Dział: PRASA

Dodano: Luty 03, 2015

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Zarząd SDP podzielony w sprawie Hieny Roku

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nie podjęło w poniedziałek decyzji, co zrobić z tytułem Hieny Roku przyznanym Wojciechowi Czuchnowskiemu i Piotrowi Stasińskiemu z "Gazety Wyborczej". Przeciwko decyzji SDP wypowiedzieli się dziennikarze z mediów mainstreamowych, a zarząd SDP jest podzielony.

SDP przyznało tytuł Hieny Roku Piotrowi Stasińskiemu, zastępcy redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" i Wojciechowi Czuchnowskiemu, dziennikarzowi "GW". "Za lekceważące i pozbawione empatii oraz zawodowej solidarności wypowiedzi na temat zatrzymania dziennikarzy, którzy wykonywali swoje obowiązki zawodowe w miejscu i w czasie protestu w siedzibie Państwowej Komisji Wyborczej w Warszawie 20 listopada ub.r." - uzasadniło swój wybór SDP.

Decyzja Stowarzyszenia wywołała kontrowersje w środowisku dziennikarskim, bo Czuchnowski bronił dziennikarzy zatrzymanych w PKW.
W weekend wiceprezes SDP Agnieszka Romaszewska-Guzy przyznała w rozmowie z "Presserwisem", że zarząd SDP zastanawia się nad wyjaśnieniem tej sprawy. Decyzje miały zapaść w poniedziałek wieczorem, jednak nie udało się wypracować wspólnego stanowiska. - W tej kwestii zarząd jest podzielony – powiedziała nam tylko Romaszewska-Guzy. Od niedzieli wieczorem próbowaliśmy się skontaktować z Krzysztofem Skowrońskim, prezesem SDP, ale jest nieuchwytny.

Opublikowany został list otwarty w obronie Czuchnowskiego i Stasińskiego, pod którym do wczoraj wieczora podpisało się ponad 40 dziennikarzy, m.in. Seweryn Blumsztajn, Wojciech Maziarski i Ewa Siedlecka (wszyscy z "GW") oraz  pierwszy zastępca redaktora naczelnego "GW" Jarosław Kurski, Jacek Żakowski z tygodnika "Polityka", Rafał Kalukin i Wojciech Staszewski z tygodnika "Newsweek Polska", Katarzyna Kolenda-Zaleska z TVN, Andrzej Morozowski z TVN 24 i Ewa Wanat, redaktor naczelna Radia RDC. Autorzy listu podkreślili, że przyznanie Hieny Roku odbyło się z naruszeniem dziennikarskich standardów zawodowych i etycznych. "Piotr Stasiński w swoich wypowiedziach dotyczących wydarzeń z 20 listopada stwierdzał, że kim innym są dziennikarze wykonujący swoje obowiązki, a kim innym dziennikarze kreujący wydarzenia polityczne i uczestniczący w protestach. Z opinią taką można się nie zgadzać, ale ta wypowiedź nie wykracza poza konstytucyjne prawo wolności słowa, którego podstawą jest wszak wyrażanie opinii. Jeśli SDP uważa, że dziennikarze mają prawo wyrażać opinie, z wyjątkiem wyrażania opinii o samych dziennikarzach, czynią z podstawowej wolności obywatelskiej karykaturę. (...) Zwracamy się do zarządu SDP o przedstawienie dowodów na tezę, że Wojciech Czuchnowski »łamał solidarność« z aresztowanymi dziennikarzami. Wypowiedzi i artykuły Wojciecha Czuchnowskiego wskazują, że publicznie ostro krytykował akcję policji z 20 listopada. Wielokrotnie też bronił dziennikarza TV Republika i fotoreportera PAP bezprawnie zatrzymanych w biurze PKW. Czynił tak w środkach masowego przekazu, a także na łamach mediów Agory" – czytamy w liście.

SDP na swojej stronie internetowej cytuje wypowiedzi i teksty Piotra Stasińskiego oraz Wojciecha Czuchnowskiego, które miały wpływ na decyzję Stowarzyszenia. W przypadku Stasińskiego, SDP wskazuje na jego wypowiedź w programie „Loża prasowa” w TVN 24 z 23 listopada ub.r.: „Nie wiem jaką rolę odgrywali tam dziennikarze (…) nie wiem jak tam było. Niech oni staną przed sądem i powiedzą. Jeżeli brali udział w zadymie i włamywali się do PKW, to powinni za to odpowiedzieć. Ja uważam, że kwalifikacja, którą zastosowano jest niezwykle łagodna, mir domowy, kwalifikacja, która mogłaby dosyć łatwo być zastosowana, to jest zakłócenie wyborów, czy napaść z przemocą, wdarcie się do instytucji państwowej, więc w sumie to zachowanie policji było łagodne. I teraz podnoszenie, że jakiś dziennikarz przypadkowo, lub nieprzypadkowo został zatrzymany i być może zostanie mu postawiony zarzut zakłócenia miru domowego, niech odpowie na ten zarzut i niech się broni. Ja nie będę bronił dziennikarza ryczałtowo tylko dlatego że jest dziennikarzem, ponieważ wiem, że niektórzy dziennikarze bardzo łatwo zamieniają się w agitatorów ludowych, trybunów ludowych, a nawet partyzantów”.
SDP komentuje tę wypowiedź:
Piotr Stasiński wyraził swoje zdanie w trakcie blisko godzinnego programu na żywo, w ogólnopolskiej telewizji, trzy dni po zatrzymaniu dziennikarzy, którzy w areszcie spędzili ponad 24 godziny. Miał czas, by zapoznać się z podstawowymi dla tej sprawy faktami, a mimo to wyraził opinię skandaliczną, będącą zaprzeczeniem zasad niezależnego dziennikarstwa w wolnym państwie.
Do Wojciecha Czuchnowskiego SDP ma pretensje o dwa jego teksty. SDP cytuje jego materiał z 20 listopada ub.r.: „Zajęcie siedziby Państwowej Komisji Wyborczej to wydarzenie, jakiego nie mieliśmy w historii polskiej demokracji. Grupa oszalałych zwolenników teorii spiskowej wdarła się do kluczowej dla państwa instytucji w newralgicznym momencie podliczania wyników wyborów. Paraliżując pracę komisji, plują w twarz większości Polaków, dla których wolne wybory są jedną z największych wartości odrodzonej Rzeczypospolitej”.
Stowarzyszenie przytacza też fragment tekstu Wojciecha Czuchnowskiego z 21 listopada ub.r.: „Zakładam, że Pawlicki został zatrzymany w trakcie wykonywania czynności dziennikarskich, więc chętnie przyłączę się do protestu i podpiszę list w tej sprawie. Terlikowskiemu chciałbym jednak przypomnieć całkiem niedawne występy jego dziennikarzy, którzy zaatakowani przez narodowców i kiboli podczas demonstracji 11 listopada wykrzykiwali przed kamerą >>nie jesteśmy TVN-em<<. Słusznie zakładali, że zostali wzięci za reporterów innej stacji. Nie byli jakoś oburzeni samym aktem agresji wobec mediów. Usiłowali tylko sprostować >>oczywistą pomyłkę<<, że to nie ich powinni tłuc szalikowcy. Gdyby bito tych z TVN, wszystko byłoby ok.”.
SDP komentuje:
Wojciech Czuchnowski pisał swoje komentarze niejako na gorąco, ale również miał czas zapoznać się z podstawowymi faktami, ponieważ informacje o tym, iż wśród zatrzymanych są dziennikarze podawały wszystkie portale, telewizje, rozgłośnie i agencje informacyjne. Red. Czuchnowski najpierw w ogóle nie dostrzega problemu bezprecedensowego zatrzymania dziennikarzy (pierwszy komentarz), a później dokonuje bardzo specyficznej manipulacji faktami, zestawiając sytuację zatrzymania dziennikarzy w trakcie protestu w PKW z kompletnie niesymetryczną sytuacją , gdy w trakcie manifestacji 11.11.14 atakowany przez tłum dziennikarz TV Republika krzyczał :”Nie jestem z TVN-u”, sugerując przez to, że spontaniczny okrzyk w swojej obronie wypowiedziany w sytuacji bezpośredniego zagrożenia można porównywać z bezprawnym działaniem organów państwowych (policja), tak jakby postawa dziennikarza z sytuacji 11.11.14 była uzasadnieniem zachowania wobec dziennikarzy 20.12.14. Tego typu manipulacje faktami dalekie są od jakichkolwiek standardów pracy dziennikarskiej, podsycają tylko konflikty i podziały w środowisku, tym samym podważając zaufanie do wykonywanego przez nas zawodu.



 

(MW, 03.02.2015)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Luty 03, 2015

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Przywrócenie Kidawy-Błońskiej na stanowisko rzecznika rządu nie dziwi dziennikarzy

Dziennikarze bez zaskoczenia przyjęli informację o tym, że Małgorzata Kidawa-Błońska ponownie została rzecznikiem rządu.

 

Małgorzata Kidawa-Błońska, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera i posłanka PO, została wczoraj rzecznikiem rządu Ewy Kopacz. Zastąpiła na tym stanowisku Iwonę Sulik, która 22 stycznia podała się do dymisji w odpowiedzi na tekst opublikowany przez "Fakt". Dziennik ujawnił, że Sulik jeszcze za czasów pracy w gabinecie marszałek Sejmu Ewy Kopacz miała prowadzić szkolenia medialne dla opozycji. Sulik pełniła obowiązki rzecznika rządu od września ub.r. Wcześniej rzecznikiem rządu Donalda Tuska była Kidawa-Błońska. Jej powrót nie zdziwił dziennikarzy.
- Był to najlepszy z możliwych wyborów. Ewa Kopacz nie miała bardziej odpowiedniej osoby na to stanowisko, zwłaszcza w okresie wyborczym. O tym, kogo wybierze premier, wiadomo było, od kiedy Sulik podała się do dymisji - komentuje Kamila Biedrzycka-Osica, dziennikarka TVP Info. Konrad Piasecki, dziennikarz RMF FM i TVN 24, również nie jest zdziwiony tym wyborem. - Rzecznikami rządu powinni zostawać politycy, ponieważ lepiej sprawdzają się w sytuacjach, gdy muszą odpowiadać na wiele pytań z różnych dziedzin. Kidawa-Błońska ma doświadczenie w tej roli - mówi Piasecki.
Dziennikarze, opisując Kidawę-Błońską, wymieniają same pozytywne cechy: - Dostępna, otwarta, solidna i pracowita. Nawet jeśli czegoś nie wiedziała, to szybko tę wiedzę uzupełniała - mówi Piasecki. Podobnego zdania jest Kamila Biedrzycka-Osica: Dyspozycyjna, sympatyczna, odpowiada na zaproszenia do programów, nie ucieka przed pytaniami, co jest istotne, ponieważ w krytycznej sytuacji komentarz jest zawsze lepszy niż jego brak - mówi.
Sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera i szefem Centrum Informacyjnego Rządu został Michał Kamiński.

(IKO, 03.02.2015)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo