Dział: PRASA

Dodano: Marzec 13, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Studenci Uniwersytetu Śląskiego proponowali, jak wyłapywać fake newsy

„Jak czytać w erze fake news?” - dowiadywali się studenci Uniwersytetu Śląskiego (fot. Mariusz Kowalczyk)

Studenci Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, którzy wzięli 13 marca br. udział w warsztatach Facebooka i Polityki Insight „Jak czytać w erze fake news?”, uczyli się odróżniać prawdziwe informacje od fałszywych.

Warsztaty rozpoczęły się od panelu dyskusyjnego, którego uczestnicy zwracali uwagę m.in. na to, że tzw. fake newsy to nic nowego, a swoją popularność zawdzięczają nowym kanałom ich dystrybucji, głównie w internecie. Paneliści porównywali zjawisko fake newsów do propagandy. Padły uwagi, że oskarżenia o fake newsy stało się też bronią do dyskredytowania pracy dziennikarzy. Panel dyskusyjny moderował Łukasz Lipiński, dyrektor ds. analiz Polityki Insight, a udział w nim wzięli dr hab. prof. UŚ Alina Świeściak (Uniwersytet Śląski), Jakub Turowski z Facebooka, dr hab. Jacek Warchala (Uniwersytet Śląski), Łukasz Warzecha, publicysta „Tygodnika do Rzeczy” i Mariusz Kowalczyk z "Press". 

W drugiej części studenci UŚ mieli za zadanie wyszukać dwie nieprawdziwe informacje w spisie kilkunastu tekstów. Wszystkim grupom, na które zostali podzieleni studenci, się to udało. Następnie uczestnicy warsztatów sformułowali rekomendacje, które mają pomagać w odróżnianiu prawdy od fałszu w tekstach informacyjnych. Studenci podkreślali, m.in., by uważać na źródła informacji, odróżniać opinie od newsów (żeby nie oskarżać autorów opinii o fake newsy), krytycznie podchodzić do zwrotów uogólniających i wartościujących, a także pytać, komu może służyć dana informacja, co do której jest podejrzenie, iż może być nieprawdziwa.

(MAK, 13.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Marzec 14, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Drugi numer "Vogue" z mniejszą liczbą stron i reklam

Na okładce nowego numeru jest czeska supermodelka Eva Herzigová. Sesja powstała w Nowym Jorku specjalnie dla polskiej edycji "Vogue" (fot. materiał prasowy)

Drugi numer polskiej edycji "Vogue" (Visteria) ma 256 stron - o 108 stron mniej niż w pierwszym wydaniu magazynu. Zmniejszyła się także liczba reklam. Eksperci oceniają, że wydawca testuje rynek, ale też zderzył się z twardymi realiami. 

Press

14 marca br. na rynku ukazał się drugi numer "Vogue". Visteria nie zgłosiła tytułu do Związku Kontroli Dystrybucji Prasy, ale Szymon Machnikowski, marketing and PR director informuje: - To, że w tym momencie nie jesteśmy w ZKDP, nie oznacza, że nie planujemy skorzystać z takiej możliwości. Na razie nasze wyniki są mierzone przez zewnętrznego dystrybutora – Ringier Axel Springer Polska i poszczególne sieci sprzedaży - mówi. Dodaje, że wkrótce poda dane o sprzedaży. Wcześniej wydawca poinformował, że pierwszy numer miał dodruk.

Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy uważa, że każdy wydawca ma prawo podjąć własną decyzję, choć przyznaje, że przynależność do ZKDP dodaje wiarygodności. - Być może jednak wydawca uznał, że dociera do tak specyficznej grupy reklamowej, że i tak ich pozyska – ocenia.

W pierwszym numerze "Vogue", który ukazał się 14 lutego br., na 364 strony w magazynie były 74 reklamy całostronicowe, 38 dwustronicowych oraz dwie wkładki reklamowe. W drugim numerze z 14 marca br. na 256 stron w magazynie jest 29 jednostronicowych reklam i 12 dwustronicowych, nie ma wkładek reklamowych. Reklamują się m.in. Louis Vuitton, Gucci, Tom Ford, Vitkac, Apart, W.Kruk, Estée Lauder, Intimissimi, Mango, Liu Jo, Simple, H&M. W sumie drugie wydanie "Vogue" jest o 108 stron cieńsze.

- Zmniejszenie liczby reklam, a tym samym liczby stron, pokazuje, że w pierwszym numerze najprawdopodobniej znajdowały się partnerskie reklamy. Pierwszy numer miał być mocnym wejściem i wydawca był skłonny zainwestować, teraz patrzy już na magazyn biznesowo. Tak wygląda po prostu rynek prasowy. Bardzo trudno jest sprzedawać reklamy w hurtowych ilościach – komentuje Dariusz Sachajko, niezależny ekspert mediowy.

Z kolei Maciej Myśliwiec, medioznawca z agencji doradztwa reklamowego Social Sky dodaje, że wydawca wyraźnie testuje rynek i czytelniczki. - Po pierwszym numerze największa krytyka dotyczyła liczby reklam. Czytelniczki nie czekały bowiem na magazyn reklamowy z dodatkiem sesji, ale odwrotnie. Mniejsza liczba reklam może sprawić, że czytelniczki sięgną po drugi numer "Vogue". Wydawca zmienił też konwencję okładki na taką, jakiej oczekiwalibyśmy od magazynu "Vogue" - podkreśla Myśliwiec.

Na okładce nowego numeru jest czeska supermodelka Eva Herzigová. Sesja powstała w Nowym Jorku specjalnie dla polskiej edycji "Vogue". Autorem jest fotograf Chris Colls oraz stylista George Cortina.

Press

Eva Herzigová

- Pierwsza okładka miała wywołać zamieszanie i to zrobiła, a druga jest już klasyczna, z jakich znany jest "Vogue" - ocenia Tomasz Jacyków, stylista.

Z kolei w Warszawie powstała sesja z estońską top modelką Karmen Pedaru – wykonał ją Łukasz Pukowiec. Do Zakopanego przyjechał Simon Upton, brytyjski fotograf, który od lat uwiecznia najpiękniejsze wnętrza. Sfotografował Witkiewiczówkę, perłę zakopiańskiej architektury. W drugim numerze pojawił się nowy cykl Vogue Nostalgia. "Vogue" Polska to dwudziesta trzecia edycja magazynu świecie. Poza numerem wakacyjnym, lipcowo-sierpniowym, wszystkie pozostałe będą ukazywać się co miesiąc. Cena egzemplarzowa to 16,90 zł. Ceny reklam według cennika wynoszą: 149,8 tys. zł za pojedynczą stronę, 280 tys. zł za rozkładówkę.

(JOK, IKO, 14.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo