Dziennikarz TVP 1 oskarżony za prowokację dziennikarską
Zwiastun programu Tomasza Sekielskiego "Po prostu" z lutego br. (Fot. youtube.com)
Dziennikarz TVP 1 Endy Gęsina-Torres, który udawał uchodźcę, został oskarżony przez białostocką prokuraturę o składanie fałszywych zeznań i złożenie zawiadomienia o przestępstwie, którego nie było – poinformował serwis Wyborcza.pl.
Gęsina-Torres, dziennikarz o kubańskich korzeniach pracujący dla programu "Po prostu" Tomasza Sekielskiego w TVP 1, dostał się do ośrodka dla cudzoziemców w Białymstoku, by nakręcić z ukrycia reportaż. Jesienią ubiegłego roku cudzoziemcy z ośrodków strzeżonych przez Straż Graniczną i z aresztów deportacyjnych prowadzili głodówkę w proteście przeciwko łamaniu ich praw. Gęsina-Torres postanowił sprawdzić, w jakich warunkach przebywają. W styczniu br. dał się zatrzymać patrolowi drogówki. Powiedział, że był na Białorusi, a granicę przekroczył nielegalnie. Wyjaśnił, że skradziono mu torbę z dokumentami i podał fikcyjne dane osobowe. W ten sposób trafił do ośrodka w Białymstoku. Z ukrytej w zegarku kamery nagrał materiały do reportażu ujawniające złe traktowanie cudzoziemców. Gdy został na tym przyłapany, Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe oskarżyła go o podrabianie dokumentów, składanie fałszywych zeznań i nieprawdziwe powiadomienie organów ścigania o kradzieży torby. Akt oskarżenia został wysłany do sądu rejonowego.
"Prowokację przeprowadziłem w szczytnym celu. Nie było nim odniesienie jakichkolwiek korzyści materialnych" – powiedział dziennikarzom białostockiej "GW" Gęsina-Torres.
Materiał z ośrodka w Białymstoku został wyemitowany w lutym br. w programie "Po prostu". "Oskarżenie dziennikarza o to, że próbuje pokazać rzeczywistość, to skandal. Odbieram to jako wyraźną próbę wywierania presji na całe środowisko, jako sygnał, żeby dziennikarze nie grzebali zbyt głęboko" – powiedział "GW" Tomasz Sekielski.
Grzegorz Dąbrowski, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" w Białymstoku, jest przekonany, że Gęsina-Torres nie przekroczył granic prowokacji dziennikarskiej: - Jeśli dzięki prowokacji dziennikarz demaskuje takie sytuacje, jakie miały miejsce w ośrodku w Białymstoku, nie można mówić o nadużyciu. Prokuratura wykazała się nadgorliwością, mogła tę sprawę umorzyć ze względu na ważny interes społeczny - uważa Dąbrowski.
MW










