Dział: INTERNET

Dodano: Lipiec 02, 2014

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Zarobić na youtuberze

Radosław Kotarski (fot. Marcin Obara/Press)

W Polsce rywalizacja o youtuberów rozgrywa się głównie między firmą założoną przez jednego z nich a Agorą SA. Cel: zarobić na rosnącym medium, którym jest YouTube

Kiedy na początku maja br. zaczęły się egzaminy maturalne, Adam Drzewicki, twórca internetowego programu MaturaToBzdura.TV udowadniającego bezsens matur, jednego dnia odwiedził pięć redakcji Agory: Rock Radio, Tok FM, „Gazetę Wyborczą” oraz serwisy Edulandia.pl i Deser.pl. Postarała się o to należąca również do tego wydawcy sieć reprezentująca twórców działających w serwisie YouTube.com – Agora Internet Artists. MaturaToBzdura.TV jest bowiem jednym z ponad 350 kanałów, które obsługuje AIA, mająca kilkuosobowy zespół. Agora pracuje dla nich już od prawie czterech lat (pod marką AIA od sierpnia 2013 roku).

Z Agorą konkurują mniejsze firmy, w tym zrzeszająca 40 kanałów LifeTube założona jesienią 2013 roku przez jednego z nich Radosława Kotarskiego (twórca popularnych Polimatów) oraz Barbarę Sołtysińską (wcześniej prezes agencji social media Livebrand PR Communications). Łącznie w tej sieci pracuje 17 osób. Obecnie LifeTube tworzy kolejną sieć: LifeTube Selection Network.

Polskich twórców reprezentują też działające w Polsce zagraniczne firmy, m.in. niemieckie Mediakraft i Divimove oraz Iricom.

– YouTube się rozwija, coraz więcej internautów coraz dłużej korzysta z serwisu, a w każdym miejscu, w którym zaczynają spędzać coraz więcej czasu, chcą być też obecne marki – mówi Barbara Sołtysińska, prezes i współwłaścicielka LifeTube. Pojawiają się też firmy, które na tym chcą zarobić, w tym przypadku pracując dla youtuberów. Tym bardziej że serwis YouTube.com odwiedza już niemal trzy czwarte polskich internautów, czyli 15,5 mln osób (Megapanel PBI/Gemius; luty 2014).

Czym zajmują się sieci?

– Lwia część naszego zadania to optymalizacja kanału i szkolenia jego twórców. Na YouTube jest mnóstwo funkcjonalności i zasad, które wpływają na wynik – mówi Michał Pietniczka, szef AIA. – Oczywiście „content is the king”. Bez dobrego pomysłu nawet wykorzystanie wszystkich funkcjonalności nie pozwoli na odniesienie sukcesu. Jeśli jednak ma się fantastyczny koncept, ale nie podchodzi się profesjonalnie do aspektu technologicznego, trudno będzie rozwijać kanał. Trzeba także wiedzieć, z kim warto pracować zarówno w wypadku reklamy zasięgowej, jak i content marketingu – tłumaczy Pietniczka. 

Kabaret Paranienormalni w grudniu 2013 roku po trzech latach działania miał 17 tys. subskrybentów. – Po tym jak trafił do AIA, po czterech miesiącach miał 70 tysięcy. Mieli fajne treści, my ich nie wymyśliliśmy – mówi Michał Pietniczka. Skąd w takim razie ten wzrost? – Ułatwiliśmy subskrypcję kanału i zoptymalizowaliśmy metadane – wymienia. Metadane, czyli odpowiednie tytuły, opisy, miniatury czy adnotacje na kanale, to jeden z czynników wpływających na wynik danego kanału. Ruch, oprócz metadanych, zależy jeszcze od innych elementów. Istotny jest tzw. watch-time – czas oglądania materiałów oraz obecność w zakładce Polecane. – Watch-time pokazuje realne zaangażowanie użytkownika w przeciwieństwie do wyświetleń, które można nabić, oszukując w tagach – tłumaczy Michał Pietniczka.

Sieci zapewniają nie tylko szkolenia i optymalizację kanału. Udostępniają studia telewizyjne jak Agora. Na przykład partnerzy Mediakraft mogą korzystać z biblioteki audio z utworami muzycznymi i efektami dźwiękowymi. Divimove ma partnerstwo z firmą producencką FremantleMedia.

Firmy pomagają również youtuberom negocjować kontrakty z reklamodawcami, którzy chcą ich zaangażować do niestandardowych działań. – My faktycznie działamy z markami w imieniu twórców. Współpraca komercyjna to ważna część naszej działalności. Dajemy youtuberom wsparcie w rozmowach z klientami. Mogą powierzyć nam współpracę, tym samym zdejmując część pracy im z głowy. Koordynujemy ją, dogrywamy umowy, pilnujemy timingów – mówi Barbara Sołtysińska. – Naszą siłą jest, że zrzeszamy wielu twórców – dodaje.

Zazwyczaj to klienci – bezpośrednio albo poprzez dom mediowy – przychodzą do sieci z własnym pomysłem na akcję z youtuberem, a często ten pomysł w trakcie rozmów znacząco się zmienia. Nieraz chcą zaangażować konkretnego twórcę.

Sieci mogą odpowiadać również za treści na YouTube twórców. AIA w ten sposób zarządza kanałem kulinarnym Jakuba Kuronia, wnuka Jacka, czy Beaty Lipov, autorki bloga LawendowyDom.com.pl. – Oni dostarczają know-how, a my produkujemy – mówi Michał Pietniczka.

AIA zapewnia wsparcie promocyjne partnerom w mediach Agory. Na przykład w jednej z audycji w Tok FM stale gościli youtuberzy. – Materiały naszych partnerów możemy zamieszczać również na playerze Gazeta.pl. Mają z tego dodatkowy dochód, nieraz większy niż na YouTube – uważa Michał Pietniczka.

Programy części twórców internetowych zrzeszonych w LifeTube oglądać można w serwisie Vod.pl Grupy Onet. Sieć finalizuje również współpracę z platformą Agencji TVN – X-news.pl.

Z kolei Mediakraft zorganizował „Beauty Tour”, czyli cykl spotkań z youtuberami – Karoliną Gołębiewską i Olgą Kulik, autorkami kanałów Stylizacje oraz TheOleskaaa.

Liczy się pomysł

Sieci twierdzą, że nie ma minimalnego progu liczby subskrybentów czy wyświetleń, by do nich przystąpić.

– Zastanawialiśmy się nad tym, ale to jest jak z wyświetleniami, które też można sztucznie nabić – mówi Michał Pietniczka.

– Zwracamy uwagę na jakość, bo kanał kanałowi nierówny. Czym innym jest 10 tysięcy subskrybentów zdobyte przez gameplayera, a czym innym przez twórcę programu lifestylowego – dodaje Barbara Sołtysińska. Kanał blogera Jacka Gadzinowskiego o sportach ekstremalnych, kiedy znalazł się w LifeTube, miał ok. 500 subskrybentów. – Z założenia jest niszowy, a nie mainstreamowy. Uznaliśmy jednak, że to ciekawy pomysł – podaje.

Katarzyna Socash z Mediakraft Polska przekonuje: – Odkrywanie i promocja młodych talentów jest podstawową siłą napędową sieci Mediakraft – z tego właśnie powodu jesteśmy otwarci na współpracę z każdym interesującym twórcą. Wszystkie podania o współpracę rozpatrywane są przez nas indywidualnie.

Prowizja od youtubera

Żeby przed kanałem youtubera były wyświetlane reklamy, ten musi być albo partnerem Google (jest nim np. Szymon Majewski), albo przystąpić do którejś z sieci zrzeszających internetowych twórców. W rzeczywistości łatwiej jest wybrać to drugie rozwiązanie, bo nie każdy internauta zamieszczający materiały w serwisie YouTube może liczyć na współpracę z Google.

Reklamy pojawiające się przed materiałami wideo najczęściej rozliczane są w modelu CPM, czyli za tysiąc wyświetleń. CPM, już po podziale twórcy z siecią, wahają się od 1,50 zł do nawet 10 zł. – Cena za tysiąc wyświetleń zależy od grupy, do której chce trafić reklamodawca. Tańsza jest zawsze ta młodsza, a droższe jest dotarcie do kobiet między 25. a 35. rokiem życia, atrakcyjnego targetu dla klientów – mówi Barbara Sołtysińska. – Program o gotowaniu, który oglądają kobiety w tym wieku, potrafi zarobić więcej niż rozrywkowy kanał z szerszą grupą odbiorców i większą widownią – podaje.

Ponadto na mocy umowy pomiędzy Google a Agorą należąca do wydawcy sieć AdPlayer ma możliwość sprzedaży dodatkowych zarezerwowanych reklam na kanałach partnerów zrzeszonych w AIA.

Sieci pobierają od youtuberów prowizję od przychodów z reklam wyświetlanych w serwisie (ci najpopularniejsi potrafią w niektórych miesiącach osiągnąć nawet 10 tys. zł).

Stawek oficjalnie nikt nie chce podać, ale szacuje się, że średnia prowizja z reklam z AdSense to ok. 30 proc. Od tych największych kanałów są w stanie uzyskać tylko 10 proc. Często im mniejszy kanał, tym większy udział dla sieci. Mówi się, że firmy maksymalnie zarabiają na youtuberze 50 proc. Połową przychodów muszą się dzielić np. ci, którzy produkcję kanału powierzają sieci.

W sieciach reprezentujących internetowych twórców pracują nieraz także oni sami – z LifeTube związany jest Radosław Kotarski, z AIA Kuba Jankowski (wcześniej MaturaToBzdura.TV, obecnie KubaShowTV) i Adam Pietrzak (m.in. MacieCioszki), a szefem polskiego oddziału Mediakraft jest Ryan Socash. To nie przypadek. – Twórcy muszą mieć poczucie bezpieczeństwa i zaufanie. To działa – przekonuje Michał Pietniczka. – Dzięki temu łatwiej poznać nam ich potrzeby – twierdzi Barbara Sołtysińska z LifeTube.

Największe sieci przekonują, że nie zależy im na ściąganiu kolejnych kanałów do oferty za wszelką cenę. Prawda jest też taka, że większość youtuberów, na których zależy sieciom, jest już w którejś z nich. – Kiedy w firmie układa się priorytety, pozyskiwanie partnerów jest na ostatnim miejscu, bo przede wszystkim liczą się ci już obecni – przekonuje Sołtysińska. – Nie chcemy też, aby spadła nam jakość świadczonych usług – dodaje. Michał Pietniczka mówi podobnie: – Skupiamy się na rozwoju kanałów: budowaniu społeczności i cross-promocji. Można na siłę ściągać coraz więcej twórców, ale po co?

Wszystko wskazuje na to, że sieci reprezentujące youtuberów to biznes rosnący. – Wideo w Internecie to jest przyszłość. Coraz mniej młodych ludzi ogląda tradycyjną telewizję, chce ją mieć w sieci. Wideo znacząco będzie zmieniało konsumpcję treści. Nie jest to chwilowy trend ani moda, która może szybko minąć – podsumowuje Barbara Sołtysińska z LifeTube.

Współpraca z reklamodawcami

Sieci reprezentujące internetowych twórców pomagają youtuberom podjąć współpracę z reklamodawcami. Na przykład będący w LifeTube Rafał Masny, Cezary Jóźwik i Robert Pasut, autorzy Abstrachuje.tv, nagrali specjalny filmik, który był promocją programu Discovery Turbo Xtra „Co chcą wiedzieć faceci?”.

LifeTube zajmuje się kanałami zleconymi przez reklamodawców, np. dla Castoramy, do którego zaangażowali m.in. Włodka Markowicza i Karola Paciorka, czyli Lekko Stronniczych, oraz Dariusza Hoffmanna, twórcę kanału SciFun. Z kolei dla firmy Cetaphil prowadzi DermoTV o pielęgnacji skóry.

Przy współpracy LifeTube producent napoju Hoop Cola zorganizował z youtuberami internetowy talent show „Można inaczej”. 14 youtuberów szuka w nim osób, które chcą zostać gwiazdami YouTube. Sieć razem z agencją VML przeprowadziła pojedynek internetowych twórców „Kuchni Lidla”.

Maciej „Dziemian” Dziemiańczuk i Maciej Frączyk (Niekryty Krytyk) promowali grę muzyczną „Rocksmith”. Gameplayerzy (osoby nagrywające filmiki związane z grami komputerowymi) wzięli udział w akcji reklamowej gry towarzyszącej filmowi „300”.
Z kolei Zmianoholiczka, będąca w sieci Divimove, promowała aplikację „Place for Dress”, dzięki której użytkownicy mogą zaprojektować sobie sukienkę, a następnie ją zamówić.
Szacuje się, że za współpracę reklamodawca płaci od kilku do kilkunastu tysięcy złotych sieci, która później dzieli się z youtuberem. Koszt zależy m.in. od rodzaju produkcji albo liczby odcinków.

Tekst był publikowany w miesięczniku "Press" (06/2014)

(KOZ, 02.07.2014)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: INTERNET

Dodano: Lipiec 03, 2014

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Serwis "The Guardian" w Stanach Zjednoczony wciąż przynosi straty

Grupa medialna Guardian News & Media w przyszły wtorek ogłosi, że jej amerykański serwis internetowy wygenerował wielomilionowe straty - podał dziennik “The Telegraph”.

Według gazety ogłaszając szczegółowe wyniki finansowe za miniony rok, brytyjski wydawca ujawni, że amerykański serwis internetowy jego flagowego dziennika “The Guardian” kolejny rok z rzędu przyniósł stratę kilku milionów funtów. Mimo że serwis notuje średnio 85 mln odwiedzin i 4,5 mln użytkowników miesięcznie, GNM wciąż nie potrafi zmonetyzować jego popularności.
Brytyjski wydawca jest obecny na amerykańskim rynku od 2007 roku. Edycja serwisu internetowego “The Guardian” skierowana na tamtejszy rynek w obecnej formie funkcjonuje od 2011 roku.

(LL, 03.07.2014)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo