Dział: KSIążKI

Dodano: Styczeń 02, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Więzy krwi”

Press

Jean Hatzfeld

Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2017

Francuski reporter Jean Hatzfeld wrócił do Rwandy, żeby się dowiedzieć, czy ludobójstwo z 1994 roku odcisnęło piętno na dzieciach tych, którzy wtedy mordowali i byli mordowani. Hatzfeld zna ten temat, to już jego czwarta książka o Rwandzie (poprzednie to: „Nagość życia. Opowieści z bagien Rwandy”, „Sezon maczet”, „Strategia antylop”). W tej najnowszej nie ma jednak krwawych opisów, jak to członkowie plemienia Hutu w cztery miesiące zamordowali maczetami ok. 1 mln Tutsi. Bohaterowie tej książki byli zbyt mali, żeby to zapamiętać, albo nie było ich jeszcze na świecie. W Rwandzie po ludobójstwie wprowadzono politykę, która ma leczyć rany po samobójstwie. W domach rodzice z dziećmi też niezbyt chętnie o tym rozmawiają. Hutu i Tutsi siedzą obok siebie w szkolnych ławkach i w kościołach. W szkołach dzieci co prawda dowiadują się o krwawej przeszłości, lecz bez zbędnych szczegółów, które mogłyby na nowo rozpalić nienawiść. Nastolatkowie, którzy wtedy byli małymi dziećmi, opowiadają reporterowi, że między sobą też rzadko rozmawiają o tym, co robili ich rodzice w 1994 roku i jak potoczyły się losy ich rodzin po ludobójstwie. Skrywana nienawiść czasami jednak wybucha i między uczniami dochodzi do przemocy.

Dzięki reporterskiemu kunsztowi Hatzfelda znowu możemy zobaczyć, co się dzieje za zasłoną zaciągniętą przez władze Rwandy. Autor odwiedza niektórych z bohaterów swoich poprzednich książek i rozmawia z ich dziećmi. Odkrywa ból i liczne traumy, które są udziałem kolejnego pokolenia. „Nie wiem, ile pokoleń musi jeszcze minąć, by młodzi Tutsi i Hutu mogli się wspólnie śmiać i nawiązywać przyjaźnie” – mówi mu 19-letnia Ange Uwase.

(MAK, 02.01.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: KSIążKI

Dodano: Styczeń 02, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Miasto cierni. Największy obóz dla uchodźców”

Press

Ben Rawlence

Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2017

Brytyjski dziennikarz i aktywista Ben Rawlence spędził ok. pięciu miesięcy w Dadaab, obozie dla somalijskich uchodźców w Kenii, prowadzonym przez ONZ i organizacje pozarządowe. Odbył setki rozmów z jego mieszkańcami, szczegółowo dokumentując ich codzienność. Powstała fabularyzowana opowieść przedstawiająca losy kilkunastu osób próbujących przetrwać w tym gigantycznym niby-mieście zbudowanym na skale, gdzie granice prowizorycznych domostw wyznaczają cierniste zarośla. Miejsce, które miało być tymczasowym schronieniem, stało się na długie lata domem dla setek tysięcy uciekinierów. Przez 25 lat jego istnienia wychowało się tam pokolenie, które nie zna innego życia poza obozowym. Za wszelką cenę próbują się stamtąd wyrwać – marzą o Ameryce, Kanadzie, Europie, ale udaje się to nielicznym. Rawlence pokazuje, jak działają organizacje pomocowe, które w rzeczywistości nie rozwiązują problemów – pozwalają jedynie trwać w niemocy – i jak w gabinetach polityków podejmowane są decyzje dotyczące czyjegoś życia i śmierci. Krytykuje również media – w obliczu klęski głodu zainteresowane głównie zrobieniem sensacyjnego materiału, filmujące najbardziej wychudzone dzieci. „Miasto cierni” to lektura niewygodna, uwierająca, nakazująca na nowo spojrzeć na obrazy uchodźców, do których już przywykliśmy w mediach. Trzeba ją czytać szczególnie w Polsce, by uświadomić sobie, skąd biorą się ci wszyscy ludzie w łodziach przybijających do europejskich brzegów. I dlaczego są to głównie młodzi mężczyźni. Pokazując prawdziwe historie konkretnych ludzi, Rawlence pozwala na nowo zobaczyć w nich człowieka.

(UR, 02.01.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY