Dział: OPINIE

Dodano: Luty 02, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

To projekt, który zamyka się w granicach miliona złotych - mówi o Zapinamypasy.pl Bartosz Remplewicz, prezes Remes Sport

(fot. materiały prasowe )

Ile kosztowało uruchomienie radia?

Cały projekt nie został jeszcze spięty klamrą. Jesteśmy na etapie wdrażania. To projekt, który zamyka się w granicach miliona złotych.  

Będziecie starać o koncesję na nadawanie na UKF?

To zbyt drogie przy takiej formie działalności. Wydaje się, że nie do odrobienia. Koncentrujemy się na formie internetowej – tańszej, a fajnej. Myślę, że z biegiem czasu słuchacze będą przechodzili z formy FM do internetu.

Jak radio ma na siebie zarabiać?

Z reklam. Będą spoty, banery reklamowe, audycje dla sponsorów. Pełen wachlarz.

I koszty uda się pokryć z reklam?

Tak zakładam. To jest biznes. Mam różne biznesy, nie wszystkie osiągnęły sukces gospodarczy. Niektóre wypalają, niektóre trzeba zamknąć.

Kiedy spodziewa się Pan, że projekt może zacząć na siebie zarabiać?

Przy optymistycznej wersji myślę, że to kwestia wyjścia na zero po od trzech do sześciu miesięcy.
W scenariuszu optymalnym minimum rok.

Zrobiliście jakieś badania, czy jest rynek na takie radio?

Na nosa. 

Nie jest to ryzykowne?

Wszystkie moje biznesy były ryzykowne. Hotel w Opalenicy też. Każdy mówił, żeby otworzyć w górach albo nad morzem. Są dwie szkoły: korporacyjna – dużo papierów, pieniędzy oraz rodzinna – swoje pieniądze dziesięć razy obrócone i swoja intuicja.

Maciej Kozielski

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: OPINIE

Dodano: Luty 02, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"Vogue" to moda z wyższej półki, "Elle" pokazuje to, co dostępne dla czytelniczki

Na rynku ukazało się odświeżone badanie „Elle”. Wejście na rynek numeru poprzedziły badania. Czego nowego dowiedziała się Pani o czytelniczce „Elle”?

Okazało się na przykład, że nasze czytelniczki nie oczekują powielania tych samych treści w wydaniu papierowym i internetowym „Elle”. Korzystają z tych dwóch mediów w zupełnie różnej formie i w różnym czasie. Z serwisu internetowego korzystają w wolnej chwili, głównie w celach informacyjnych. Magazyn jest dla nich z kolei ucztą wizualną, inspiracją, relaksem, na który czytelniczka świadomie poświęca czas. Nie chce czytać magazynu z telefonem w ręku. Dlatego w zmienionym „Elle” zrezygnowaliśmy na przykład ze wszystkich graficznych odnośników do naszego serwisu on-line. Zmian jest oczywiście więcej. Wprowadziliśmy więcej tematów związanych z modą, bo tego oczekują od nas czytelniczki. Zmieniliśmy font na bardziej kobiecy i elegancki. Magazyn ma więcej świeżości i luksusu.

W internecie nie będzie tekstów z magazynu?

Sposób pisania do prasy i do internetu różni się. Dlatego w serwisie on-line wykorzystujemy zazwyczaj najciekawsze części artykułów z „Elle”, by zachęcić czytelniczkę czytającą nas w internecie do przeczytania całości tekstu w magazynie.

Czy zmiany w „Elle” to przygotowanie do walki z „Vogue”, który wchodzi na rynek 14 lutego?

Zmiany w „Elle” głównie wynikają ze zmieniających się oczekiwań naszych czytelniczek. Niezależnie od tego, że na rynku pojawił się nowy tytuł i tak byśmy ich dokonali. Znamy dokładne oczekiwania naszych czytelniczek, wiemy o jakim „Elle” marzą. Kochają modę i chcą o niej u nas czytać – nowe „Elle” odpowiada na ich potrzeby. Ciesze się, że mam okazję wprowadzać te wszystkie zmiany, we współpracy ze świetnym zespołem redakcji „Elle”.

JOK

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY