Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Maj 12, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Jest drugi akt oskarżenia w sprawie zabójstwa Jarosława Ziętary

Jarosław Ziętara był dziennikarzem "Gazety Poznańskiej"

Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie w piątek 11 maja br. skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Mirosławowi R. i Dariuszowi L. Dwóm byłym ochroniarzom Elektromisu zarzuca się uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie dziennikarza Jarosława Ziętary.

Mirosław R. (pseudonim Ryba) i Dariusz L. (Lala) mieli uprowadzić dziennikarza i przekazać go osobom, które dokonały jego zabójstwa. Według ustaleń prokuratury oskarżeni podając się za funkcjonariuszy policji, doprowadzili do wejścia Jarosława Ziętary do samochodu przypominającego radiowóz policyjny. Następnie przekazali go osobom, które dokonały jego zabójstwa, zniszczenia zwłok i ukrycia szczątków. Mieli oni współdziałać z inną, nieżyjącą dziś osobą. Obecnie 60-letni Mirosław R. i 50-letni Dariusz L., byli w pierwszej połowie lat 90. pracownikami poznańskiego holdingu Elektromis, którego działalność pozostawała w zainteresowaniu zawodowym Jarosława Ziętary. Oskarżeni nie przyznali się do zarzucanego im czynu i złożyli wyjaśnienia sprzeczne z ustaleniami śledztwa. Byli oni już podejrzani o pomocnictwo w porwaniu i zabójstwie dziennikarza, ale w grudniu 2015 roku prokuratura nieprawomocnie umorzyła śledztwo w tym zakresie. Zażalenie na decyzję prokuratury o umorzeniu złożył brat dziennikarza Jacek Ziętara.

- Oskarżenie byłych ochroniarzy Elektromisu o udział w porwaniu, przetrzymywaniu i przyczynienie się do śmierci dziennikarza to jeden z przełomowych momentów.  Dowodzi to, że prokuratura kompleksowo bada sprawę Ziętary - komentuje dla "Presserwisu" Krzysztof M. Kaźmierczak, przedstawiciel Komitetu Społecznego im. Jarosława Ziętary. - Myślę, że ten akt oskarżenia będzie wzmocnieniem dla trwającego od dwóch lat procesu, w którym Aleksander G. jest oskarżony o podżeganie do zamordowania dziennikarza. Oba wątki się uzupełniają. Mam nadzieję, że prokuratura sfinalizuje także inne wątki, dotyczące pozostałych osób, które odpowiedzialne są za zamordowanie dziennikarza - dodaje Kaźmierczak.

Prokuratura Krajowa, akt oskarżenia skierowała do Sądu Okręgowego w Poznaniu. W zamiejscowym oddziale PK prowadzone jest odrębne postępowanie dotyczące bezpośrednich sprawców zabójstwa Ziętary zmierzające m.in. do ustalenia miejsca ukrycia szczątków jego zwłok i ich identyfikacji.

Zamordowany dziennikarz współpracował m.in. z "Gazetą Wyborczą", "Wprost" i "Gazetą Poznańską". 1 września 1992 roku wyszedł ze swego mieszkania do redakcji "Gazety Poznańskiej" i został uprowadzony. Siedem lat później został uznany za zmarłego. Poznańskie śledztwo w sprawie jego uprowadzenia dwukrotnie umarzano, bo nie udało się odnaleźć ciała. W 2011 roku członkowie Społecznego Komitetu "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary" i redaktorzy naczelni gazet zaapelowali do władz o ponowne śledztwo. Sprawę przekazano do Krakowa. Krakowska prokuratura zmieniła kwalifikację prawną z uprowadzenia na zabójstwo. Uznała, że motywem zbrodni była dziennikarska praca Ziętary dotycząca afer gospodarczych.

W czerwcu 2015 roku Prokuratura Apelacyjna w Krakowie oskarżyła byłego senatora Aleksandra Gawronika o podżeganie do zabójstwa Jarosława Ziętary. Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Proces w tej sprawie tocy się od stycznia 2016 roku. Oskarżony nie przyznaje się do winy.

(GK, PAP, 12.05.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Maj 14, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Wojciech Sumliński miał problemy ze służbą graniczną na lotnisku London-Luton

Marcin Rola poinformował o zatrzymaniu Sumlińskiego na Twitterze (fot. screen Twitter/@MarcinRola89)

W piątek 11 maja 2018 roku w Wielkiej Brytanii służba graniczna zatrzymała na lotnisku London-Luton Wojciecha Sumlińskiego, byłego dziennikarza m.in. "Życia" i "Wprost".

Sumliński przyleciał do Londynu promować książkę "To tylko mafia". Został  zatrzymany na lotnisku przez służbę graniczną, która go przesłuchała. Jak podał Marcin Rola z serwisu wRealu24.tv., który jako pierwszy poinformował o zdarzeniu na Twitterze, Sumlińskiego pytano m.in. o to, czy jest antysemitą. Jego doniesienia potwierdził na Twitterze mecenas Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris. Po godzinie w kolejnym tweecie Kwaśniewski poinformował, że Sumliński został wypuszczony. Następnie podziękował "za reakcję polskich służb". Dodał, że w ciągu pół godziny od zgłoszenia zatrzymania zadzwonił do niego konsul Michał Mazurek i konsul dyżurny, którzy "mieli już pełne informacje o sprawie".
Sumliński na Facebooku relacjonował: "Ponad 30 razy zadawano pytania »CZY JEST PAN PRAWICOWCEM« - różnie to pytanie ujmując, próbując wmówić, że są to poglądy w Wielkiej Brytanii niepożądane!". Przekonywał, że został zatrzymany, ponieważ brytyjska służba graniczna otrzymała w jego sprawie kilka ostrzegawczych telefonów z Polski.

(IKO, 14.05.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo