Dział: INTERNET

Dodano: Marzec 11, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Po przegranym procesie Pudelek.pl przeprasza Monikę Janowską

Sąd nakazał serwisowi Pudelek.pl publikację przeprosin przez 30 dni (screen: Pudelek.pl)

Serwis Pudelek.pl przez 30 dni na swojej stronie głównej ma publikować przeprosiny skierowane do Moniki Janowskiej – zdecydował w prawomocnym wyroku sąd. Menedżerka Roberta Janowskiego złożyła pozew w związku z serią publikacji, w których pojawiły się zarzuty, że jest złodziejką.

Reprezentujący Monikę Janowską mecenas Roman Giertych poinformował nas, że prawomocny wyrok zapadł pod koniec lutego br. - Sąd nakazał publikację przeprosin przez 30 dni w serwisie Pudelek.pl - przyznał mojej klientce 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia - mówi Giertych.
Przeprosiny zostały opublikowane na stronie głównej Pudelek.pl. Ich treść brzmi: "Http sp. z o.o. przeprasza Panią Monikę Janowską (dawniej Głodek) za to, że naruszyła Jej dobra osobiste, w ten sposób że w okresie od dnia 23 lutego 2013 roku do dnia 10 marca 2014 r. w prowadzonym przez siebie serwisie internetowym www.pudelek.pl w 43 publikacjach podała nieprawdziwe informacje, jakoby Pani Monika Janowska (Głodek) kradła futra i ubrania w USA, kradzione ubrania sprzedawała polskim celebrytom oraz za to, że nazwała Panią Monikę Janowską (dawniej Głodek) złodziejką. Powyższe oświadczenie publikowane jest w wyniku przegranego procesu sądowego”.

(GDYJ, 11.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: INTERNET

Dodano: Marzec 12, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Ataki na dziennikarzy Onetu, Andrzej Stankiewicz stracił felietony w Polskim Radiu 24

Andrzej Stankiewicz (fot. Marcin Obara/Press)

Po publikacjach o stosunkach polsko-amerykańskich prawicowe media i niektórzy politycy zarzucają dziennikarzom Onet.pl, że mieli podać nieprawdziwe informacje. Andrzej Stankiewicz z Onetu, który stracił felietony w Polskim Radiu 24, nie wyklucza pozwów sądowych. Poseł PiS Dominik Tarczyński zapowiada projekt ustawy, który przewiduje karanie finansowe mediów za publikację fake newsów. Wielu dziennikarzy uważa, że to byłaby pałka na media, a ataki na dziennikarzy Onetu nazywają "brutalnym nadużyciem".

5 marca br. Onet.pl opisał notatkę polskiej ambasady w Waszyngtonie. Dziennikarze portalu Andrzej Stankiewicz i Andrzej Gajcy w tekście "Amerykańskie sankcje wobec polskich władz" napisali m.in., że "Amerykanie wprowadzili szczególne sankcje wobec polskich władz – do czasu przyjęcia zmian w ustawie o IPN prezydent ani wiceprezydent USA nie będą się z nimi spotykać".

Publikacja została skrytykowana przez niektórych prawicowych dziennikarzy. Redaktor naczelna Republika TV Dorota Kania napisała w serwisie Niezalezna.pl, że "trzeba postawić pytanie kto stoi za fake newsami Onet.pl". Jej zdaniem są one wymierzone "w nasz kraj, nasz interes narodowy, nasze bezpieczeństwo". "I dlatego trzeba lekceważyć rewelacje Onetu i podobnych mediów, by nie dać się ponieść rosyjskiej narracji" – napisała Kania. Z kolei w serwisie Wsieci.pl, w zapowiedzi nowego numeru tygodnika "Sieci", na okładce którego wybito "Kłamstwem w Polskę", informacje dziennikarzy Onetu nazwano fake newsem. Maciej Pawlicki napisał natomiast o "funkcjonariuszach niemieckiego portalu Onet" i "producentach kłamstwa".

Dziennikarze Onetu wiele razu odpowiadali na zarzuty, że podali nieprawdziwe informacje. Teraz Andrzej Stankiewicz nie wyklucza pozwów sądowych za ataki na niego i innych dziennikarzy Onetu. – Analizujemy konkretne wystąpienia polityków i dziennikarzy atakujące nas. Niektórzy nie pozostawiają nam pola manewru. Stopień agresji i wulgarności pod naszym adresem jest taki, że przekraczanie pewnych granic musi się skończyć sprawami w sądzie – mówi Stankiewicz.

Jak się dowiedzieliśmy, po publikacji Onetu Polskie Radio 24 zrezygnowało z felietonów Stankiewicza, które pojawiały się w tej rozgłośni od września 2016 roku. Dyrektor anteny Paweł Badzio powiedział nam, że to była jego decyzja, ale odmówił odpowiedzi na pytanie, jaki był jej powód. – Mam nadzieję, że się spotkamy (z Andrzejem Stankiewiczem - przyp. red.), żeby obgadać pewne rzeczy – uciął rozmowę.

- Po ataku pewnych dziennikarzy i polityków z obozu władzy dyrektor Badzio tak postanowił, ponieważ moja obecność w kierowanej przez niego rozgłośni zaczęła być dla niego kłopotliwa – uważa Stankiewicz.

Po publikacji Onetu poseł PiS Dominik Tarczyński przygotowuje projekt ustawy, która przewiduje karanie finansowe mediów za publikacje fake newsów. Tarczyński w rozmowie z "Presserwisem" mówi, że chodzi mu o "zwalczanie kłamstw medialnych". Zapewnia, że jego czterostronicowy projekt oparty jest na rozwiązaniach niemieckich i na mocy tych przepisów każdy będzie mógł zawiadomić prokuraturę, a ostateczną decyzję podejmie sąd. - To dotyczy nie tylko mediów, ale też polityków i osób publicznych, czyli wszystkich, którzy wpływają na opinię publiczną – mówi Tarczyński. Zapowiada, że prawdopodobnie na najbliższym posiedzeniu skieruje projekt do marszałka Sejmu. Zaplanowane jest ono na 20-23 marca br.

Tarczyński wiele razy atakował media i dziennikarzy. 8 marca br. zareagował na twitterowy wpis Janusza Schwertnera z Onetu, który napisał, że poseł szykuje ustawę pozwalającą odgórnie dyscyplinować dziennikarzy. "Redaktorze, dobra rada: Nie zaczepiaj mnie bo już kilku takich jak Ty przekonało się, że to antyskuteczne i nieprzyjemne. Wstydu przy ludziach mam Ci narobić? Skończyła się dyktatura łżemediów. Nikt się Was nie boi. Wręcz przeciwnie. Gardzę waszymi #FakeNews" - napisał polityk na Twitterze. W wywiadzie dla Rp.pl Tarczyński stwierdził, że chciałby się dowiedzieć, co robili i z jakiego środowiska wywodzili się dziadek i ojciec dziennikarza. 

Pomysł Dominika Tarczyńskiego wprowadzania kar dla mediów krytycznie oceniają dziennikarze, z którymi rozmawiał "Presserwis". Dyrektor programowy Onetu Bartosz Węglarczyk zwraca uwagę, że przepisy pozwalające karać za publikowanie nieprawdziwych informacji są już w Kodeksie cywilnym. W jego ocenie ustawa Tarczyńskiego "ma być pałką na media". - Jestem za wprowadzeniem tej ustawy, ale pod jednym warunkiem: politycy, którzy oskarżają media o fake newsy, a potem się okazuje, że to nie są nieprawdziwe informacje, też poniosą karę. Jeśli ta ustawa wejdzie w życie, w co wątpię, to politycy nie będą ponosić odpowiedzialności finansowej, jak media, bo mają immunitet – podkreśla Węglarczyk.

Konrad Piasecki z Radia Zet i TVN 24 ocenia: - To będzie kaganiec na media, które nie podobają się rządzącym.

Prowadzący "Wydarzenia" Polsatu Jarosław Gugała zwraca uwagę na problem upolitycznienia mediów. - Coraz więcej opinii dziennikarzy to są opinie powtarzane po partiach politycznych, z którymi oni są związani. To powoduje, że nie ma już czegoś takiego jak fake news, tylko mamy do czynienia z newsami prawicowymi lub lewicowymi. Jedni oskarżają drugich o fake newsy, a opinia publiczna jest w dużej mierze przekonana, że nie ma czegoś takiego jak uczciwe dziennikarstwo - mówi Gugała.

- Wielu dziennikarzy jest niezwykle zaangażowanych w walkę polityczną, co ma złe skutki dla precyzyjności i prawdziwości informacji - uważa Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor Biełsat TV. – Taki efekt mieliśmy, jeśli chodzi o problem informacji Onetu, które były grubo przesadzone. Jednak pomysły karania mediów są bardzo szkodliwe, ponieważ łatwo tu o nadużycia - mówi Romaszewska-Guzy.

Michał Szułdrzyński, zastępca redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej", przypomina: - Obowiązkiem dziennikarzy jest ujawnianie spraw, które nie są znane opinii publicznej, a nie kalkulowanie, czy jest to na rękę rządzącym. Nie zgadzam się z argumentem, że ujawnione przez Onet notatki szkodzą Polsce. Nie, one szkodzą tym, którzy Polską rządzą. Używanie słowa fake news w tym kontekście jest brutalnym nadużyciem – mówi Szułdrzyński.

Z dziennikarzami Onetu solidaryzuje się też Żaneta Gotowalska z "Gazety Wyborczej", która napisała na Twitterze, że Gajcy i Stankiewicz "zrobili to, co do dziennikarzy należy i co stanowi sól naszego zawodu. Wyciągnęli na światło dzienne istotne fakty, które władza przed obywatelami chciała ukryć". Dziennikarz Polsat News Jan Kunert skomentował na Twitterze: "Czy ja dobrze myślę, że naprawdę są tacy (to nie żart), którzy myślą, że spotkali się redaktorzy @A_Gajcy i Stankiewicz i wszystko sobie wymyślili? Serio?".

Pierwszy zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Jarosław Kurski zapewnił o solidarności "GW" z Onetem. "Dajcie sobie spokój. Nie zakneblujecie wolnych mediów. »Gazeta Wyborcza« solidaryzuje się z portalem Onet.pl i z jego dziennikarzami. Robimy to w imię przekonania, że obrona konstytucyjnego prawa obywateli do informacji wolnej od cenzury jest nadrzędną wartością wszystkich niezależnych mediów w Polsce" – napisał Kurski na Wyborcza.pl.

(GDYJ, 12.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo