Dział: KSIążKI

Dodano: Marzec 09, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Poznań. Miasto grzechu”

Press

Marcin Kącki

Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2017

Po świetnym „Białymstoku”, „Plaży za szafą” oraz napisaniu powieści Marcin Kącki wraca do Poznania, by drążyć temat z najwyższym mistrzostwem opisany już w „Maestrze”. Ale teraz do negatywnych bohaterów tamtej książki dołączają kolejni mieszkańcy Poznania – negatywni i pozytywni, a tych pierwszych jest znacznie więcej. Czytelnik poznaje historie osób tak różnych, że czasem zastanawia się, jak to się w głowie autora łączy w całość. Niestety, łączy się.

Powstaje obraz jak z kalejdoskopu, w którym wystarczy delikatny ruch ręką, by pozornie rozsypane szkiełka złożyły się w nową całość o jeszcze ciemniejszych barwach niż przed chwilą. Wszystkie, często zaskakujące biografie, współczesne i dwudziestowieczne, budują wizerunek miasta, w którym nieliczni pozytywni bohaterowie zderzają się z oporem silnie konserwatywnego, mieszczańskiego środowiska. Ta książka jest obowiązkową lekturą dla miłośników lokalności. A poznaniaków, którzy pocieszają się, że to obraz głęboko niesprawiedliwy, musimy zmartwić. Być może Waszym nieszczęściem jest tylko to, że właśnie tu żyje i pracuje taki dziennikarz jak Marcin Kącki.

(CP, 09.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: KSIążKI

Dodano: Marzec 08, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Był sobie chłopczyk”

Press

Ewa Winnicka

Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2017

Jak to możliwe, że przez ponad dwa lata dwóm rodzinom, dziadkom, lekarzom, pracownikom socjalnym i sąsiadom nie brakowało obecności dwulatka, którego kiedyś poznali, widywali, odwiedzali? Ewa Winnicka, jak przystało na reportera, zabrała się za temat wtedy, gdy tabloidy się już nim nasyciły, ludzie obgadali, urzędnicy wydali oświadczenia i właściwie wszystko było już dla opinii publicznej jasne. Wszystko?

Historia bezimiennego chłopca z Cieszyna, do którego nikt się nie przyznawał i na którego pogrzeb przybyły tłumy, poruszyła całą Polskę. Książka Winnickiej to rekonstrukcja wydarzeń: tych przed wrzuceniem ciała dwuletniego Szymona do stawu rybnego koło Cieszyna i tych po odkryciu ciała chłopca, który Szymonem mógł się stać z powrotem dopiero długo potem. Po dwóch latach śledztwa okazało się, że mieszkał w Będzinie, a śmierci są winni jego rodzice. Winnicka krok po kroku, jakby bez emocji opisuje, jak doszło do tej tragedii i co się działo przez wiele miesięcy po niej. Książkę czyta się więc niczym powieść akcji. Ta sucha reporterska relacja może jednak czytelnika zmylić, bo za faktami – obnażającymi nieraz ludzką bezduszność i zwykłą głupotę – jest ukryty głęboki problem. Ciąg zdarzeń pokazuje, że w Polsce dziecko nie jest specjalnie chronione, a podejście dorosłych do dzieci często chłodne i beztroskie. Donosy pisane przez obywateli do policji, która szukała jakichkolwiek punktów zaczepienia w poszukiwaniu rodziny martwego chłopca, są porażającym świadectwem patologii polskich rodzin. Śmierć Szymona była może przypadkiem, ale to, jak do niej doszło, przypadkiem nie jest. Bo nie przez przypadek matka Szymona trafiła do tego samego aresztu śledczego w Katowicach, co inna znana dzieciobójczyni – matka Madzi z Sosnowca. Książka Winnickiej to kawał porządnej reporterskiej roboty i dobijająca lektura, obawiam się, bez happy endu.

(RG, 08.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY