Dział: OPINIE

Dodano: Styczeń 26, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Przy "Polskich neonazistach" pojawił się jeszcze jeden wątek, będzie materiał - Bertold Kittel

Czy emisja "Polskich neonazistów" była opóźniana? 

Praca dziennikarza śledczego trwa długo. Ostatnie zdjęcia kończyliśmy w listopadzie, mówimy o tym w reportażu. Bardzo długo trwała korespondencja z prokuraturą. Czasami wymiana jednego pisma zabiera ponad trzy tygodnie. Do tego zamazywanie twarzy wszystkich bohaterów, czego wymaga polskie prawo. Końcowy montaż i postprodukcja zaczęły się po zawieszeniu przez narodowców portretów posłów na szubienicach w Katowicach (27 listopada 2017 roku - przypis redakcji). Jedyny okres zwłoki to święta Bożego Narodzenia.

Kiedy rozpoczęli Państwo przygotowania do zdjęć?

Nie odpowiem dokładnie na to pytanie. Problem ekstremizmu zgłębiam od wielu lat. Dodam, że przy okazji reportażu "Polscy neonaziści" pojawił się jeszcze jeden wątek. Wyjdzie z tego materiał, który pewnie za jakiś czas zmontuję. To historia, która dotyczy zagranicy. Ona poszła trochę w inną stronę, nie dotyczy konkretnie neonazizmu. Interesuje mnie w jaki sposób ekstremistyczne grupy ewoluują, czym się zajmują ci ludzie itd. Więcej na razie nie mogę zdradzić.

Według Rafała Ziemkiewicza, publicysty "Tygodnika do Rzeczy" Wasz material o neonazistach  miał politycznym przeciwnikom PiS dostarczyć amunicji w sytuacji, gdy opada zapał rewolucyjny "ulicy i zagranicy".

Ten reportaż przedstawia historię polskich neonazistów jeden do jednego. Powiedziałem dokładnie jak powstawał. Nie będę komentował słów Ziemkiewicza.

(Mackuch, 26.01.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: OPINIE

Dodano: Styczeń 31, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Nie próbujemy zatrudnić "Pożaru w Burdelu" - mówi Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN

Edward Miszczak, dyrektor programowy Grupy TVN (fot. archiwum "Press")

Dlaczego TVN zdecydował się na współpracę z kabaretem "Pożar w Burdelu"?

Od dawna myśleliśmy o nawiązaniu współpracy. Ekipa "Pożaru w Burdelu" jednak nigdy nie miała czasu. Teraz pozwoliła nam zarejestrować jeden program przygotowany specjalnie dla nas. Pokażemy go pod koniec lutego.

Czy to będzie konkurencja dla "Ucha prezesa"?

Nie. W "Uchu prezesa" jest więcej tekstu. "Pożar w Burdelu" stawia na skecze i piosenki. Program "Fabryka patriotów" to miks starych i nowych numerów. Podkreślam jednak, że nie próbujemy "Pożaru w Burdelu" zatrudnić w TVN. Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, o czym jest ten program. Artyści nie dają nam scenariusza do zatwierdzenia. Oczywiście jeśli w show zdarzy się jakaś hekatomba, to musimy pamiętać o odpowiedzialności prawnej.

Boi się Pan kolejnej kary od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji?

Nie o to chodzi. Program poddany zostanie normalnej kolaudacji. Proszę pamiętać, że w tym wypadku jest inny problem. Artyści są bardzo popularni w Warszawie, poza stolicą trochę mniej. Według mnie dzięki TVN będą ich mogli poznać ludzie w całej Polsce. Wierzę, że coś fajnego razem zrobimy.

Powstanie z tego cykliczny program kabaretowy w TVN?

Jest na to szansa, ale trzeba spełnić kilka warunków. Jeśli zobaczymy po pierwszej emisji, że publiczność to kupuje, a artyści są w stanie upchać realizację programu pomiędzy swoimi spektaklami, to wówczas wyprodukujemy cykl.

Dlaczego TVN zrezygnował wiosną z show "Azja Express", ale wprowadzacie za to "Iron Majdan"?

Postanowiliśmy robić wymiennie: "Iron Majdan" teraz, a jesienią "Azja Express". Zakończyliśmy właśnie casting do "Azja Express", za chwilę grupa realizatorów, która produkowała show "Agent-gwiazdy" zajmie się "Azją Express". Ekipa jest zebrana, a program zrealizowany zostanie w Ameryce Południowej.

Maciej Kucharski

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo