Dział: PRASA

Dodano: Styczeń 27, 2014

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Hanna Lis wygrała z "Super Expressem", a naczelny uważa wyrok za kuriozalny

Hanna Lis (Fot. Piotr Król)

Hanna Lis, prezenterka "Panoramy" (TVP 2), wygrała proces ze Sławomirem Jastrzębowskim, redaktorem naczelnym "Super Expressu", i wydawcą pisma Muratorem SA. Jastrzębowski zapowiada wniesienie do Sądu Najwyższego o kasację wyroku. 

Chodzi o materiał opublikowany na łamach "Super Expressu" w 2008 roku. Jego autor opisał rzekome zajście przed domem Lisów w Konstancinie: dziennikarka miała staranować cudzy samochód i celowo uderzyć w niego kilka razy. Przy tekście opublikowano zdjęcia wzburzonej prezenterki. O publikacji poinformował m.in. portal Wirtualna Polska, któremu Hanna Lis przedstawiła inny przebieg zdarzenia: miała podjechać i zablokować wyjazd samochodowi, który jeździł za nią z wygaszonymi światłami, i wezwać ochronę. W aucie miał siedzieć fotoreporter, który mimo próśb robił jej i jej dzieciom zdjęcia. Gdy Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny "SE", podtrzymał wersję przedstawioną w piśmie, a jednocześnie odżegnał się od działań fotoreportera (jak się okazało, niezwiązanego z "SE" freelancera), Lis w oświadczeniu zarzuciła mu, że "kłamie, tak jak kłamie kierowana przez niego gazeta" i że całe zdarzenie pod jej domem było prowokacją na zlecenie "SE".

Wydawca i naczelny "SE" pozwali Hannę Lis za "niezgodne z prawdą oskarżenie o sprowokowanie przez reporterów i fotoreporterów "SE" lub osoby działające na zlecenie redakcji tej gazety" zajścia przed domem dziennikarki. Domagali się opublikowania przez Hannę Lis przeprosin w portalach internetowych i "Super Expressie", a także 50 tys. zł na cele charytatywne.
W miniony piątek Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał wyrok oddalający powództwo Muratora i Sławomira Jastrzębowskiego. - Sąd uznał, iż w istocie zarzucenie powodom kłamstwa było zgodne z prawdą (artykuł zawierał bowiem szereg nieprawdziwych informacji), a omylne twierdzenie o dokonaniu prowokacji było usprawiedliwione ze względu na całokształt sytuacji i jej następstw. Sąd uznał, iż żądanie ochrony dóbr osobistych w opisanych okolicznościach jest nadużyciem prawa i nie zasługuje na uwzględnienie – wyjaśnia mec. Maciej Ślusarek, reprezentujący Hannę Lis w sądzie. Wyrok jest prawomocny.
Sławomir Jastrzębowski uważa wyrok sądu za kuriozalny i zapowiada kasację do Sądu Najwyższego. - Z ustnego uzasadnienia wyroku wynika, że Sąd Apelacyjny stwierdził, iż Hanna Lis naruszyła moje dobra osobiste, zarzucając mi kłamstwo. Ku mojemu zdziwieniu ten sam sąd stwierdził również, że celebrytka nie poniesie odpowiedzialności, ponieważ mówiąc to, miała być wzburzona i sprowokowana – mówi naczelny "SE". - Jeżeli Sąd Najwyższy nie zmieni tego wyroku, będę się na niego chętnie powoływał, gdy ktoś zarzucać mi będzie naruszenie dóbr osobistych. Będę mówił, że byłem wtedy wzburzony i sprowokowany - ironizuje Jastrzębowski.  

(DR, 27.01.2014)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

PODOBNE ARTYKUŁY

Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.