Dział: PUBLIC RELATIONS

Dodano: Marzec 02, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Akcja #RespectUs nie poprawi wizerunku Polski i Polaków za granicą

Fragment spotu przygotowanego w ramach akcji #RespectUs (screen: YouTube.com)

Zadaniem akcji #RespectUs jest „wyrażenie sprzeciwu wobec zakłamywania historii oraz ukazywania Polski i Polaków jako kata w czasie II wojny światowej”. Organizatorzy przygotowali spot z tekstem punkowego zespołu Lumpex i napisy na polskie ciężarówki jeżdżące po Europie: „#RespectUs. During WW2 Poles saved over 100 000 Jews” ("Szanuj nas. W czasie II wojny światowej Polacy ocalili ponad 100 000 Żydów"). Eksperci od marketingu są jednak sceptyczni, czy ta akcja zmieni myślenie o Polsce i Polakach.

W spocie zakrwawiony mężczyzna (ucharakteryzowany pomysłodawca akcji Marek Miśko), paląc nerwowo papierosa, przeprasza za krzywdy, których Polacy doznali m.in. od Niemców, Czechów, Rosjan, Chińczyków. Spot kończy się słowami: "I tylko mnie jedno przenika do głębi - że mnie k...wa nikt nie przeprasza". Miśko w spocie recytuje tekst punkowego zespołu Lumpex. Spot ma być również nagrany w wersji angielskiej. - Wersja angielska będzie gotowa w ciągu dwóch tygodni - zapowiada Miśko. Do 28 lutego wieczorem spot miał pond 327 tys. wyświetleń na Facebooku i został udostępniony prawie 10 tys. razy. Na Facebooku profil #RespectUs przez dobę zdobył prawie 7,4 tys. polubień i ponad 7,7 tys. obserwujących.

Dodatkowym elementem akcji są ciężarówki jeżdżące po Europie z napisem na naczepach „#RespectUs. During WW2 Poles saved over 100 000 Jews” ("Szanuj nas. W czasie II wojny światowej Polacy ocalili ponad 100 000 Żydów"). Marek Miśko zapewnia, że jest już ok. 50 ciężarówek z takim napisem, które należą do trzech firm spedycyjnych. - Firmy spedycyjne, które chcą się włączyć do akcji, zgłaszają się do nas po projekt napisu, który przekazujemy nieodpłatnie. Koszt przygotowania plandeki z hasłem akcji pokrywają firmy spedycyjne. My nie przyjmujemy od nikogo żadnych pieniędzy, na nic nie zbieramy - podkreśla Miśko. 

Kolejnym etapem akcji #RespectUs ma być kolejny spot, w którym wystąpią Polacy, których jeden z rodziców jest obcokrajowcem. - Będą mówić w spocie, że czują się Polakami i nie podoba im się, gdy źle się mówi o Polsce w kontekście II wojny światowej. Ten spot będzie przygotowany tylko w języku angielskim - mówi Miśko. 

Akcja z napisami na ciężarówkach też ma mieć ciąg dalszy - napisy mają się zmienić na "#PolishTeam - plus zdjęcie znanego Polaka (wynalazcy, artysty, naukowca) z napisem. - Na przykład podobiznę Mikołaja Kopernika uzupełni napis: "To on ruszył Ziemię. Polak, Mikołaj Kopernik" - wyjaśnia Miśko.

Na potrzeby akcji zostało też przygotowanych 5 tys. samochodowych gadżetów - imitacji tablic rejestracyjnych z napisem "#RespectUs". Tablice te będą rozdawane na przejściu granicznym z Niemcami w Kołbaskowie. - Koszt każdej z nich to 11 złotych - wyjaśnia Miśko. - Zapłacił za to Szczepan Wójcik, prezes Związku Polski Przemysł Futrzarski z własnych, prywatnych pieniędzy - dodaje. 

Eksperci od marketingu i komunikacji, oceniając skuteczność akcji #RespectUs, są sceptyczni. - To spot tylko dla Polaków, dla nas i o nas - ocenia Wojciech Dagiel, współwłaściciel i dyrektor kreatywny agencji reklamowej Lvov. - On nikomu poza Polską niczego nie uświadomi i nie wytłumaczy. Jest nieprzetłumaczalny. Ironia jako środek wyrazu czyni go jeszcze bardziej hermetycznym w przekazie - dodaje.

Anna Gołębicka, strateg marketingu, uważa, że przekaz napisów na ciężarówkach też jest niezrozumiały. - Z punktu widzenia marketingu ta akcja trafi w próżnię. Jej odbiorcy nie zrozumieją, co i dlaczego Polacy chcą o sobie w ten sposób powiedzieć. Aby ją zrozumieć, trzeba znać historię Polski, a także przebieg i sens obecnego konfliktu Polski z innymi krajami na tle nowelizacji ustawy o IPN. Nikt tego na co dzień poza Polską dokładnie nie śledzi. Ta akcja nie odniesie zamierzonego skutku - ocenia Gołębicka. 

Pomysłodawcą całości jest Marek Miśko, dyrektor generalny Związku Polski Przemysł Futrzarski. Podkreśla, że cała akcja została sfinansowana ze środków własnych: - Wszystko robimy sami, sprzęt nieodpłatnie wypożycza nam Fundacja Wsparcia Rolnika Polska Ziemia - mówi Marek Miśko. I dodaje: - Nie jest to pierwsza akcja społeczna, w której biorę udział. Tak mnie wychowano, że obok problemów społecznych nie można przechodzić obojętnie. W latach 2007-2017 Miśko pracował w radiu RDC - prowadził audycje publicystyczne, zajmował się też produkcją programów; od 2016 roku współpracował z Teatrem Polskiego Radia Programu I jako scenarzysta słuchowisk, a także jako ich aktor.

Akcję #RespectUs wspomaga Fundacja Wsparcia Rolnika Polska Ziemia, która jest wydawcą serwisu Wsensie.pl.

(AMS, 02.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: PUBLIC RELATIONS

Dodano: Marzec 06, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Decyzja WPP o łączeniu Burson-Marsteller i Cohn & Wolfe nie obejmie Polski

(fot. pixabay.com)

Holding komunikacyjny WPP ogłosił globalne połączenie swoich dwóch sieci agencji PR: Burson-Marsteller i Cohn & Wolfe w jeden podmiot – Burson Cohn & Wolfe. W Polsce agencje będą jednak nadal funkcjonować niezależnie.

Agencja Cohn & Wolfe w Polsce należy do Grey Group. Sieć Burson-Marsteller nie ma w Polsce własnej agencji, od 2008 roku działa w naszym kraju za pośrednictwem agencji afiliowanej - Solski Communications. Według Katarzyny Kluk, szefowej agencji Cohn & Wolfe (Grey Group), holding WPP nie podjął jeszcze decyzji, jak połączenie obu sieci będzie realizowane na poszczególnych rynkach i podkreśla, że połączenie nie musi dotyczyć wszystkich krajów. - W Polsce nie będzie żadnych zmian, obie agencje będą działały tak, jak dotychczas, czyli niezależnie - mówi Kluk.

Zmian nie spodziewa się też Ryszard Solski, prezes Solski Communications. -  My jesteśmy polską firmą, tylko afiliowaną przy sieci Burson-Marsteller - wyjaśnia. - Połączenie nie jest zatem oczywiste. Obie sieci, Burson-Marsteller i Cohn & Wolfe, na wielu rynkach mają tylko agencje afiliowane. Myślę zatem, że WPP będzie analizować rynek po rynku, zanim podejmie jakieś decyzje. Polska dla WPP raczej nie jest priorytetem, więc nie spodziewałbym się tych decyzji zbyt prędko. Teraz działamy niezależnie - dodaje Solski.

(AMS, 06.03.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo