy wspierać". Polskiemu rządowi zarzucił "zapędy autorytarne" i stosowanie "cenzury ekonomicznej" na przykładzie odebrania przyznanej dotacji festiwalowi Dialog, który zaprosił "Klątwę". Zaprzeczył natomiast, by sam był na "ogólnopaństwowej czarnej liście".

AFP podkreśla, że "stosuje się do bardzo jasnych reguł neutralności i ścisłości", a ponadto "wszystkie wypowiedzi cytowane w cudzysłowie odpowiadają nagraniu wideo z rozmowy" z Pawlikowskim.

(MK, 17.05.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Maj 17, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Felietoniście „Angory” grożą trzy lata więzienia za słowa „durny, kołtuński kraj”

Antoni Szpak pisze felietony do "Angory" od 20 lat (screen: YouTube.com)

Prokuratura postawiła zarzut znieważenia narodu polskiego satyrykowi Antoniemu Szpakowi, który publikuje swoje felietony w tygodniku „Angora”. Za użycie określenia „durny, kołtuński kraj” w jednym z tekstów grożą mu trzy lata więzienia.

Sprawę nagłośniła „Gazeta Wyborcza”. Szpak w opublikowanym 17 grudnia ub.r. felietonie „Telewizor pod gruszą” pisał o obchodach 26. urodzin Radia Maryja. Tekst nie spodobał się jednemu z czytelników, który zgłosił sprawę do łódzkiej prokuratury, a ta wszczęła postępowanie z urzędu. Przesłuchiwano w tej sprawie nie tylko autora felietonu, ale też redaktorów „Angory”. 

- Jestem satyrykiem i piszę o ludziach rządzących Polską. Odniosłem się do kuriozalnej imprezy u Tadeusza Rydzyka, w której trakcie nasza władza biła mu pokłony. Skomentowałem to w satyrycznym, ironicznym stylu i podsumowałem, że „jedynie w durnym, kołtuńskim kraju może dojść do takiej paranoi”. Zastanawiam się, w którym fragmencie mojego felietonu obrażam naród polski? - mówi Antoni Szpak w rozmowie z „Presserwisem”.

Na wniosek łódzkiej prokuratury powstała licząca 20 stron ekspertyza, w której oceniono m.in. że felietonista napisał „nieobiektywny” i „ironiczny” tekst, a jego styl „znieważa prezydenta Polski”.

Murem za Szpakiem stoi redakcja „Angory”. - Nie ma w tym felietonie nic takiego, co zasługiwałoby na szum, jaki się zrobił wokół tej sprawy. Tekst dotyczy rządu, którego działania można oceniać w różny sposób, a nie narodu polskiego. Czytelnik, który poczuł się obrażony felietonem, nie zgłosił się do nas, tylko do prokuratury. Dziwię się, że ta sprawa została tak potraktowana przez organa ścigania - mówi Paweł Woldan, redaktor naczelny „Angory”. 

Więcej w „Presserwisie” 

(PAZ, 17.05.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY