Cezary Gmyz sam się lustruje przed sądem
(Fot. www.youtube.com)
Dziś Sąd Okręgowy w Warszawie wyda werdykt w sprawie oświadczenia autolustracyjnego Cezarego Gmyza, publicysty "Tygodnika do Rzeczy" (Orle Pióro), autora głośnego tekstu w "Rzeczpospolitej" o trotylu na wraku tupolewa.
W oświadczeniu Gmyz napisał, że nigdy nie pracował, nie pełnił służby ani nie był współpracownikiem w organach bezpieczeństwa państwa. Jak wyjaśnia, złożył je z powodu pojawiających się informacji o swojej współpracy ze służbami bezpieczeństwa. Twierdzenia te miały pojawić się w rozsyłanej przez dziennikarza Leszka Szymowskiego książce jego autorstwa "Media wobec bezpieki" (w rozdziale, który jednak nie znalazł się w druku). Podobne informacje były publikowane w Internecie na stronie ruchu religijnego Himavanti. W ubiegłym roku Gmyz napisał w "Rzeczpospolitej" tekst o związanym z tą grupą Kazimierzu Mordaszewskim, byłym wiceszefie ABW. - Jeśli takich informacji od razu się nie dementuje, to zaczynają żyć własnym życiem. Dzięki autolustracji zyskam stuprocentowy glejt, że nie byłem kapusiem - mówi Gmyz.
Rozprawa lustracyjna Gmyza prawdopodobnie będzie formalnością, bo prokurator Jarosław Skrok, szef oddziałowego biura lustracyjnego IPN, podpisał już wniosek, że oświadczenie Gmyza jest zgodne z prawdą.
MW










