Dział: PRASA

Dodano: Wrzesień 11, 2015

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"Super Express", strasząc Arabami, przebija "Fakt" z ofiarą mordu na okładce

Okładka czwartkowego wydania "Super Expressu"

Podczas gdy niemiecki "Bild" (Axel Springer SE) publikuje po arabsku dodatek dla uchodźców, polski tabloid "Super Express" (ZPR Media) bije na alarm, bo Arabowie zaleją Polskę. Zdaniem etyków ksenofobia w tabloidzie jest bardziej niebezpieczna niż publikowanie zdjęć ofiar mordu.

Wczorajszy "Super Express" z pierwszej strony krzyczał: "Alarm! 90 tysięcy Arabów zaleje Polskę". W tle było zdjęcie uchodźców. Tekst podpisany "AN" dotyczył nacisków m.in. na Polskę szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude'a Junckera, aby przyjęły uchodźców z Syrii, Erytrei i Iraku. Na zdjęciach wewnątrz wydania pokazano starcia imigrantów z grecką policją, bezradność węgierskiej policji wobec tłumu uchodźców i "góry śmieci", jakie pozostawiają oni po sobie.
Dziś tytuł "SE" z pierwszej strony to: "Terroryści mogą być wśród uchodźców", a w środku jest tekst zatytułowany: "Przez Arabów rozleci się UE".
- Ksenofobiczne bądź straszące ludzi interpretacje faktów są niebezpieczne. Informacja "SE" rodzi zagrożenie, że ludzie wystąpią przeciw jakiejś grupie społecznej - ocenia publikację prof. Wiktor Osiatyński, specjalizujący się w prawie konstytucyjnym i historii doktryn politycznych. Jego zdaniem wczorajsza okładka "SE" jest nawet niebezpieczniejsza od niedawnej pierwszej strony "Faktu" ze zdjęciem dziewczynki zaatakowanej siekierą w Kamiennej Górze (za zamieszczenie zdjęć redakcja przeprosiła czytelników). - Okładka "Faktu" była sensacyjna, lecz nie stanowiła takiego zagrożenia, jak publikacja "Super Expressu" - dodaje Osiatyński.
- Polskie tabloidy grają na uczuciach, wzbudzając lęk, aby następnie przedstawiać go jako prawdę. W ten sposób przerzucają odpowiedzialność za słowa na ludzi - mówi filozof i etyk prof. Jan Hartman. Zastanawia się, co by pisał "SE", gdyby zagraniczne gazety w podobny sposób straszyły emigrantami z Polski.
- To są nieporównywalne sytuacje. Polacy nigdy z powodów religijnych nie ucinali głów ani nie katowali kobiet tylko dlatego, że np. założyły za krótką sukienkę - ripostuje Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny "Super Expressu". - Wyraziliśmy panujące nastroje społeczeństwa - nie rozleniwionych elit politycznych, które utraciły kontakt z rzeczywistością, lecz zwykłych, ciężko pracujących ludzi, którzy obawiają się najazdu islamistów, którzy zawitają do Polski wraz z emigrantami. Okładka nie nawołuje do nietolerancji, lecz do tego, byśmy bronili własnych europejskich wartości. Islam w swoim radykalnym wydaniu nie ma nic wspólnego z tolerancją - przekonuje Sławomir Jastrzębowski.
We wczorajszym swoim komentarzu w "SE" cytował włoską dziennikarkę Orianę Fallaci piszącą o muzułmanach. Oto jeden z przytoczonych cytatów: "I żeby nas podbić, nie muszą obracać w perzynę naszych drapaczy chmur czy naszych zabytków. Wystarczy im nasza słabość i ich płodność...". Na koniec Jastrzębowski pyta: "Drodzy Czytelnicy, mam pytanie, czy to tolerancja może nas uratować?".
Zdaniem prof. Magdaleny Środy, publicystki i etyka, oba ogólnopolskie tabloidy opierają swoje przekazy na stereotypach i piętnowaniu. - Tabloidy coraz częściej zamieniają się w ściek obrzydliwości. Okładka "Faktu" była wstrętna moralnie, bo niszczyła tabu dotyczące świętości śmierci i dyskrecji, która zawsze ją otaczała i była wyznacznikiem naszego humanizmu. Natomiast w "SE" mamy do czynienia z ksenofobiczną propagandą, z sianiem lęków i nienawiści, które w XX wieku były fundamentem ludobójstwa. Trudno mi ocenić, która z tych okładek wyrządza więcej zła lub który z naczelnych jest bardziej gruboskórny. Obydwaj - komentuje Środa.
Dziś "Gazeta Wyborcza" (Agora SA) i 12 europejskich dzienników publikuje apel do przywódców Unii Europejskiej w sprawie kryzysu uchodźczego. Redaktorzy naczelni gazet chcą, by politycy „stawili czoła humanitarnej tragedii i zapobiegli śmierci kolejnych rzesz ludzi".

(IKO, 11.09.2015)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

Dział: PRASA

Dodano: Wrzesień 11, 2015

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Zapłać albo wyłącz AdBlocka! - za darmo nie będzie dziennikarstwa

Dziennik "The Washington Post" postanowił utrudnić dostęp do swojej strony internetowej użytkownikom korzystającym z aplikacji blokującej reklamy AdBlock.

Jak donosi serwis Buzzfeed, użytkownicy AdBlocka mogą w serwisie Washingtonpost.com zobaczyć kilka rodzajów komunikatów. Na początku czytelnikom strony wyskakują okienka zachęcające do wyłączenia programu blokującego reklamy, zarejestrowania się na próbną, bezpłatną subskrypcję lub zapisania do któregoś z oferowanych newsletterów. Wyłączanie i ignorowanie tych wiadomości kończy się po pewnym czasie włączeniem użytkownikowi paywalla. Aby otrzymać dostęp do treści, musi on albo kupić subskrypcję, albo wyłączyć AdBlocka.
"Bez dochodu z subskrypcji lub reklam nie jesteśmy w stanie dostarczać dziennikarstwa. Obecnie testujemy kilka różnych strategii, aby sprawdzić, co przekona naszych czytelników do odblokowania reklam lub kupienia prenumeraty" - tłumaczy Buzzfeedowi biuro prasowe "The Washington Post".

(JM, 11.09.2015)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.